Cejrowski albo Biedroń

Cejrowski albo Biedroń

Wojciech Cejrowski udzielił wywiadu. Powiedział tak: „gdyby papieżem został Murzyn, miałbym pewnie trudniej”. Jak na „rasowego” podróżnika przystało, słowa te mocno zadziwiają. Ale w końcu i tytuł zamieszczonego wywiadu do czegoś zobowiązuje: „Do Rzeczy”. Ma być właśnie tak! Ano do rzeczy. Bo choć Cejrowski ma prawo nawet publicznie, do takich wątpliwości- wszak pytają to odpowiada- jednak zapala przy tej okazji czerwoną lampkę: czy aby na pewno tak powiedział?
Może to są głupie wątpliwości tylko?

A może to normalne dla niektórych, że gdyby papieżem został Murzyn, to byłoby im trudniej? Bo jakże to?

Swego czasu była Ambasador Republiki Południowej Afryki w Polsce, napisała list do również byłego, prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z prośbą o wyjaśnienie, czy w lekturze szkolnej nadal powinna być obecna, stara czytanka Tuwima. Bo brzmi, przynajmniej dla Ambasadora, cokolwiek rasistowsko. Czy tak jest? Spójrzmy:

„Murzynek Bambo w Afryce mieszka, Czarną ma skórę ten nasz koleżka. Uczy się pilnie przez całe ranki Ze swej murzyńskiej Pierwszej czytanki. A gdy do domu ze szkoły wraca, Psoci, figluje - to jego praca. Aż mama krzyczy: "Bambo, łobuzie!" A Bambo czarną nadyma buzię. Mama powiada: "Napij się mleka", A on na drzewo mamie ucieka. Mama powiada: "Chodź do kąpieli", A on się boi, że się wybieli. Lecz mama kocha swojego synka, Bo dobry chłopak z tego Murzynka. Szkoda, że Bambo czarny, wesoły, Nie chodzi razem z nami do szkoły”.

Byłoby nie do końca fair, gdyby zestawić obok siebie, wypowiedź Cejrowskiego i wierszyk Tuwima. A jednak…

Cejrowski ma prawo mieć swoje wątpliwości. Ma też swoje zasady. Czytamy o nich w wywiadzie. Znamy je z telewizji i innych wypowiedzi. Wiemy, że jest odważny i nieustraszony. Tak jak Arkady Fiedler, który śledził na Madagaskarze majora Lepeckiego, a w Arizonie prawdziwych Indian. Albo jak Livingstone, który padał wielokrotnie w buszu i wciąż niezłomnie się podnosił. Cejrowskiego wielbią ludzie za to, że umie opowiadać jak wystrugać strzałę w tropikalnym lesie lub zjeść węża. Jest wtedy jak Quentin Tarantino w „Django”, który wycina jajko z brzucha węża właśnie i pożera je pałeczkami. Bo to japoński Django na pustyni meksykańskiej był. Wojciecha Cejrowskiego uwielbiają również starsze panie z obrazkiem Matki Boskiej w ręku. Dlatego, że uosabia on Polaka, niezłomnego patriotę i bohatera odkrywcę. Tego, który wyrąbywał kiedyś selwę w Missiones, ciął sekwoje w Kalifornii lub szukał złota w Peru. Cejrowski uosabia przedwojennego globtrotera patriotę, kochającego Ojczyznę, własną matkę, Czarną Madonnę, a także Marka Jurka. Mógłby pozować do portretu na plakacie Polskiego Towarzystwa Emigracyjnego. Albo prowadzić tłumy do nowej krainy marzeń, ziemi odzyskanej, nawet Wielki Trek. Albo wygrać wybory prezydenckie. A wszystko dlatego, że jest niezłomny i waleczny. Nie boi się dżungli, piranii, a nawet tygrysa. Nie boi się komunistów ani wrogów Polski. I jest katolikiem. Chce aby Polska była katolicka z urzędu. Bo wtedy żyłoby mu się lepiej. Tak mówi.

No i tylko ten papież, niedoszły Murzyn.

Ksenofobia? Rasizm? Nie, to do żadnego podróżnika nie pasuje.

Ale Cejrowski mówi jeszcze tak: „ kiedy Państwo wsadza głowę do majtek obywateli, robi się nieprzyjemnie. Bo co zrobić z parą Grodzka/Biedroń, gdyby oni chcieli się połączyć? Czy to byłby ślub i małżeństwo, czy związek partnerski?”

To aluzja do kampanii na rzecz małżeństw homoseksualnych i praw adopcyjnych osób tej samej płci. We Francji dotychczasowa, społeczna dyskusja przeszła w fazę ostrej polemiki. Jednakże przeciwników ślubów dla gejów nie prowadzą tam sztandary wiary i z krucyfiksem w ręku. Argumenty są inne, zapisane jeszcze przez Napoleona w kodeksie cywilnym. Cejrowski zapytany, odpowiada. Ma takie właśnie zdanie na ten temat. Nikt jednak przy tym nie buczy, a media milczą. Cejrowski kpi z Biedronia a tymczasem TVN milczy. Jednocześnie ten sam Biedroń zarzuca Lechowi Wałęsie, że jest homofonem. Bo były prezydent powiedział, zapytany również, że prawa gejowskie mieszczą się na skraju demokracji. Bo są mniejszością. Biedronia oburza fakt, że Wałęsa, katolik, starszy już człowiek o prostych zasadach wiary i wychowania, może myśleć tak samo, jak wiejski ksiądz podczas katechezy. Ale to Biedroń się myli. Bo głęboko wierzący katolik, dla którego Prawo Boże jest największą świętością, nie będzie mówił i czynił inaczej. Bo niby dlaczego miałby to robić?

Biedroń i media szargały Wałęsą przez długi czas. Za to, że odpowiedział na zadanie pytanie. Że po prostu tak myśli. Cejrowski idzie dalej. Jest inteligentny i błyskotliwy. Mówi więc tak: „sodomia jest obrzydliwym uzależnieniem, ale daje się leczyć pod warunkiem, że sodomita chce wyjść ze swego uzależnienia. Państwo mogłoby się angażować jedynie w takim zakresie, jak angażuje się w przeciwdziałanie innym uzależnieniom – alkoholizmowi i narkomanii”.

Jeśli dobrze zrozumieć ten wątek w „Do Rzeczy”, to „można sobie uchwalić’ np. poprzez parlament, że pary homoseksualne będą małżeństwem, ale w świecie realnym to nierzeczywistość. Albo sodomia. Czy aby na pewno?

Powiada się, że słowo „sodomy” oznacza stosunek analny, osób tej samej płci. Sodomia to także symbol niegodziwości i nieokiełznanej rozpusty, w tym pogarda dla praw boskich i wszelkich autorytetów. Pamiętamy przecież, jak to Bóg wysłał do miasta Sodomy dwóch swoich aniołów, którzy spędzili noc w domu Lota. Zanim jeszcze poszli spać, mężczyźni z miasta otoczyli dom Lota, by współżyć z jego gośćmi. Wiemy też, że później po trudnych negocjacjach, Bóg zniszczył ogniem i siarką całe miasto wraz z mieszkańcami. Żona Lota się nie uratowała, bo była ciekawska. Ale źródła rozpusty i tej okropnej, seksualnej niegodziwości zniknęły. A potem nastała era prawdy i anielskiej miłości mężczyzny do kobiety.

Mówi Cejrowski, że skoro sodomita chce wyjść ze swego uzależnienia, to Państwo go uleczy. Ale jak to zrobić w kraju katolickim? Gdzie religia – jak chce właśnie Cejrowski – ma być państwową? Czy tak, jak w biblijnej krainie utopić w morzu płonącej siarki? Bo „trzeba mieć cojones jak Margaret Thatcher, nie wolno się bać własnego narodu…”

I to jest perspektywa!!! Bo ani Biedroń, ani nawet prezydent Francois Hollande nie wiedzą, jakie to szczęście, że wybrali Argentyńczyka…

Ostatnie wpisy

  • Po co komu szampan? 30 gru 2013 Amélie Nothomb, belgijska pisarka mówi dla Le Figaro, że bez szampana nie można żyć, a ona po raz pierwszy piła go jak miała pięć lat, na przyjęciu w ambasadzie. Był to Laurent-Perrier, który belgijska ambasada zamawiała wtedy na okolicznościowe przyjęcia.
  • Yasukuni 27 gru 2013 Premier Abe odwiedził Yasukuni. Chiny są oburzone. Europejskie media to oburzenie opisują. Że Abe złożył hołd japońskim zbrodniarzom wojennym.
  • Ostatnia ikona 16 gru 2013 Nelson Mandela został pochowany w Qunu. Przebywał tam po raz pierwszy jako pięcioletnie dziecko i po raz wtóry, kiedy wybrał to miejsce na swój pobyt, zaraz po tym, kiedy opuścił ostatecznie więzienie.
  • Gloria dla czystości lub Walezego 21 cze 2013 Francuzi mają wiele zasług w dziedzinach światowego stylu bycia – m.in. w branży perfumeryjnej, a także mlecznej. W tej pierwszej kwestii wiele nie dodam do ogólnej wiedzy, poza tym, że niedawno odkryłem, iż Cristobal Balenciaga kolaborował z nazistami, antysemitami,...
  • Mandeli “long walk to freedom“ 15 cze 2013 Najpierw portal dw.de podał wiadomość o śmierci Nelsona Mandeli. Chwilę później wycofał tekst oraz informację o szoku światowej opinii publicznej tym spowodowanym i opublikował następujący komunikat: Retraction: Nelson Mandela. We regret that due to technical errors our report...