Zjem twoją głowę na śniadanie

Zjem twoją głowę na śniadanie

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
Powiadają, że w czasach Azteków było to również odświętne danie, tak jak obecnie. Było być może wtedy o wiele bardziej symboliczne niż tortilla- tamtejszy chleb powszedni. Albowiem w podawanym naczyniu zwykle znajdowala się głowa. Powiadają, że była to ludzka głowa. To pozole. Inaczej garnek z głową.
Bez pozole nie ma w Meksyku niedzieli, świątecznego dnia i Bożego Narodzenia. Ta niby-zupa stała się symbolem tamtejszej domowej kuchni, głównym posiłkiem przygotowywanym na różne okazje, w tym wesela, chrzciny, a także pierwszą komunię.

Dla każdej meksykańskiej panny młodej przepis na pozole jest – obok posagu – najważniejszą rzeczą, którą musi wynieść z rodzinnego domu. Polacy, którzy mieszkają w Meksyku, mawiają, że to taki lokalny bigos. Skojarzenie wynika z faktu, że Meksykanie wrzucają do garnka z pozole wszystko, co mają pod ręką. Na tym podobieństwo się jednak kończy. Bo, jak się okazuje, to, co mamy pod ręką, bywa rozmaicie traktowane. Dlatego rodzajów pozole jest tak wiele. Ich nazwy: „rojo”, „blanco”, „verde”, to nie kolory, ale różnice w pojmowaniu bogatej meksykańskiej tradycji.

Na talerzu z pozole czytać można jak na dłoni historię Meksyku, przekrój jego społeczeństwa i kultury. Najważniejsza jest kukurydza. Aztekowie wierzyli, że ich przodkowie zostali ulepieni z kukurydzianego ciasta i że człowiek bez kukurydzianych placków ani kukurydza bez człowieka przetrwać nie mogą. W prekolumbijskich wierzeniach człowiek i kukurydza byli jednością. Tak samo umierali, aby się odrodzić i trwać dzięki kolejnym pokoleniom. Kukurydzy przypisywano ludzkie uczucia. Dlatego, aby uśmierzyć jej strach przed gotowaniem, podnoszono do ust i szeptano kolbom słowa otuchy. Do dziś Meksykanie przyrządzają je według boskiej receptury. Krew bogów zastąpiła woda z wapnem. Moczy się w niej kukurydziane ziarna. Dzięki temu mieszkańcy prekolumbijskiego Meksyku, w którym nie znano mleka, krów ani serów, zjadali odpowiednią dawkę minerałów. Tak spreparowana kukurydza nie wymaga długiego gotowania i zachowuje witaminy. Z niej robi się dodatek do pozole, nixtamal – ciasto na tortille, czyli pieczone na blasze okrągłe placki. Kukurydza, która tu obowiązuje, nazywa się „cacahuazintle”. To specjalny, bardzo stary gatunek o grubym, białym ziarnie. Kiedy się rozgotuje, ziarna pękają, wypuszczając na powierzchnię wody pianę. Stąd nazwa potrawy – „pieniący się”. Pochodzi z języka nahuatl. Słowo „pozoni” znaczy „gotować w glinianym garze”, a „pozonalli” – „pieniące się”.

W prekolumbijskim Meksyku pozole najbardziej rozpowszechnione było na wybrzeżu Pacyfiku, wśród Indian zamieszkujących rejony Jalisco, Acapulco i Guerrero. Hiszpanie wędrujący wzdłuż rzeki Tobasco powiadali, że miejscowi częstowali ich potrawą, która była gęstą zupą o słodkawym smaku kukurydzy, z kawałkami langusty, ostrej papryki i plastrami avocado. Dziś taka receptura byłaby niemożliwa, zbyt kosztowna. Pozole z natury jest daniem ludzi prostych i biednych. Nie wiemy, jak naprawdę wyglądało w czasach Azteków. Langusty i rzeczne krewetki były ich daniem codziennym. Ale w tamtych czasach na kontynencie amerykańskim nie znano oregano, cebuli, sałaty, a nawet wieprzowiny, a właśnie ona stanowi o obecnym wyglądzie potrawy. Hiszpanie przywieźli do Meksyku chleb, czosnek, warzywa, oliwę i świnie, które hodowali na Kubie, by zaopatrywać konkwistadorów w zapasy żywności. Indianie nie znali wieprzowiny ani kurcząt, kapusty i warzyw. Z czasem one także trafiły do garnka z pozole. Zachowały się pomidory i chili.

Współcześni Meksykanie gotują do pozole świńskie głowy. W wielu restauracjach nakłada się je na talerz ręką. Ceremonialnie wysysa mięso z ryjków i uszu. Dlatego mawia się, że pozole jest „comida completa”. To jedzenie, które łączy bogactwo dwóch światów – starego, tradycyjnego i hiszpańskiego z europejską prostotą.

Dla Azteków największą radością było zjeść swojego niewolnika. Nie mniejszą przejawiał zjadany. Był nawet tym zaszczycony. Dumny i szczęśliwy. Myśl, że znajdzie się w zupie na śniadaniu swojego Pana napawała go nadzieją na lepszy, kolejny świat. Nowe życie, a być może odmienny los. Nie wiemy zbyt wiele o myślach zjadanych w państwie azteckim ludzi. Ale możemy być pewni- bo literatura na ten temat jest bogata, że kiedy Aztek, rano mówił do swojego niewolnika – dziś zjem twoją głowę na śniadanie, on sam radośnie wydłubywał ziarna z kolby kukurydzy by dać z siebie jak najwięcej. I do zupy też.

Ostatnie wpisy

  • Po co komu szampan?30 gru 2013Amélie Nothomb, belgijska pisarka mówi dla Le Figaro, że bez szampana nie można żyć, a ona po raz pierwszy piła go jak miała pięć lat, na przyjęciu w ambasadzie. Był to Laurent-Perrier, który belgijska ambasada zamawiała wtedy na okolicznościowe...
  • Yasukuni27 gru 2013Premier Abe odwiedził Yasukuni. Chiny są oburzone. Europejskie media to oburzenie opisują. Że Abe złożył hołd japońskim zbrodniarzom wojennym.
  • Ostatnia ikona16 gru 2013Nelson Mandela został pochowany w Qunu. Przebywał tam po raz pierwszy jako pięcioletnie dziecko i po raz wtóry, kiedy wybrał to miejsce na swój pobyt, zaraz po tym, kiedy opuścił ostatecznie więzienie.
  • Gloria dla czystości lub Walezego21 cze 2013Francuzi mają wiele zasług w dziedzinach światowego stylu bycia – m.in. w branży perfumeryjnej, a także mlecznej. W tej pierwszej kwestii wiele nie dodam do ogólnej wiedzy, poza tym, że niedawno odkryłem, iż Cristobal Balenciaga kolaborował...
  • Mandeli “long walk to freedom“15 cze 2013Najpierw portal dw.de podał wiadomość o śmierci Nelsona Mandeli. Chwilę później wycofał tekst oraz informację o szoku światowej opinii publicznej tym spowodowanym i opublikował następujący komunikat: Retraction: Nelson Mandela. We regret that due...