Opozycja - za, koalicjanci - przeciw odwołaniu Kalaty

Opozycja - za, koalicjanci - przeciw odwołaniu Kalaty

Dodano:   /  Zmieniono: 
PO, która złożyła wniosek o odwołanie minister pracy i polityki społecznej, przekonywała, że Anna Kalata powinna odejść, bo brak jej kompetencji i jest ministrem "na pozór". SLD i PSL wsparły Platformę. Premier Jarosław Kaczyński zapowiedział zaś, że koalicja "z całym przekonaniem" odrzuci wniosek.

 

Główne zarzuty PO wobec Kalaty to: brak reformy rynku pracy i rozwiązań, które zastopowałyby emigrację zarobkową Polaków, brak waloryzacji rent i emerytur, brak ustawy o emeryturach pomostowych.

Poseł Platformy Sławomir Piechota, przedstawiając uzasadnienie wniosku, krytykował minister pracy także za to, że nie bierze udziału w debatach sejmowych dotyczących istotnych zagadnień polityki społecznej. "Jest ministrem fikcyjnym" - mówił.

"Ministerstwo Pracy nie wykorzystuje koniunktury gospodarczej w Polsce do przeprowadzenia reformy rynku pracy i obniżenia kosztów pracy oraz podatków; i to jest największy zarzut, jaki stawia PO minister pracy Annie Kalacie" - mówił z kolei poseł PO Zbigniew Chlebowski.

Premier przekonywał natomiast, że rząd prowadzi przemyślaną politykę społeczną, którą dostosowuje do warunków ekonomicznych, zmierzając do tego, aby koniunktura gospodarcza trwała.

Według szefa rządu, PO złożyła wniosek o odwołanie Kalaty ze względów propagandowych i medialnych. Podkreślił, że ani Kalata, ani "ktokolwiek inny, kto byłby ministrem pracy" z całą pewnością nie mógłby w ciągu tak krótkiego czasu nadrobić tego, co zdarzyło się w Polsce w ciągu kilkunastu lat polityki - jak to określił - "rozrywania Polski, polityki, w której w istocie ważny był tylko interes różnego rodzaju grup".

W obronie minister pracy, rekomendowanej przez Samoobronę, wystąpił też szef tej partii, wicepremier Andrzej Lepper. "Dzisiaj musimy rozwiązać problemy, które wy stworzyliście przez kilkanaście lat" - zwrócił się do posłów opozycji i zarzucił im m.in. zmarnotrawienie pieniędzy z prywatyzacji. "Mówienie, że w ministerstwie nic się nie robi, to hipokryzja, obłuda, fałsz, zakłamanie" - podkreślił.

Również Kalata podkreślała, że wnioskodawcy "usiłują obarczyć ją odpowiedzialnością za zaniedbania kilku poprzednich ministrów", próbują też "zdyskredytować w oczach społeczeństwa prace całego rządu".

W jej ocenie, złożenie wniosku o wotum nieufności dla niej świadczy o tym, że polityka resortu "realizuje strategię solidarnego państwa i stanowi zagrożenie dla filozofii państwa liberalnego". Dodała przy tym, że "jedynymi osiągnięciami posłów Platformy są w ostatnim czasie kolejne wnioski o wotum nieufności dla ministrów rządu Jarosława Kaczyńskiego".

Stanisław Szwed (PiS) stwierdził, że z uzasadnienia PO "nie wynika nic oprócz demagogii i populizmu". Odpierając zarzut PO o brak kompetencji przypomniał, że Kalata jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Głównej Handlowej, a w okresie, gdy kieruje resortem pracy, spadła stopa bezrobocia.

Także Andrzej Fedorowicz (LPR) bronił dokonań minister pracy i jednocześnie krytykował Platformę. "Minister Anna Kalata zasługuje na słowa wielkiego uznania, bo rzuciła wyzwanie ekipie +wujka Bronka+, rzuciła rękawicę tym, którzy chcą wyprowadzić 15 mld zł z polskiego funduszu emerytalnego" - ocenił.

"Wy obłudnicy! Od 16 lat pod różnymi postaciami, rożnych Unii, różnych porozumień udajecie polskich przedstawicieli, a naprawdę zabiegacie o interes kapitału zachodniego" - podkreślił, zwracając się do posłów PO. "Maskowanie, pudrowanie systemu, który chcieliście państwo realizować w porozumieniu z innymi ugrupowaniami, a realizujecie to w opozycji, w porozumieniu z SLD, ma na celu jedno: zakamuflowanie wszystkich zdarzeń z ostatnich 16 lat" - dodał Fedorowicz.

Po tym wystąpieniu na wniosek Zbigniewa Chlebowskiego z PO ogłoszono kilkunastominutową przerwę. Chlebowski określił zachowanie Fedorowicza jako "skandal".

Do odwołania Kalaty przekonywał Sylwester Pawłowski (SLD), zarzucając jej "nieudolność w kierowaniu resortem" i "nieznajomość zagadnień polityki społecznej". "Pani minister dowiodła, że przyjętym na siebie zadaniom nie jest w stanie podołać, a zakres obowiązków przerasta jej możliwości" - podkreślił.

"Można by godzinami wymieniać tu wszystkie sprawy, którymi zajmuje się resort pani minister Kalaty, a które skończyły się do tej pory na obiecankach" - wtórował mu Mieczysław Kasprzak (PSL).

Platforma złożyła wniosek o wotum nieufności wobec Kalaty po tym, jak na początku marca odbyła się w Sejmie debata nad informacją rządu o funkcjonowaniu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz sytemu ubezpieczeń społecznych. Informację przedstawił wiceminister pracy Romuald Poliński. Klub SLD domagał się przybycia Kalaty na Wiejską. Ogłoszono krótką przerwę, w trakcie której szefowa resortu pojawiła się w Sejmie.

pap, ss, ab

 0

Czytaj także