Ostatnie połajanie

Ostatnie połajanie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Choć Michnik nie jest bohaterem mojej bajki, życzę mu, aby na własnym pogrzebie nie musiał wysłuchiwać politycznych kazań.
Każdy sposób na napisanie książki jest dobry. Leniwi załatwiają sobie stypendium, z którego będzie trzeba się rozliczyć. Zdyscyplinowani piszą stroniczkę codziennie po pracy. Adam Michnik wybrał mniej konwencjonalną metodę: pracuje w rytmie pogrzebów. Przemawiając nad trumnami wielkich Polaków, zawsze odczytuje tekst przeciwko lustracji albo rodzimej kołtunerii. Podczas gdy reszta żałobników z zadumą pochyla głowy nad tajemnicą życia i śmierci, on uprawia polityczną publicystykę. Kiedy umarł Czesław Miłosz, atakował „miłośników ubeckich raportów”. Dziś nad grobem Bronisława Geremka gromi „fałszerzy pamięci” z IPN. Niechybnie powstanie z tego książka, bo kolejka do łodzi Charona jest długa, więc okazji do pisania nie zabraknie.

Wydawałoby się, że pogrzeb to uroczystość wyjątkowa, czas wystudzenia politycznych namiętności i spojrzenia na zmarłego po ludzku. Jak się okazuje, nie dla wszystkich. A swoją drogą, częstotliwość pojawiania się Michnika na pogrzebach wielkich Polaków jest zastraszająca. Jeśli redaktor „Gazety Wyborczej” jakimś cudem przeżyje Adama Małysza, z pewnością wkręci się także na jego pogrzeb, żeby odczytać ostatni rozdział książki o kołtunerii i lustracji. Choć Michnik nie jest bohaterem mojej bajki, życzę mu, aby na własnym pogrzebie nie musiał wysłuchiwać politycznych kazań. Na szczęście nie widać w Polsce ludzi, którzy byliby w stanie głosić je równie bezceremonialnie, jak on sam.

Ostatnie wpisy

  • Pożegnanie 4 maj 2010 Przez ponad trzy lata było mi dane komentować dla Państwa wydarzenia kulturalne, zjawiska cywilizacyjne, czasami również bieżące fakty polityczne.
  • Polska, czyli znak sprzeciwu 19 kwi 2010 Kondukt żałobny dotarł na Wawel. Prezydent spoczął w symbolicznym sercu Polski. Ekipy telewizyjne zwinęły sprzęt, ludzie rozeszli się do domów. Politycy PO, którzy dotąd zajmowali się głównie szydzeniem z Lecha Kaczyńskiego, przyjęli kondolencje od zagranicznych gości.
  • Niech Ci bije dzwon Zygmunta 14 kwi 2010 Nie zasłużył. Nie pasuje. Nie nadaje się. Nie ma miejsca. Przepraszamy, zajęte. Zatrzaśnięte na siedem spustów wielkiej polskiej historii, która – ma się rozumieć – skończyła się dawno temu. I już nie wróci.
  • Idzie wojna! 13 kwi 2010 Czy smoleńska tragedia może przynieść jakieś pozytywne owoce? Jeśli panem historii jest przypadek, będzie to bardzo trudne. Jeśli jednak rządzi nią Bóg, możemy z nadzieją patrzeć w przyszłość.
  • Wielkość Lecha Kaczyńskiego 12 kwi 2010 Prezydent może być niski, ale nie powinien być mały – powiedział niedawno polityk, którego nazwiska nie ma sensu teraz przywoływać. Bóg najwyraźniej miał inne zdanie na temat polskiego przywódcy.