Kto jak kto ,ale Niemcy słyną w Europie z dosadnego poczucia humoru i wysokiego progu odporności na chamstwo. Nie wszyscy oczywiście, tylko statystycznie, en masse. Dlatego nie lada wysiłku wymaga, by przekroczyć tę niewidzialną barierę tolerancji. Zniesmaczyć Niemca, to coś jak przepić Rosjanina. Ta sztuka udała się właśnie pewnemu posłowi z Lubelszczyzny, którego występki zwane na wyrost hepeningami, zdegustowały nawet naszych sąsiadów znad Odry.
Wedle relacji “Rzeczpospolitej”, gazeta “Sueddeutsche Zeitung” miała nazwać honorowego obywatela Biłgoraja, wulgarnym, a jego działania uznać miała za przejaw podupadającej kultury politycznej. Skoro już Niemcy nam wytykają grubiańskie poczucie humoru, to tylko czekać, aż nas Rosjanie zaczną nauczać kultury picia i trzeźwości, a Francuzi i Włosi heroizmu. Wszystko to za sprawą jednego , ponoć polityka, któremu wszystko jedno jak o nim piszą, byle po nazwisku.
To akurat przypomina mi pewną anegdotę. Wielu lat temu kolega mego męża zawiózł do przyszłych teściów narzeczoną “na okazanie” . Młoda kobieta była ogromną indywidualistką i nie przywiązywała wagi do ubioru .W małym miasteczku na północy Polski wzbudzała niezdrowe zainteresowanie. Skonfundowana przyszła świekra zwróciła jej uwagę na niestosowny wygląd, na co usłyszała w odpowiedzi, że jej to nie przeszkadza, bo “kto mnie tu zna” . “Ciebie może i nie zna, ale nas tu znają”- podsumowała starsza pani.
Pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno nasze ośrodki opiniotwórcze piały z oburzenia, że wizerunek Polski w świecie rujnują niewyjściowe bliźniaki, o czym miała pisać nawet prasa na Jamajce.
To akurat przypomina mi pewną anegdotę. Wielu lat temu kolega mego męża zawiózł do przyszłych teściów narzeczoną “na okazanie” . Młoda kobieta była ogromną indywidualistką i nie przywiązywała wagi do ubioru .W małym miasteczku na północy Polski wzbudzała niezdrowe zainteresowanie. Skonfundowana przyszła świekra zwróciła jej uwagę na niestosowny wygląd, na co usłyszała w odpowiedzi, że jej to nie przeszkadza, bo “kto mnie tu zna” . “Ciebie może i nie zna, ale nas tu znają”- podsumowała starsza pani.
Pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno nasze ośrodki opiniotwórcze piały z oburzenia, że wizerunek Polski w świecie rujnują niewyjściowe bliźniaki, o czym miała pisać nawet prasa na Jamajce.