Syn byłego posła PO nie żyje. Polityk pożegnał 14-latka we wzruszającym wpisie

Syn byłego posła PO nie żyje. Polityk pożegnał 14-latka we wzruszającym wpisie

Damian Raczkowski z żoną i dziećmi
Damian Raczkowski z żoną i dziećmi / Źródło: Facebook / Damian Raczkowski
Syn Damiana Raczkowskiego zginął w wypadku, do którego doszło w Dolistowie Nowym. Były poseł PO pożegnał zmarłego syna we wzruszającym wpisie udostępnionym na Facebooku.

Jak podaje Wirtualna Polska, w sobotę 10 sierpnia w Dolistowie Nowym na Podlasiu trzech nastolatków jechało na jednym quadzie. Nagle, jadąc po drodze gruntowej, z niewyjaśnionych przyczyn zjechali do rowu. Żaden z nich nie miał założonego kasku. 13-latek i 16-latek przeżyli, ale ich 14-letniego kolegi nie udało się uratować. Okazało się, że jest to syn Damiana Raczkowskiego, który przez trzy kadencje zasiadał w sejmowych ławach.

Były parlamentarzysta opublikował w niedzielę wpis na , w którym zwrócił się bezpośrednio do zmarłego syna. „Tylko czwartą część serca Ci oddaję Kochany Synku. Choć chciałbym oddać całe. Jeszcze Gabi, Oluś i Emilka. Oni też muszą mieć swoje miejsce. Wiem, że tego byś chciał. Taki dorosły i mądry byłeś. Jak Twoja Mama” – czytamy we wpisie Raczkowskiego. „Dziękuję Ci, że zaczekałeś. Pożegnaliśmy się uściskiem dłoni. Jak mężczyźni. Piękny, dumny, ukochany. Szkoda, że taki zimny. Odszedłeś w miejscu, które kochasz. Przyjaciele są cali” – dodał. W kolejnym poście, do którego dołączył zdjęcie z żoną, zmarłym synem i pozostałymi dziećmi, były poseł poinformował o terminie pogrzebu nastolatka.

Kim jest Damian Raczkowski?

Pochodzący z Białegostoku Damian Raczkowski przez dwa lata należał do Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Kilkanaście lat temu wstąpił do  i to z ramienia tej partii w 2005 roku dostał się do Sejmu. Mandat uzyskał również podczas wyborów w 2007 i 2011 roku. Cztery lata później nie udało mu się uzyskać reelekcji.

Czytaj także:
Dziwny wypadek w Łodzi. Kobieta zginęła po wyjściu z autobusu

Czytaj także

 1
  • Wyrazy współczucia dla Rodziny zmarłego chłopaka - zmarł na progu swego dorosłego życia.
    Niestety martwi mnie beztroska młodych ludzi - uważają się za niezniszczalnych - niezałożenie kasków ochronnych przy tak niebezpiecznym pojezdzie o olbrzymiej mocy silnika, przy jezdzie po wertepach to czyste szaleństwo, które nie można złożyć na karb młodości. Wprawdzie w USA można jezdzić w niektórych stanach bez kasku na motorze ale zdecydowana większość, nawet młodych jezdzi w kaskach dla swego bezpieczeństwa ...