Są wyniki badań, jak zmieniła nas pandemia. „W ciągu dnia siedzę w piżamie, bo nie chce mi się ubierać”

Są wyniki badań, jak zmieniła nas pandemia. „W ciągu dnia siedzę w piżamie, bo nie chce mi się ubierać”

Spanie
Spanie / Źródło: Unsplash / Gregory Pappas
Spadło zadowolenie z życia, poczucie wsparcia społecznego i kontroli, a wzrosła samotność. To młodzi ludzie są najbardziej dotknięci negatywnymi, psychologicznymi skutkami pandemii, mimo że deklarują niższy poziom obaw przed koronawirusem niż starsi – wynika z badań przeprowadzonych przez zespół psychologów z Uniwersytetu SWPS, Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk i Indiana University of Pennsylvania.

Na przestrzeni zeszłego roku naukowcy czterokrotnie prosili tych samych uczestników badania o odpowiedzi na pytania m.in. dotyczące ich obaw związanych z pandemią. Dzięki temu wiemy, jak te obawy zmieniały się w czasie.

Sprawdzano obawy dotyczące kilku obszarów:

  • zbyt szybkiego rozprzestrzeniania się wirusa, ponieważ inni ludzie mogą się nie stosować do zaleceń (75 proc. w marcu, 74 proc. w kwietniu, 52 proc. w maju i czerwcu, 55 proc. w grudniu),
  • przepełnionych szpitali i niewydolnego systemu służby zdrowia (74 proc. w marcu, 79 proc.w kwietniu, 56 proc. w maju i czerwcu, 64 proc. w grudniu),
  • zachorowania kogoś bliskiego (72 proc. w marcu, 75 proc. w kwietniu, 60 proc. w maju i czerwcu, 61 proc. w grudniu),
  • ogólnego kryzysu finansowego (71 proc. w marcu, 80 proc. w kwietniu, 63 proc. w maju i czerwcu, 61 proc. w grudniu),
  • pogorszenia sytuacji finansowej bliskich osób (niebadane w marcu, 75 proc. w kwietniu, 59 proc. w maju i czerwcu, 55 proc. w grudniu),
  • wprowadzenia dyktatury i ograniczenia swobód obywatelskich (niebadane w marcu, 62 proc. w kwietniu, 58 proc. w maju, czerwcu i grudniu),
  • problemu z dostępem do lekarzy w sprawach niezwiązanych z epidemią (badane pierwszy raz na przełomie maja i czerwca 65 proc., 69 proc.w grudniu),
  • nasilenia innych problemów zdrowotnych, zaniedbywanych przez walkę z koronawirusem (badane pierwszy raz na przełomie maja i czerwca 64 proc., 68 proc. w grudniu).

Pojawiła się również obawa, że przez walkę z koronawirusem zabraknie pieniędzy na rozwiązywanie innych problemów, takich jak np.: ratowanie gospodarki, pomoc najbiedniejszym, edukacja (badane pierwszy raz na przełomie maja i czerwca 59 proc., 60 proc. w grudniu). Pierwszy raz w grudniu zbadano, jaki procent badanych odczuwa obawę przed brakiem respiratora dla bliskich, gdyby taki okazał się potrzebny (zadeklarowało się 54 proc. badanych).

W każdym z czterech etapów badania kobiety obawiały się epidemii w większym stopniu niż mężczyźni, a osoby starsze (a więc powyżej 55. roku życia) generalnie bardziej niż młodsi.

– Warto zauważyć, że poziom obaw Polaków związanych z pandemią istotnie zmniejszył się, podczas gdy z końcem 2020 roku wciąż zwiększała się liczba zachorowań i zgonów spowodowanych COVID-19 – stwierdza dr Maria Baran, badaczka z zespołu.

Może to być związane z wystąpieniem tzw. fazy odporności, a więc przyzwyczajeniem do stresującej sytuacji, która pomimo podejmowanych przez nas działań, nie zmienia się. Za ten spadek obaw może też odpowiadać rosnąca tendencja do stosowania strategii zaprzeczania, a więc takiego radzenia sobie ze stresem, które polega na myśleniu, że niebezpieczeństwo jest rozdmuchane, że lepiej teraz pożyć, niż potem żałować.

Fakt, że w większym stopniu obawialiśmy się zachorowania kogoś bliskiego czy pogorszenia sytuacji finansowej osoby bliskiej niż takich wydarzeń dotyczących nas samych mógłby wskazywać z jednej strony na wysoki poziom troski i empatii, a z drugiej – na zjawisko zwane nierealistycznym optymizmem. Wiąże się ono z przekonaniem, że zagrożenie, z którego istnienia zdajemy sobie sprawę, nas nie dotyczy i istnieje bardzo mała szansa, że będziemy na nie narażeni, podczas gdy dotknie naszych sąsiadów czy współpracowników. Oznacza to, że jesteśmy przekonani, że pewne rzeczy dzieją się „obok nas” i dotykają jedynie innych, przypadkowych ludzi.

Czytaj też:
Depresja narodowa. Znany aktor o chorobie: Apatia, napady złości skierowanej w partnerkę

Czy jeszcze stosujemy się do zaleceń?

Zbadano również deklaracje Polaków dotyczące tego, w jakim stopniu stosują się do zaleceń, których przestrzeganie miało ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. Wyniki pokazują, że z każdym kolejnym miesiącem mniej przestrzegaliśmy zasad bezpieczeństwa: unikanie zgromadzeń publicznych (87 proc. w marcu i kwietniu, 76 w maju i czerwcu, 68 w grudniu), utrzymywanie dystansu powyżej jednego metra w relacjach z innymi poza domem (85 proc. w marcu i kwietniu, 76 w maju i czerwcu, 68 w grudniu), zasłanianie ust podczas kichania i kasłania (85 proc. w marcu i kwietniu, 79 proc. w maju i czerwcu, 77 w grudniu), przebywanie w domu tak dużo, jak to możliwe (85 proc. w marcu, 86 w kwietniu, 68 na przełomie maja i czerwca, 60 w grudniu), dbanie o higienę poza domem poprzez częstsze mycie rąk lub ich odkażanie (81 proc. w marcu, 79 w kwietniu, 75 w maju i czerwcu, 66 w grudniu), witanie się bez podawania dłoni (80 proc. w marcu, 85 w kwietniu, 73 na przełomie maja i czerwca, 61 w grudniu), noszenie maseczek poza domem (niebadane w marcu, 38 proc. w kwietniu). W maju i czerwcu 72 proc. badanych zadeklarowało, że nosi maseczkę poza domem w taki sposób, żeby zakrywała usta i nos (73 proc. w grudniu). Za to 33 proc. badanych przyznało wtedy, że czasem opuszcza maseczkę na brodę, zsuwa ją z nosa albo całkiem zdejmuje, nawet gdy obok są inni ludzie (28 proc. w grudniu).

Spadek chęci stosowania się do zaleceń może wiązać się zarówno ze zmęczeniem sytuacją pandemii, jak również z niskim poziomem zaufania społecznego, a także z nasilającą się popularnością strategii zaprzeczania.

Czytaj też:
Plaga pandemicznego alkoholizmu. „Nikt mi nie powie, że to normalne picie, a najgorsze przed nami”

Nasza kondycja psychiczna

Na przestrzeni 10 miesięcy walki z pandemią obniżył się dobrostan Polaków: wzrosło poczucie samotności, spadło zadowolenie z życia i poczucie kontroli. Obraz ten nie jest jednak całkowicie pesymistyczny i jednolity. Symptomy depresji i lęku były najwyższe w maju, ale w grudniu obniżyły się do najniższego poziomu z kwietnia. Odnotowaliśmy też wahania w poczuciu posiadania wsparcia społecznego: na przełomie maja i czerwca istotnie wzrosło, co oznaczało, że choć generalnie jest źle, to przynajmniej byliśmy w tym razem.

Wzrost poczucia wsparcia społecznego na przełomie maja i czerwca można tłumaczyć kolektywnym doświadczeniem niepewności i zagrożenia, co z kolei powoduje wzrost identyfikacji z innymi ludźmi będącymi w tej samej, trudnej sytuacji i prowadzi do zachowań pomocowych, prospołecznych.

– Należy jednak zauważyć, że w grudniu odnotowaliśmy istotne statystycznie obniżenie poczucia posiadania wsparcia społecznego, które było niższe niż na początku i na rocznym półmetku epidemii. Spadek poczucia wsparcia społecznego często prowadzi do poczucia samotności czy rozczarowania relacjami – wyjaśnia dr Maria Baran.

Przez cały rok w pandemii kobiety odczuwały wyższy dystres (symptomy depresji i lęku uogólnionego) niż mężczyźni. Większe natężenie symptomów depresji i lęku uogólnionego raportowały również osoby młodsze, w wieku od 18 do 44 lat niż osoby powyżej 45. roku życia.

Z badań zespołu wynika, że kobiety deklarowały wyższy poziom posiadanego wsparcia społecznego niż mężczyźni przez cały okres pandemii trwającej w poprzednim roku. Osoby w wieku 18-24 i 25-34 lata odczuwały niższy poziom wsparcia społecznego niż osoby powyżej 45. roku życia, ale różnice te odnotowano tylko w grudniu, w pozostałych etapach badania nie było różnic istotnych statystycznie w poziomie wsparcia społecznego pomiędzy osobami w różnych grupach wiekowych. W marcu osoby o wykształceniu wyższym odczuwały większy poziom wsparcia społecznego niż osoby o wykształceniu podstawowym i średnim. W późniejszych etapach badania różnice pomiędzy osobami o różnym poziomie wykształcenia już nie wystąpiły.

Czytaj też:
Jak zakończy się pandemia? 5 scenariuszy Polskiej Akademii Nauk

Jak radzić sobie z napięciem?

Pandemia COVID-19 jest globalnym kryzysem, który pociąga za sobą szeroko zakrojone skutki zdrowotne, gospodarcze, społeczne i psychologiczne. Jak każdy kryzys czy klęska, pandemia wiąże się z wysokim ryzykiem obniżenia naszego dobrostanu. Badacze przeanalizowali również sposób, w jaki radzimy sobie w tej stresującej sytuacji. Do pomiaru użyli autorskiej Skali Strategii Radzenia Sobie składającej się z 5 punktów:

– Podskala Zadaniowa: przykładowa pozycja „Robię co mogę by uchronić się przed koronawirusem” (strategia stosowana przez 82 proc. badanych w marcu i kwietniu, 69 w maju i czerwcu, 66 w grudniu).
– Podskala Unikowa: przykładowa pozycja „Staram się zajmować czymś innym, by nie myśleć o pandemii” (72 proc. badanych w kwietniu, 65 w marcu, 63 w maju i czerwcu, 56 w grudniu).
– Podskala skupiona na emocjach: przykładowa pozycja „Sytuacja epidemiologiczna sprawia, że niepokoję się, czy sobie poradzę” (między marcem a grudniem do stosowania tej strategii przyznawało się między 26 proc. a 25 proc. badanych).
– Podskala Depresyjna: przykładowa pozycja „W ciągu dnia siedzę w piżamie, bo nie chce mi się ubierać” (12 proc. badanych w marcu i kwietniu, 15 proc. w maju i czerwcu, 14 proc. w grudniu).
– Podskala Zaprzeczania: przykładowa pozycja „Nie stosuję się do zaleceń w sprawie pandemii, bo wolę teraz pożyć naprawdę niż potem żałować” (12 proc. badanych w marcu, 13 proc. w kwietniu, 27 proc. w maju, czerwcu i grudniu).

Na przestrzeni roku zmniejszyło się stosowanie strategii zadaniowej i unikowej, a wzrosło stosowanie strategii depresyjnej i zaprzeczania. Może to wiązać się z początkowym wystąpieniem tzw. reakcji alarmowej w odpowiedzi na zagrożenie, a potem wkroczeniem w fazę odporności/adaptacji związanej ze zmęczeniem trudną sytuacją, która pomimo upływu czasu – nie zmienia się.

Pewnego rodzaju zagrożeniem dla nas wszystkich jest wzrost strategii zaprzeczania, który badacze odnotowali w grudniu.

Zaprzeczanie istnienia zagrożenia, z którym nie umiemy sobie poradzić, może prowadzić do słabszego stosowania się do zaleceń, a więc pośrednio do większego ryzyka zakażenia koronawirusem.

Badanie zostało zrealizowane metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interview, tj. wspomagany komputerowo wywiad online) na próbie ogólnopolskiej w schemacie podłużnym, co oznacza, że czterokrotnie wracano do tych samych uczestników badania. Wyjściowa próba objęła 1098 osób w wieku od 18. roku życia i została dobrana metodą losowo-kwotową. Kwoty zostały dobrane według reprezentacji Polaków dla płci, wieku i wielkości miejsca zamieszkania. Badanie zostało zrealizowane na Ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna.
Projekt „Wpływ pandemii COVID-19 na emocje, zachowania i postawy Polaków” realizuje zespół: dr hab. Katarzyna Hamer (profesor IP PAN), dr Maria Baran (Uniwersytet SWPS), dr Marta Marchlewska (IP PAN) oraz prof. dr hab. Krzysztof Kaniasty (IP PAN, Indiana University of Pennsylvania, USA).
,
Źródło: Wprost
 1

Czytaj także