Walek w teatrze

Walek w teatrze

Dodano:   /  Zmieniono: 
Publicyści różnej maści oburzają się, że Michał Żebrowski zaprosił Kubę Wojewódzkiego do swojego teatru. I to nie po to, żeby siedział na widowni i wcinał popcorn, tylko po to, by grał główną rolę w sztuce Woody’ego Allena. Koledzy, nie ma się co oburzać. Dziwne byłoby, gdyby Wojewódzki takiej propozycji nie dostał.
Szlachta zawsze czuła miętę do plebsu. Dość wspomnieć Miętusa z „Fredydurke”, który tak zachłannie bratał się z parobkiem Walkiem, że doprowadził do awantury we dworze. Wprawdzie wujowi Konstantemu udało się spacyfikować buntowników, ale co się odwlekło, to nie uciekło. Antycypowana przez Gombrowicza plebejska rewolucja w naszych czasach zakończyła się pełnym sukcesem. Popkultura zepchnęła kulturę do podziemia. Naród przestał poważać panów i zaczął wielbić chamów, czyli celebrytów. Walek stał się idolem. Z jego dowcipów śmiali się wszyscy, nazywając je diabelsko inteligentnymi.

Nic dziwnego, że Miętus jeszcze bardziej zapragnął zbratania się z parobkiem. Bez niego byłby w dzisiejszych czasach nikim. Było bratanie się Zanussiego z Dodą, jest bratanie się Żebrowskiego z Wojewódzkim, będzie takich aktów jeszcze tyle, ilu jest nad Wisłą zdetronizowanych artystów, marzących o własnych zdjęciach w tabloidach.

No dobrze. Ale po co teatr Walkowi? Chłopak ma przecież wszystko, co do szczęścia potrzebne. Kreuje standardy chamstwa, nie musi schodzić do podziemia, żeby się dowartościować. Otóż nieprawda. W każdym chamie kryje się bowiem kompleks pana. Choćby celebryta został przez media namaszczony na elitę, w głębi serca będzie czuł, że elitą nie jest. Bo w pamięci została mu jeszcze dawna hierarchia wartości, w której teatr znajdował się u góry, a dowcipasy dla gawiedzi na dole. Dlatego Walek stawi się w teatrze na każde zaproszenie, będzie udawał, że pod maską cynizmu przechowuje wrażliwą duszę, czasem napomknie nawet, że przeczytał książkę. I przez chwilę poczuje się jak pan, którego kopniakiem strącił ze schodów.
+

Ostatnie wpisy

  • Pożegnanie 4 maj 2010 Przez ponad trzy lata było mi dane komentować dla Państwa wydarzenia kulturalne, zjawiska cywilizacyjne, czasami również bieżące fakty polityczne.
  • Polska, czyli znak sprzeciwu 19 kwi 2010 Kondukt żałobny dotarł na Wawel. Prezydent spoczął w symbolicznym sercu Polski. Ekipy telewizyjne zwinęły sprzęt, ludzie rozeszli się do domów. Politycy PO, którzy dotąd zajmowali się głównie szydzeniem z Lecha Kaczyńskiego, przyjęli kondolencje od zagranicznych gości.
  • Niech Ci bije dzwon Zygmunta 14 kwi 2010 Nie zasłużył. Nie pasuje. Nie nadaje się. Nie ma miejsca. Przepraszamy, zajęte. Zatrzaśnięte na siedem spustów wielkiej polskiej historii, która – ma się rozumieć – skończyła się dawno temu. I już nie wróci.
  • Idzie wojna! 13 kwi 2010 Czy smoleńska tragedia może przynieść jakieś pozytywne owoce? Jeśli panem historii jest przypadek, będzie to bardzo trudne. Jeśli jednak rządzi nią Bóg, możemy z nadzieją patrzeć w przyszłość.
  • Wielkość Lecha Kaczyńskiego 12 kwi 2010 Prezydent może być niski, ale nie powinien być mały – powiedział niedawno polityk, którego nazwiska nie ma sensu teraz przywoływać. Bóg najwyraźniej miał inne zdanie na temat polskiego przywódcy.