„Mamy dość”. Protest nauczycieli w Warszawie

„Mamy dość”. Protest nauczycieli w Warszawie

Manifestacja nauczycieli
Manifestacja nauczycieli / Źródło: Twitter / Wojciech Rogacin
W Warszawie w południe rozpoczęła się manifestacja pracowników oświaty. Nauczyciele domagają się m.in. podwyżek. Chcą także spotkać się z premierem Mateuszem Morawieckim.

Manifestacja, która rozpoczęła się 21 kwietnia o godz. 12 przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej przebiega pod hasłem „Mamy dość”. Organizatorem manifestacji jest Związek Nauczycielstwa Polskiego. Jak informuje wyborcza.pl, w proteście biorą udział nauczyciele oraz rodzice uczniów z wielu miast Polski.

„Mamy dość żałosnych płac”

– Mamy dość żałosnych płac i żałosnych podwyżek. Dość takiego traktowania – powiedział przewodniczący ZNP Sławomir Broniarz na rozpoczęcie manifestacji. – Te niewydarzone pomysły to droga do skonfliktowania nauczycieli. My się nie boimy oceny, dobrze pracujemy, ale ta ocena musi być sprawiedliwa. Na świecie mówi się o Polsce dzięki dobrej edukacji, nauczycielom, a nie Annie Zalewskiej – dodał.

Podczas demonstracji przemawiał także Tomasz Wilczyński z Klubu Młodego Nauczyciela ZNP z Krakowa. – Anna Zalewska zdegradowała nauczycieli niekorzystną reformą i systemem oceny, a także kwestią zarobków. Współczesny młody nauczyciel jest profesjonalistą w swoim zawodzie, a uposażenie zmusza go do funkcjonowania na granicy ubóstwa – powiedział Wilczyński.

Powody zorganizowania manifestacji

Związek Nauczycielstwa Polskiego poinformował o czterech powodach zorganizowania demonstracji. Pierwszym z nich są niskie zarobki. „Tegoroczne podwyżki od 93 zł do 168 zł brutto nie poprawią naszej sytuacji finansowej i nie podniosą prestiżu zawodu nauczyciela. Dzisiaj pensja zasadnicza nauczycieli waha się od 2,4 do 3,3 tys. zł brutto. Chcemy godnie zarabiać, bo jesteśmy profesjonalistami!” – czytamy. „Żądamy podwyżek na poziomie 1000 zł”. – zaznaczył ZNP.

Dymisja Anny Zalewskiej

Związek pisze, że pracownicy oświaty „mają dość złego ministra edukacji”. W komunikacie podano, że krytycznie ocenia szefową MEN. „Mamy wiele powodów: wdrożenie nieprzygotowanej reformy, zniszczenie 18-letniego dorobku gimnazjów, spowodowanie chaosu organizacyjnego i kadrowego w szkołach, pozorowanie dialogu, składanie deklaracji bez pokrycia, przyzwolenie na pracę nauczycieli w formie wolontariatu, likwidacja niektórych dodatków i uprawnień socjalnych, wprowadzenie podziałów w radach pedagogicznych przez ustanowienie dodatku za wyróżniającą pracę tylko dla nauczycieli dyplomowanych, dalsza pauperyzacja środowiska pracowników oświaty” – podkreślono. W związku z tym dodano, że pracownicy żądają dymisji Anny Zalewskiej.

Reforma edukacji

Jako kolejny powód podano wdrożenie zmian bez akceptacji środowiska nauczycielskiego. „Reforma edukacji odbyła się bez akceptacji środowiska oświatowego. Ministerstwo edukacji nie uzgadniało zmian i wprowadziło reformę, nie licząc się ze zdaniem nauczycieli. Tymczasem, to dzięki doświadczeniu – my, nauczyciele – dobrze wiemy, co należy zmienić w polskiej szkole!” – tłumaczy ZNP.

Autonomia nauczycieli

Czwartym powodem jest „niszczenie statusu zawodowego”. „Minister edukacji likwiduje nasze uprawnienia, wydłużyła awans zawodowy; wprowadziła permanentną ocenę pracy oraz obowiązek tworzenia w każdej szkole regulaminów wskaźników oceny pracy, ograniczyła dostęp do urlopów dla poratowania zdrowia. Mamy coraz więcej obowiązków, a coraz mniej praw. Nie zgadzamy się na niekorzystne zmiany w awansie zawodowym oraz wprowadzanie zasad oceniania, które uniemożliwią osiąganie wyższych zarobków. Chcemy większej autonomii i godnego traktowania!” – apeluje ZNP.

Czytaj także:
„Mamy dość!”. Nauczyciele zapowiadają ogólnopolską manifestację

Czytaj także

Czytaj także