Zbliża się koniec Ramadanu

Zbliża się koniec Ramadanu

Mimo iż nie pościłam nawet przez jeden dzień, mam ochotę krzyczeć z radości. Miesiąc postu Afgańczyków był dla mnie osobiście wyjątkowo frustrujący.
Wszyscy są zmęczeni, nikt nic nie robi, doprosić się o najmniejsza rzecz graniczy z cudem. Bardzo ciężko jest pracować, gdy wszyscy śpią, lub funkcjonują jak w letargu. Jeśli słuchają, to nie rozumieją, co mówię, jeśli już coś zrobią to zupełnie na odwrót niż prosiłam. Nie ma się tez za bardzo czemu dziwić, gdyż Afgańczycy nie jedzą I nie pija przez cały dzień, a upały w ostatnim czasie ostro dały się we znaki.

Upał niemiłosierny, a my nie mamy prądu. Do tego, że prąd pojawia się i znika, zdążyłam już przyzwyczaić. Niestety przez ostatnie dwa dni bardziej znika niż się pojawia. Wczoraj nie mieliśmy prądu nawet przez minutę, dziś od rana generator pracuje na pełnych obrotach. Może nawet i prąd wolniej płynie w czasie Ramadanu? Kolejna teoria jest taka, że Afgańczycy wiaderkami noszą go z Uzbekistanu. Obie zapewne są błędne, nie mniej jednak jestem w stanie zacząć pościć jeśli tylko Afgańczycy przestana, a przynajmniej ci, z którymi pracuję.

Na początku przyszłego roku w Afganistanie odbędą sie wybory. W związku z czym sytuacja robi się coraz bardziej napięta. Przez ostatnie trzy tygodnie Ramadanu Talbowie dali odetchnąć od ich “letniej ofensywy”. Niestety im bliżej końca czasu “wielkiej głodówki” tym coraz więcej pojawia sygnałów i alarmów o zbliżających sie atakach.

Zauważyłam że coraz trudniej jest mi tutaj funkcjonować. Siedem miesięcy pobytu w Kabulu dało mi sie we znaki. Desperacko potrzebuję wakacji, chwili wytchnienia, chociażby weekendu, odcięcia sie od wszystkiego i spokojnego snu bez nasłuchiwania czy te strzały za bramą są wystarczająco daleko bym nie musiała sie niepokoić.

Najbardziej frustrujący w Afganistanie są dla mnie mężczyźni. Maja wykreowany obraz białej kobiety, jako wyuzdanej i pozwalają sobie na więcej niż w przypadku Afganki. Z racji mojej pracy co rusz uczęszczam na różne konferencje, niestety przeważnie jestem jedyną kobietą, lub jedną z niewielu. Po takiej konferencji, codziennie dostaję dziesiątki wiadomości- mniej lub bardziej bezpośrednich. Próba ignorowania na niewiele się zdaje i zazwyczaj szef jest zmuszony przejąć telefon i rozwiązać problem. Nachalność Afgańczyków, jest chyba najgorsza z mojego punktu widzenia. Nie maja za grosz wyczucia, bezczelnie potrafią usiąść na przeciw i lustrować kobietę od góry do dołu. Co więcej nie mogę zwrócić im uwagi, tylko cierpliwie to znieść i wyjść. Ich spojrzenia, próby zbliżenia się, zawarcia jak oni to nazywają “przyjaźni”, doprowadzają mnie powoli do furii.

Ten rodzaj zachowań można zaobserwować głownie u ludzi gorzej wykształconych, lub tych którzy całe życie spędzili w Afganistanie i nie mają pojęcia jak wygląda świat “na zewnątrz”. Nie jest to także regułą. Afgańczycy, z którymi pracuję, przyjaźnie się czy przebywam na co dzień to dobrzy i serdeczni ludzie. Wszystko zależy od tego na ile liberalna, religijna, postępowa i wykształcona jest rodzina, w której dorastali i jakimi wartościami się kierują. Afganistan nie jest krajem jednorodnym: inne obyczaje panują wśród Pasztunów, inne wśród Tadżyków, jeszcze inne wśród mniejszości turkmeńskiej, uzbeckiej, a zwłaszcza hazarskiej.

Mężczyźni są widoczni, nie ukrywają się pod żadnymi zasłonami i można ich obserwować i zapamiętać. Siedzą przy kanale ściekowym na Taimani już od 6 rano w kucki, czekając na jakąś dorywczą robotę – to głównie Hazarowie – skośnawe oczy, płaskie twarze. Tadżycy siedzą na progach swoich sklepików, albo stoją za ladą, oglądają bollyłódzkie seriale w TV– rzecz jasna ci, którzy mają telewizor i stać ich na paliwo do generatora. W porze obiadowej śpią, w upalnej dusznej i zakurzonej atmosferze Kabulu mężczyźni ucinają sobie drzemki na zapleczach swoich sklepików. W porze obiadowej Kabul zamiera, posiłek to świętość. Inni, którzy nie mogą sobie pozwolić na drzemki, pchają wózki z towarem, taczki z arbuzami, butami, mąką, cukrem, czy lodami.

Mężczyźni chodzą po ulicach trzymając się za ręce, z przyjaźni, poważania, więzów rodzinnych, albo trzymając w ręku i przebierając palcami tazbih, różaniec muzułmański. Na samym początku dość szokująca była dla mnie bliskość i czułość, jaką mężczyźni sie obdarzają. Przytulają, głaszczą, trzymają za ręce. Dużo się mówi także o homoseksualizmie wśród Pasztunów. Nie wiem za wiele na ten temat, ale mogę się domyślać, że wynika to z radykalnego odseparowania mężczyzn od kobiet.

Coraz częściej natomiast zaskakują mnie kobiety Afganki. Ich sytuacja się zmienia, bardzo powoli jednak jest w tym kierunku jakiś postęp. Zaprzyjaźniłam sie z kilkoma Afgankami. Jedna z nich pracuje jako dyrektor na jednym z Uniwersytetów. Niezależna, samodzielna, wykształcona, niczym nie przypomina typowej Afganki. Sama zdecydowała o rozwodzie, wychowuje dzieci i robi zawrotną karierę. Inna natomiast otworzyła pierwszy, prawdziwy na europejskim standardzie salon piękności dla kobiet. Te kobiety są źródłem inspiracji dla innych. Prowadzą treningi, szkolenia automotywacyjne, które mają na celu pokazać, że można, jeśli tylko się chce. Dużo jeszcze wody upłynie, zanim jednak kobiety zaczną myśleć samodzielnie. Niestety poza kilkoma kobietami nie mogę sobie przypomnieć prawie żadnych wyrazistych kobiecych postaci… w Afganistanie widoczne są tylko dzieci i mężczyźni. Kobieta „króluje” za zamkniętymi drzwiami i za zasłonami.

Ostatnie wpisy

  • Polki na "wyjeździe"... 28 kwi 2015 Czytam o polskich prostytutko-blogerko-modelkach i nie wiem czy bardziej jestem oburzona czy zawstydzona. Zawstydzona poziomem jaki reprezentujemy. Na zachodzie od zawsze trzeba udowadniać, że Polak to nie tylko złodziej, pijak czy kombinator. W Emiratach nas od tej strony nie...
  • Pedofilia pod palmami 23 paź 2014 Podekscytowana nowymi wyzwaniami, myślałam sobie - będzie dobrze! Żyłaś w Afganistanie, widziałaś Pakistan, Irak i inne kraje zdecydowanie mniej rozwinięte lub w gorszej sytuacji politycznej i ekonomicznej niż Kambodża, wiec teraz może być już tylko lepiej. Z uśmiechem...
  • Ostatnie tango w Kabulu 2 wrz 2014 Po krwawym zamachu w Tavernie du Liban nic w Kabulu nie było już takie jak przedtem.Zakończył się pewien rozdział a obraz wojny dotknął każdego z osobna...
  • Coś pękło, coś się zmieniło… 19 sty 2014 W piątek świat obiegła informacja o krwawym zamachu w Kabulu. Zginęło 21 osób.
  • "Bacha bazi" - czyli pedofilia zgodna z tradycją 17 wrz 2013 Wybory w Afganistanie coraz bliżej, co oznacza, że pojawia się coraz więcej spekulacji na temat tego co wydarzy się po wyborach Czy 2014 rok przyniesie zmiany? Czy będzie lepiej, gorzej czy też może nie zmieni się nic? W mojej opinii nie zmieni się zbyt wiele. Będzie jak było...