Tragiczny finał poszukiwań nastolatek z Tryńczy. Z kim spotkały się dziewczyny?

Tragiczny finał poszukiwań nastolatek z Tryńczy. Z kim spotkały się dziewczyny?

Miejsce zdarzenia, Wisłok
Miejsce zdarzenia, Wisłok / Źródło: Facebook / strażacki.pl
Prokuratura w Przemyślu wszczęła śledztwo w kierunku spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Chodzi o sprawę trzech nastolatek z Tryńczy, które zaginęły w święta Bożego Narodzenia.

Dziewczyny w wieku 16, 18 i 19 lat, wyszły z domu w Boże Narodzenie. Trzy koleżanki prawdopodobnie udały się na spotkanie z kolegami, z którymi miały pojechać na pizzę. „Super Express” ujawnił, że nastolatki pojechały z dwoma mężczyznami – 27-letnim Bogusławem K. oraz 24-letnim Sławomirem G. Z informacji dziennikarzy wynika, że mężczyźni nie cieszyli się w rodzinnych stronach dobrą opinią. Przy Sławomirze G. policja miała kilka razy znaleźć narkotyki. Następnego dnia rano, kiedy dziewczyny nie wróciły do swoich domów, rodziny zaczęły ich szukać. W środę do Komisariatu Policji w Sieniawie zgłosili się rodzice, aby zgłosić zaginięcie córek. – Około godziny 16 dziewczyny były widziane po raz ostatni, gdy wsiadały do fioletowego samochodu marki tico i odjechał – mówiła wcześniej mł. aspirant Ewelina Wrona. – Nie miały przy sobie żadnych dokumentów, a telefony byłt nieaktywne – zapewniła.

W piątek 29 grudnia ekipa poszukiwawcza natrafiła w rzece Wisłok na zatopione auto. W środku znaleziono ciała pięciu osób. – Potwierdziliśmy już tożsamości ofiar. To zaginione nastolatki i ich znajomi, z którymi się spotkali – przekazała w rozmowie z portalem Fakt24 Ewelina Wrona z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. W związku ze sprawą Prokuratura Okręgowa w Przemyślu wszczęła śledztwo w kierunku spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.

W sobotę 30 grudnia przeprowadzone zostały także sekcje zwłok. Biegli stwierdzili, że przyczyną śmierci było utonięcie. Cała piątka nie miała poważnych obrażeń wewnętrznych, a jedynie powierzchowne, nie zagrażające życiu, więc gdyby auto nie wpadło do rzeki, wszyscy przeżyliby wypadek – powiedziała rzecznik prokuratury Marta Pętkowska. Ze wstępnych informacji prokuratury wynika, że pojazd przed wjechaniem do rzeki dachował. Na chwilę obecną nie wiadomo jednak, co było przyczyną dachowania. – Mogły być to warunki atmosferyczne, nadmierna prędkość lub też przeszkoda na drodze – tłumaczyła prokurator.

Czytaj także:
Przełom w poszukiwaniach trzech nastolatek? W rzece odnaleziono samochód

Czytaj także

 1
  • wtf , gdzie sa stalowe bariery ? mlodzi ludzie zgineli przez idiotow ,

    Czytaj także