"WSI chciały przejąć kontrolę nad mediami"

"WSI chciały przejąć kontrolę nad mediami"

Wojskowe Służby Informacyjne na początku lat 90. próbowały przejąć kontrolę nad mediami w Polsce - podały "Wiadomości" TVP, powołując się na raport komisji weryfikacyjnej WSI.
WSI miały pozyskać 115 agentów spośród przedstawicieli mediów, a także korzystać z pomocy jeszcze większej liczby nieformalnych współpracowników.

Raport ma zostać ujawniony 1 lutego.

Antoni Macierewicz, dziś szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, który kierował komisją weryfikującą funkcjonariuszy zlikwidowanych WSI powiedział TVP, że pod koniec lat 90. wojskowe służby dysponowały agenturą we wszystkich centralnych telewizjach, a agenci byli tam rozlokowani na kluczowych pozycjach. Dziennikarzom-agentom służby miały podsuwać określone tematy, z których tworzono później reportaże. Macierewicz stwierdził, że pod koniec lat 90. we wszystkich telewizjach WSI miały swoją agenturę.

Wśród tych agentów - jak podano w TVP3 w programie 30 minut - miał być m.in. Grzegorz Woźniak, popularny prezenter TVP w latach 70, występujący pod pseudonimem "Zezar". Inni wymieni przez TVP to: Sławomir Prząda, b. szef "Teleexpressu". Piotr Nurowski, współtwórca Polsatu. Raport ma też potwierdzać, że agentem WSI był Milan Subotić, przez lata pracownik TVP, a potem TVN.

W przypadku Piotra Nurowskiego, członka Rady Nadzorczej Polsatu, stacja już w grudniu ub. roku informowała, że przyznał on, że w latach 1986-90 "na placówce zagranicznej MSZ wykonywał powierzone mu zadania w zakresie obronności i bezpieczeństwa Polski, a po zakończeniu pracy w dyplomacji nie podjął się realizacji jakichkolwiek zadań na rzecz resortu obrony narodowej lub innych resortów". Wiadomo, że był on wtedy radcą ambasady Polski w Maroku. 61-letni Nurowski jest dziś prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Powołując się na raport komisji weryfikacyjnej, "Wiadomości" podały też, że WSI chciały wprowadzić w TVP nowy system informatyczny, nad którym nadzór miała sprawować firma stworzona przez służby wojskowe. Realizacją projektu miał się zająć oficer o pseudonimie "Burski", który w cywilu był jednym z dyrektorów polskiej telewizji. Podobne działania WSI chciała podjąć w stosunku do stacji komercyjnych. W Polsacie zadanie to zlecono oficerowi o pseudonimie "Tur".

Według "Wiadomości" w przejęcie kontroli nad mediami zaangażował się gen. Konstanty Malejczyk (szef WSI w latach 1994-1996), który miał osobiście prowadzić agenturę.

PAP nie udało skontaktować się w sobotę z gen. Malejczykiem. Miał wyłączony telefon.

Przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych Janusz Zemke (SLD) powiedział, że nie będzie komentował informacji z raportu przed jego opublikowaniem.

Szefowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krystyna Mokrosińska powiedziała, że potrzebne jest jak najszybsze i jednorazowe ujawnienie wszystkich agentów wśród dziennikarzy. Zapowiedziała, że zwróci się w tej sprawie do prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego oraz dyrektora IPN Janusza Kurtyki. "Trzeba to zrobić dla dobra demokracji" - podkreśliła, dodając, iż jedną z jej podstawowych zasad jest niezależność prasy.

"Błagam, proszę prezydenta RP, prezesa IPN, Rzecznika Praw Obywatelskich - ujawnijcie wszystko od razu" - zaapelowała szefowa SDP.

Według niej, dozowanie co jakiś czas po kilka nazwisk dziennikarzy, którzy byli agentami może wpłynąć na utratę wiarygodności całego środowiska dziennikarskiego. Dlatego trzeba jak najszybciej i jednorazowo ujawnić wszystkich agentów wśród dziennikarzy. "Wyczyśćmy tę atmosferę pomówień" - podkreśliła. Zaznaczyła jednocześnie, że większość dziennikarzy była "czysta", nie współpracowała, jednak zdarzały się "czarne owce".

Zainicjowana przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego i przyjęta przez parlament pod koniec grudnia zeszłego roku nowelizacja ustaw likwidujących WSI dotycząca ujawnienia raportu z weryfikacji żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych powstałego po likwidacji tych służb wejdzie w życie 31 stycznia. Prezydent powiedział 23 stycznia dziennikarzom, że 1 lutego raport zostanie przekazany opinii publicznej.

W raporcie mają być podane m.in. nazwiska żołnierzy i agentów WSI, jeżeli ich działania naruszały prawo lub nie dotyczyły obronności państwa i bezpieczeństwa wojska. Raport ma też zawierać informacje o osobach współdziałających z żołnierzami WSI przy wymienionych działaniach, oraz o osobach, które nakłaniały, ułatwiały lub polecały wykonanie takich działań, a także o osobach zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, które miały informacje na ten temat, ale nie zrobiły nic, by tych działań zaprzestano. Za nieprawdziwe wyjaśnienia podczas weryfikacji grozić będzie kara od pół roku do 8 lat więzienia.

Na początku stycznia 2007 r. w wywiadzie dla telewizji publicznej prezydent powiedział, że zna już pierwszą wersję raportu weryfikacyjnego. "Znam znaczną ilość nazwisk" - dodał. Powiedział, że jest tam kilka nazwisk istotnych dla sfery mediów, a szczególnych rewelacji nie należy się spodziewać jeśli chodzi o świat polityki.

ab, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także