Granica polsko-białoruska bez migrantów. Mieszkańcy o nowych realiach

Granica polsko-białoruska bez migrantów. Mieszkańcy o nowych realiach

Patrol SG przy granicy polsko-białoruskiej
Patrol SG przy granicy polsko-białoruskiej Źródło: X / Straż Graniczna
Migranci z granicy polsko-białoruskiej prawie zniknęli. Mieszkańcy i przedsiebiorcy opowiadają, jak obecnie wygląda ich życie.

Z ostatnich raportów Straży Granicznej wynika, że sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest znacznie spokojniejsza niż przed kilkoma miesiącami. Dane pokazują wyraźny spadek liczby prób nielegalnego przekroczenia granicy przez migrantów. Funkcjonariusze pełniący służbę nie zgłaszają także incydentów ani przypadków uszkodzenia zabezpieczeń technicznych.

Na taką sytuację wpływ ma mieć zarówno efekt wzmocnienia zabezpieczeń granicznych, jak i zmian przepisów dotyczących możliwości uzyskania azylu.

Granica polsko-białoruska w końcu spokojna. Mieszkańcy odetchnęli

„Gazeta Wyborcza” postanowiła sprawdzić, jak sytuacja na pograniczu wygląda z punktu widzenia okolicznych mieszkańców. – Sytuacja trochę się uspokoiła. Kryzys nie jest rozwiązany, ale nie wpływa na moje życie, choć cały czas mam z tyłu głowy, że znowu może wlecieć białoruski helikopter i wymiecie turystów z Białowieży – przyznaje pani Katarzyna z podlaskich Kleszczeli.

Inna mieszkanka regionu, pani Anna zaznacza, że „gdy na granicy pojawił się mur, poczuła się znacznie bezpieczniej”. – Jest normalnie, spokojnie, mogę z psem o północy wyjść i się nie boję. Może jedynie, że wilki przyjdą – mówi.

Wielkim wyzwaniem dla regionu była tzw. strefa buforowa, która objęła 115 miejscowości w województwie podlaskim i 68 miejscowości w lubelskim. Przełożyło się to na ogromny spadek liczby turystów odwiedzających m.in. Puszczę Białowieską. – Nie jestem za likwidacją granic i wpuszczaniem wszystkich, ale prowadzę biznes, płacę podatki i oczekuję, że państwo będzie w stanie zweryfikować idących ludzi – podkreśla pan Sławomir, który prowadzi restaurację i wypożyczalnię rowerów.

– Tymczasem czuliśmy się, jakbyśmy występowali przeciw własnemu krajowi. To nie jest miłe. Moja żona nie mogła przeżyć tego, że musi ukrywać przed służbami to, że pomaga ludziom. Dziś sytuacja jest inna, uchodźców tylu nie ma i jest mur – dodaje.

Granica bez migrantów, . Mieszkańcy dzielą się doświadczeniami

Karol Jakimiuk, prezes Agroturystycznego Stowarzyszenia Puszcza Białowieska stwierdza, że „nie było się czego bać, bo dzięki wojsku mieszkańcy czuli się bezpiecznie”. – Czasem mijałem imigrantów przy drodze, ale nigdy żadnej nieciekawej sytuacji przez nich nie było. Wkurza mnie, gdy mówią o jakimś incydencie i cały region dostaje łatkę niebezpiecznego. Helikoptery białoruskie wleciały do Białowieży i od razu szum w mediach i część rezerwacji odpada – tłumaczy.

Paweł Jamróz, prezes zarządu Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego podkreśla, że że kryzys graniczny przekłada się na mniej pieniędzy zostawianych w strefie przygranicznej.

– Dane wskazują, że zamknięcie i ograniczenie funkcjonowania granicy ma negatywny wpływ na gospodarkę województwa podlaskiego, prowadząc do pogorszenia koniunktury w jej kluczowych sektorach. Efekty są szczególnie dotkliwe dla obszarów przygranicznych, gdzie działalność gospodarcza w znacznym stopniu była uzależniona od transgranicznych przepływów osób, towarów i usług – podsumowuje.

Czytaj też:
Szokujące wieści z granicy polsko-białoruskiej. Wyciekły SMS-y aktywistów
Czytaj też:
Zwrot ws. żołnierza, który postrzelił migranta. Jest reakcja szefa MON

Opracowała:
Źródło: Gazeta Wyborcza