Książe Ronda, Królowa Angielska i Władca Zwężenia

Książe Ronda, Królowa Angielska i Władca Zwężenia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Drogowi mędrcy od dziesięcioleci główkują nad tym, jak ułatwić i usprawnić nam przemieszczanie się z punktu A do punktu B. Do tej pory wymyślili znaki drogowe, sygnalizację świetlną, linie ciągłe, jezdnie wielopasmowe, ronda, a także radar Rapid, alkomat oraz punkty karne. Mimo, że spora część z tych wielkich osiągnięć inżynierii drogowej dotarła już dawno do Polski, to niestety do dzisiaj części naszych kierowców nie nauczyła się z nich umiejętnie korzystać. Zachowują się jak dzieci próbujące użyć odkurzacza do spuszczenia wody z wanny.
Egzamin na prawo jazdy zdasz nie wtedy, gdy pokażesz, że potrafisz sprawnie poruszać się po mieście, ale dopiero gdy udowodnisz, że nigdzie ci się nie spieszy. Musisz w końcu mieć czas, żeby za kółkiem zaparzyć herbatę czy usunąć różne niepokojące substancje z nosa. Fakt, że producent auta napisał w jego opisie, że rozpędza się do 50 km/h w ok. 5 sek. do niczego nie zobowiązuje. Zarówno instruktorzy, jak egzaminatorzy są wniebowzięci gdy ta trudna sztuka przyspieszania zajmuje uczniom dziesięciokrotnie więcej czasu. Nazywają to jazdą „płynną” oraz „bezpieczną”. Dlatego, gdy na skrzyżowaniu zapala się zielone światło, część z kierowców dopiero zaczyna się zastanawiać czy jechać w prawo, lewo, czy może prosto. Starannie wrzuca pierwszy bieg (najlepiej dwukrotnie, aby mieć pewność, że znalazł się tam, gdzie być powinien) i puszcza sprzęgło wolniej niż pracuje układ wydalniczy leniwca.

Śmiem twierdzić, że korki w naszych miastach nie mają nic wspólnego ze złą organizacja ruchu, czy brakiem dostatecznie szerokich jezdni. Kierowcy narzekają, że w aglomeracjach nie ma tzw. zielonej fali, albo że jest, tyle że nie działa. Psioczą na fotoradary oraz wyznaczone tylko dla autobusów pasy. Prawda jest jednak taka, że wszystko to działa i to świetnie, podobnie jak ronda, zwężenia i odrębne pasy dla skręcających. Problemem są kierowcy, którzy z tych udogodnień nie potrafią korzystać. Gadają, że im się spieszy, ale robią wszystko aby utrudnić ruch sobie i innym. Są drogowymi łamagami, które zdały egzamin na prawo jazdy, bo były wystarczająco wolne, albo wręczyły wystarczająco grube koperty.

Zielona fala nie działa, bo Pan Powolny rusza spod świateł w takim tempie, że między nim a pojazdem przed nim wylądować mógłby Jumbo Jet. Nie wystartuje z miejsca, dopóki nie upewni się, że auto przed nim zniknęło już za horyzontem i ma przed sobą pusto, jak na słynnej amerykańskiej Route 66. Ale są gorsze przypadki niż Pan Powolny. Np. Królowe Angielskie, które zdają się mieć specjalne pozwolenie na poruszanie się wyłącznie skrajnym lewym pasem. W dodatku bulwersują się i stukają w czoła, gdy ktoś zajedzie im drogę albo poświeci długimi. A gdy zaczyna się na taką trąbić, jedzie zaniepokojona do laryngologa i prosi kompleksowe badanie słuchu, tłumacząc, że „zawsze podczas jazdy samochodem coś jej dziwnie buczy w uszach”.

Jednak prawdziwym, niezrozumiałym dla mnie fenomenem jest Książe Ronda. Traktuje ten drogowy wynalazek niczym tureckie targowisko w godzinach szczytu – nie ma na nim żadnych zasad, a jedynym celem jest przetrwanie. Nieważne którym pasem Książe Ronda wjeżdża na rondo, bo i tak na samym rondzie zajmie jeszcze inny pas (często nawet dwa naraz), a przy zjeżdżaniu z niego jeszcze inny. Zaskakujące, jak wielu tych błękitnokriwstych kierowców uważa, że gdy droga dojazdowa do ronda i samo rondo mają po trzy pasy, to mogą ze skrajnego lewego wjechać na skrajny prawy. A gdy grzecznie starasz się wytłumaczyć im, że popełnili błąd i powodują korki, w najlepszym wypadku grożą wezwaniem policji, a w najgorszym bliższym poznaniem z rodziną z Wołomina czy Pruszkowa. Gatunkiem odosobnionym, ale niestety wcale nie na wymarciu, są osobniki, które nie potrafią jeździć po rondach oznaczonych pasami ruchu oraz strzałkami wyznaczającymi kierunek jazdy. Delikwent stoi na środkowym pasie przeznaczonym wyłącznie do jazdy prosto (co ma napisane jak byk na samej jezdni i na znakach), ale ambitnie próbuje pokonać nim całe rondo. Tłumaczy, że „inaczej się boi, poza tym tak uczyli go na kursie”. Najwyraźniej nikt nie powiedział mu, że jazda po mieście gdzie mieszka 2 mln ludzi to nie wesołe miasteczko, w którym elektryczne, zrobione z gumy samochodziki dla zabawy zderzają się ze sobą przy prędkości 2 km/h. Jeśli boi się jeździć, niech zainwestuje w bilet miesięczny na komunikację miejską. A jego instruktora należy wysłać do Paryża na rondo wokół Łuku Triumfalnego. Zginie już podczas samej próby wjazdu na nie, a Francuzi mając go za skończonego głupca, nawet nie urządzą mu pogrzebu.

W gąszczu przypadków drogowego kretynizmu, są też takie, które mnie rozbawiają, jak np. poruszanie się po drodze ze zwężeniem, gdzie z dwóch pasów robi się jeden. Wkurzająca większość kierowców uważa, że jak grzecznie ustawią się na jednym pasie, a ten drugi zostawią wolny, to wszystko pójdzie szybko i gładko. W tym gronie są Władcy Zwężenia – kierowcy z białych Fordów Transitów z napisem „Pogotowie kurierskie”, albo najmądrzejszy gatunek kierowców w Polsce, który nie wiedzieć czemu, nie trafił jeszcze w całości na listę Mensy, czyli TIR-owcy. Wydaje im się, że stanięcie okrakiem na pasie, który się kończy rozładuje korek w trzy sekundy, a tych którzy im się przeciwstawiają nazywają cwaniakami, chu…, pojeb…, czyli określeniami uznawanymi przez Mensę, do której należą, za wyszukane, wręcz wykwintne. Są oczytani, osłuchani i przejeżdżają rocznie po Europie setki tysięcy kilometrów, ale jeszcze nigdy nie słyszeli o jeździe „na suwak”, czy „na zakładkę”, gdzie dwa pasy płynnie przechodzą w jeden. Brytyjscy, niemieccy, austriaccy a nawet polscy inżynierowie ruchu udowodnili, że takie rozwiązanie przyspiesza ruch o 20-30 proc., ale Władcy Zwężeń przecież wszystko wiedzą lepiej. Także to, gdzie przy trasie sprzedają najlepszy żurek i gdzie można spotkać najdorodniejsze „ssaki leśne”.

Ostatnie wpisy

  • Niegrzeczni kierowcy idą do piekła. Grzeczni mają piekło na ziemi. 10 mar 2009 Ministerstwo Wyprzedzania na Trzeciego ostrzega: Jazda po polskich drogach zgodnie z przepisami powoduje choroby psychiczne i może prowadzić do śmierci.
  • Jak nie kijem go, to radarem 25 lut 2009 W każdym cywilizowanym kraju drogówka pełni rolę prewencyjną – dba o bezpieczeństwo na autostradach i płynność ruchu w miastach. Tymczasem polscy policjanci do perfekcji opanowali sztukę wyskakiwania zza krzaka o trzeciej nad ranem oraz umiejętność bezprawnego łamania...
  • Autostradowi idioci 22 paź 2008 Jeśli jechaliście kiedyś niemiecką autostradą to będziecie wiedzieli o czym mówię. Toczenie się po niej z prędkością poniżej 130 km/h grozi stworzeniem korka od Berlina po sam Stuttgart, nie wspominając o narażaniu się na to, że któryś z czerwonych z wściekłości Hansów urządzi...