Historia po rosyjsku

Historia po rosyjsku

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kto był główną ofiarą II wojny światowej? Żydzi? Niet! Polacy? Niet! Celem ataku była sowiecka Rosja, bezbronny kraj wciśnięty między wrogie mocarstwa: Niemcy, Polskę i Japonię.
Polacy już od 1920 r. namawiali Niemców, żeby wspólnie urządzić Sowietom jakiś holokaust. Na szczęście w trakcie rozmów doszło do kłótni między mocarstwami. W efekcie Józef Beck zdjął ze ściany portret Hitlera, co bardzo zirytowało Niemców, a Sowietom dało nadzieję na ocalenie. Błyskawicznie podpisany pakt Ribbentrop – Mołotow pozwolił Armii Czerwonej wejść do Polski, żeby obronić się przed biało-czerwoną agresją. Katyń? To chyba zrobili naziści, a poza tym nie ma co płakać po polskich radykałach. Niestety, wkrótce Sowieci zostali zdradziecko zaatakowani przez Niemców i musieli ponownie wejść do Polski, żeby ich stamtąd przegonić. A jak już weszli i odczekali, aż zgaśnie powstanie warszawskie, to zostali na 45 lat. Całkiem słusznie, bo trzeba było zabezpieczyć się na wypadek kolejnego wybuchu polskiej agresji.

Dość tych bredni. O faktach się nie dyskutuje. We wrześniu 1939 r. sowiecka Rosja razem z nazistowskimi Niemcami dokonały rozbioru niepodległej Polski. Decydenci dwóch równie zbrodniczych systemów: nazizmu i komunizmu, postanowili unicestwić polski naród i wymazać nasz kraj z mapy świata. Sowieccy żołnierze, którzy w 1945 r. „wyzwalali” Polskę z okupacji niemieckiej, jednocześnie przygotowywali grunt pod okupację sowiecką. Choć nazizm poniósł klęskę, to komunizm przez kolejne pół wieku wysysał polską krew i tłamsił polskie marzenia o wolności. Dlatego nie ma zgody na idylliczną wizję Władimira Putina, który próbuje uczynić z nas udziałowców wielkiego zwycięstwa koalicji antynazistowskiej. Owszem, prowadziliśmy własną wojnę z Niemcami i byliśmy świadkami ich sprawiedliwej klęski. Ale mieliśmy też świadomość, że walcząc z nazistami, sowiecka Rosja realizuje własne, imperialne interesy, których skutkiem będzie kolejna niewola Polski. Rok 1945 nie oznaczał dla nas zwycięstwa. Przynosił tylko chwilową ulgę, że jeden z okupantów został wypędzony, i trochę złudzeń, że Sowieci i ich polskojęzyczni przedstawiciele powstrzymają się od mordowania żołnierzy polskiego podziemia.

Podczas uroczystości rocznicowych Putin szczegółowo wymieniał ilość czerwonoarmistów poległych w trakcie działań wojennych. Lamentował, że 600 tysięcy jego rodaków spoczywa w polskiej ziemi, a ponad połowa spośród 50 mln osób, które zginęły w czasie II wojny światowej, to obywatele ZSSR. Najwyraźniej wzruszył tym Donalda Tuska, który zaczął opłakiwać „dziesiątki tysięcy młodych ludzi”, zapewniając, że dbamy o ich groby. Nie życzę sobie podobnych manifestacji. Dla mnie i dla wielu Polaków oznaczone czerwoną gwiazdą mogiły sowieckich żołnierzy pozostaną posępną pamiątką agresji na Polskę, niczym więcej. Nad tą trumną możemy milczeć, jak dotychczas, przez wielkoduszność. Jeśli jednak Rosjanie chcą z niej czynić argument w historycznym sporze, niech lepiej wykopią ją z polskiej ziemi i w Moskwie palą przy niej znicze. Mamy dość własnych bohaterów, o których musimy pamiętać.

Ostatnie wpisy

  • Pożegnanie 4 maj 2010 Przez ponad trzy lata było mi dane komentować dla Państwa wydarzenia kulturalne, zjawiska cywilizacyjne, czasami również bieżące fakty polityczne.
  • Polska, czyli znak sprzeciwu 19 kwi 2010 Kondukt żałobny dotarł na Wawel. Prezydent spoczął w symbolicznym sercu Polski. Ekipy telewizyjne zwinęły sprzęt, ludzie rozeszli się do domów. Politycy PO, którzy dotąd zajmowali się głównie szydzeniem z Lecha Kaczyńskiego, przyjęli kondolencje od zagranicznych gości.
  • Niech Ci bije dzwon Zygmunta 14 kwi 2010 Nie zasłużył. Nie pasuje. Nie nadaje się. Nie ma miejsca. Przepraszamy, zajęte. Zatrzaśnięte na siedem spustów wielkiej polskiej historii, która – ma się rozumieć – skończyła się dawno temu. I już nie wróci.
  • Idzie wojna! 13 kwi 2010 Czy smoleńska tragedia może przynieść jakieś pozytywne owoce? Jeśli panem historii jest przypadek, będzie to bardzo trudne. Jeśli jednak rządzi nią Bóg, możemy z nadzieją patrzeć w przyszłość.
  • Wielkość Lecha Kaczyńskiego 12 kwi 2010 Prezydent może być niski, ale nie powinien być mały – powiedział niedawno polityk, którego nazwiska nie ma sensu teraz przywoływać. Bóg najwyraźniej miał inne zdanie na temat polskiego przywódcy.