We wrześniu 2025 roku Sąd w Hajnówce uniewinnił tzw. „piątkę z Hajnówki”, grupę aktywistów oskarżonych o pomoc migrantom, którzy dostali się do naszego kraju, ponieważ nielegalnie przekroczyli granicę polsko-białoruską.
„Piątka z Hajnówki” w centrum skandalu. Nowe informacje
Organizacje zajmujące się prawami człowieka, a także Naczelna Rada Adwokacka mówiły o przełomie, podkreślając, że proces trwający od 2022 r. stał się „jednym z najgłośniejszych przykładów kryminalizacji działań humanitarnych w Polsce”.
Oskarżeni przekonywali, że nie byli kurierami. Zapewniali, że przekazali cudzoziemcom – rodzinie z Iraku z siódemką dzieci oraz Egipcjaninowi – jedzenie, wodę i ubrania, a także dali im schronienie. Gdy zostali zatrzymani podczas przewożenia migrantów przykrytych kocami, tłumaczyli, że chcieli zawieźć ich do Straży Granicznej, aby mogli złożyć wnioski o ochronę międzynarodową.
W opinii sądu nie ma żadnych dowodów wskazujących na to, że aktywiści przyjęli jakąkolwiek korzyść majątkową czy osobistą. Prokuratura jednak nie odpuszcza i złożyła już apelację.
„Piątka z Hajnówki”. Zwrot w głośnej sprawie
Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że w sprawie pojawił się kolejny wątek. Jeszcze w trakcie procesu jedna z uniewinnionych, Kamila M., usłyszała nowe zarzuty w śledztwie prowadzonym przez Wydział do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie.
Postępowanie dotyczy międzynarodowego przemytu ludzi, związanego z organizowaniem „wycieczek” na Białoruś, które miały kończyć się nielegalnym przekroczeniem granicy i dalszą drogą do krajów Europy Zachodniej.
– Zarzuty wobec Pawła W., Justyny W. oraz Kamili M. dotyczą popełnienia wspólnie i w porozumieniu czynu polegającego na organizowaniu innym osobom przekroczenia wbrew przepisom granicy Polski – przekazała prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.
Obrońca Kamili M. Radosław Baszuk nie chciał komentować tych doniesień. Mecenas stwierdził jedynie, że postępowanie nie ma związku ze sprawą „piątki z Hajnówki”.
Według dziennikarzy w śledztwie kluczowe mają być dane z telefonu zabezpieczonego przy zatrzymaniu. W wiadomościach pojawiają się m.in. takie treści: „Cześć, tu M z „Grupy Granica”. Słyszałam, że potrzebujesz transportu do Białegostoku. Mogę coś dla ciebie zorganizować. Jestem teraz w Warszawie” czy „Pomagam ludziom w Polsce i w Niemczech, organizuję darmowy transport i mieszkania”.
Według prokuratury materiał dowodowy wskazuje na koordynowanie transportów i kontakt z organizatorami przemytu. Za taki czyn grozi do 8 lat więzienia.
Czytaj też:
Zwrot ws. żołnierza, który postrzelił migranta. Jest reakcja szefa MONCzytaj też:
Polacy wyjeżdżają z Niemiec. „To jest wegetacja. Żyję z miesiąca na miesiąc”
