Maszynka do głosowania

Maszynka do głosowania

Dodano:   /  Zmieniono: 
AAAAA… Ustawę w kilkadziesiąt a nawet kilkanaście godzin uchwalimy. Bez refleksji, bez czasu na zastanowienie, bez dyskusji. Podpisani: parlamentarzyści RP.
Sejm. Środa rano. Na Sali plenarnej odbywa się ekspresowe pierwsze czytanie projektu ustawy ograniczającej możliwość odliczenia VAT na zakup samochodów z kratką. Projekt zostaje skierowany do komisji. Za kilkanaście godzin gotowe jest już komisyjne sprawozdanie. W piątek parlamentarzyści głosuję. Cały proces tworzenia prawa trwa 48 godzin. – Byliśmy w dziurze prawnej, ministerstwo finansów traciło kasę, trzeba było szybko poprawić spartolony projekt – tłumaczy poseł PO. – A kto spartolił? – dopytuję. – Ministerstwo finansów – brzmi odpowiedź.

Dziura prawna bądź nagła potrzeba zmian w prawie wynikająca z jakiejś, nieraz pochopnie rzuconej zapowiedzi premiera to dwa główne wytłumaczenia dla łamania zasad poprawności legislacyjnej. Najbardziej jaskrawy przykład to przepychanie zapisów ustawy hazardowej. Szef rządu oznajmił, że ograniczenia na rynku automatów do gier mają być wprowadzone szybko. Posłowie dostali dwa dni na zapoznanie się z kilkudziesięciostronicowym projektem, wprowadzenie ewentualnych zmian i przegłosowanie przepisów. To właśnie wtedy pojawiło się określenie: tryb hazardowy. Od tej pory ów tryb wykorzystywany był coraz częściej.

Początek grudnia 2013. Posłowie od rana do wieczora głosują zapisy projektu ustawy o OFE. Czasu jest mało, bo rząd zwlekał do ostatniej chwili z przyjęciem projektu i przesłaniem go do sejmu. Maszynka do głosowania pędzi jednak jak walec, miażdżąc wszelkie uwagi i poprawki opozycji. Trzy dni później kontrowersyjne prawo, które pozwala na przeniesienie części składek z OFE do ZUS jest już gotowe.

Podobnie „pracowano” nad ustawą o lasach państwowych, dzięki której budżet zyskał ponad półtora miliarda na drogi czy nad nowelizacją budżetu państwa o kwotę aż 16 miliardów złotych. – Ostatnio coraz częściej obowiązuje zasada prędziutko bądź pędzikiem – przyznaje poseł Platformy Obywatelskiej. Na pytanie jak się czuje w roli maszynki do głosowania odpowiada : - Taka sytuacja.

Sytuacja jest taka, że parlament stracił jakiekolwiek znaczenie. Rząd przysyła ustawę, rząd wymaga, żeby gładko przeszła i trafiła na biuro prezydenta. Opozycja w tym starciu nie ma żadnych szans. Nawet sensowne projekty, które nie są autorstwa rządzącej koalicji trafiają do kosza. – Koalicyjny walec, walcuje wszystko – skarżą się posłowie PiS, którzy zgłosili propozycję, aby prace nad ustawami podatkowymi były obowiązkowo wydłużone, żeby pierwsze czytanie takich projektów nie mogło się odbywać bez trzydziestodniowego okresu na zapoznania się ze przepisami. Z punktu widzenia obywatela brzmi rozsądnie. Z punktu widzenia rządu takie pomysły są niewygodne. Kilka dni temu Tzw „pakiet demokratyczny” również wylądował w koszu na śmieci.
 

Ostatnie wpisy

  • Wokół PiS powstaje dobry klimat29 cze 2013Platforma Obywatelska zmieniła statut. Przewodniczący partii będzie wybierany przez wszystkich członków. W powszechnej opinii największym zaskoczeniem dnia była jednak rezygnacja Grzegorza Schetyny ze startu w wyborach na przewodniczącego PO....
  • Donald Tusk trafnie się ocenił26 cze 2013Jacek Rostowski i Władysław Kosiniak-Kamysz zaprezentowali dzisiaj długo oczekiwany raport dotyczący funkcjonowania systemu emerytalnego. Tak naprawdę chodzi jednak o Otwarte Fundusze Emerytalne. ZUS ma mniej pieniędzy niż potrzebuje, a dziurę...
  • Niewykorzystane szanse Donalda Tuska3 cze 2013Trwa fatalna passa rządów Donalda Tuska. Jak wynika z sondażu TNS Polska dla tygodnika "Sieci", 54 proc. Polaków uważa, że premier powinien ustąpić ze stanowiska. W majowym badaniu CBOS Jarosław Kaczyński po raz pierwszy wyprzedził Tuska w...