Problemy z kredytem hipotecznym. To dotyczy nie tylko frankowiczów

Problemy z kredytem hipotecznym. To dotyczy nie tylko frankowiczów

Problem z kredytem (zdjęcie ilustracyjne)
Problem z kredytem (zdjęcie ilustracyjne) / Źródło: Shutterstock
Kredyt hipoteczny to zwykle „związek” z bankiem na co najmniej 20 lat. Nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć w tak długiej perspektywie. Może więc się zdarzyć, że w pewnym momencie dochodzi do sytuacji, że nie jesteś w stanie terminowo obsługiwać kredytu. Co wtedy?

Po pierwsze: kłopot ze spłatą kredytu hipotecznego jest to dość częsty przypadek. Banki doskonale zdają sobie sprawę, że kredytobiorca może mieć czasem problemy. To żaden wstyd.

Potraktujmy to jako problem, z którym trzeba się zmierzyć, a z pewnością nie można ratować „hipoteki” zaciągając inne pożyczki. Ale także nie można chować głowy w piasek – brak działania jest zawsze najgorszym rozwiązaniem.

Ta ustawa chroni kredytobiorców

Jak zachowa się bank w takiej sytuacji? Błędem jest przyjęcie założenia, że spotkamy się zawsze z zainteresowaniem kredytodawcy czy też z chęcią pomocy. Ale z drugiej strony, dzięki ustawie o kredycie hipotecznym, która weszła w życie w dniu 22 lipca 2017 roku, bank musi dostosować procedury do wymogów tej ustawy.

Ustawa o kredycie hipotecznym m.in. narzuca bankom umożliwienie restrukturyzacji zadłużenia (mówi też o tym Art. 75c ustawy Prawo bankowe). Czyli bank nie może, tak jak to bywało dawniej, zignorować takiego wniosku kredytobiorcy, gdy ten zalega ze spłatą jednej czy dwóch rat.

Gdyby jednak analiza sytuacji finansowej dłużnika wyszła źle (np. kredytobiorcy „wysypał” się prowadzony biznes i szybko nie wróci do dobrych dochodów), wtedy bank musi umożliwić sprzedaż nieruchomości – z wolnej ręki – na co dłużnik ma co najmniej 6 miesięcy.

Czytaj też:
Bierzesz kredyt hipoteczny? Uważaj na scoring. „Tajemniczy wróg wnioskodawców”

Nie strasz, bo się nie znasz

Jakie sytuacje mogą się zdarzyć obecnie, które zagrożą spłacie kredytu hipotecznego? Nie musisz bać się wzrostu kursu danej waluty wobec złotówki, bowiem w sprzedaży „do wyboru” masz tylko kredyty w PLN.

Jakby wierzyć niektórym „ekspertom”, to i te są obecnie szalenie niebezpieczne. Niby dlaczego? Wedle opinii niektórych „mędrców” od hipotek: zagrożeniem są bardzo niskie stopy procentowe. Więc jak te pójdą w górę – a jest to prawdopodobne – to i rata wzrośnie.

Jednym z ekonomistów, który temat ten podnosi, jest młody polityk-celebryta Sławomir Mentzen. Oto jego wypowiedź na YouTube na temat piekielnie niebezpiecznych „hipotek”. Tytuł tego kasadrycznego wykładu to: „Masz kredyt? Możesz STRACIĆ mieszkanie! Wszystko przez CZARNE ŁABĘDZIE!”

W podobnym tonie znajdziemy także opinie innych „ekspertów”, np. w publikacji na portalu businessinsider.pl. Cytuję fragmenty:

„Sandra Sobańska-Drexler, adwokat z kancelarii Sandra Sobańska-Drexler ostrzega, że dzisiejszy kredyt złotowy może stać się w przyszłości nawet złym kredytem frankowym. Jeśli RPP zacznie podnosić stopy procentowe do poziomów z czasów poprzedniego kryzysu, raty kredytowe w ciągu pięciu lat mogą wzrosnąć o połowę”.

Jaki jest podstawowy błąd w przedstawionym rozumowaniu? Zapominamy o tym, że głównym problemem frankowiczów – niemożliwym do rozwiązania bez pomocy banku – był nie sam wzrost raty, ale przede wszystkim wzrost całości zadłużenia.

Bo jeśli rata za bardzo uwiera, to przy kredycie złotówkowym problemu nie ma, po prostu sprzedajemy mieszkanie (dom). Jeśli jednak okazuje się, że wartość tej nieruchomości jest znacząco niższa od wyliczonej przez bank kwoty kredytu (bardzo częsty przypadek przy hipotekach „frankowych”), sprzedając zakredytowane mieszkanie (czy dom), dalej pozostaniesz z długiem na karku.

Nie mówiąc już o bardzo nieprzyjemnym spostrzeżeniu, że po spłacie tego toksycznego kredytu przez lat naście, twój dług znacząco wzrósł, zamiast zmaleć. A niedobry frank pewnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, jeśli chodzi o wysokość kursu…

Czytaj też:
Chcesz wziąć kredyt na mieszkanie z rynku wtórnego? Oto 5 pułapek, które na ciebie czyhają

Zagrożenia realne – weź je pod uwagę

Ja natomiast przestrzegałbym przed niezbyt przemyślanym wejściem w kredyt hipoteczny. Na pewno najważniejsze w podjęciu decyzji jest poczucie prawdziwej stabilizacji finansowej. Sam fakt, że dostałem awans w pracy i sporą podwyżkę – może nie wystarczyć.

Ale nawet, jak w tym względzie nie widzimy ryzyka utraty/zmniejszenia dochodów, ważne jest, aby po uzyskaniu „hipoteki” nie mieć sytuacji finansowej „na styk”. To czego z pewnością możemy się obawiać to wzrost kosztów utrzymania: rachunków za prąd, transport, czynszu za mieszkanie, czy też cen żywności.

Jak widzisz nie tylko ewentualny wzrost raty kredytu cię czeka (jeśli w ogóle nastąpi), ale pewne jest jak śmierć i podatki, że za rok, czy dwa – sporo więcej wydasz na wszystko inne.

Nie liczyłbym też na wielkie podwyżki w twoich dochodach: Polski Ład pięknie – jak walec – wszystkich zamożniejszych rodaków chce zrównać w poziomie wynagrodzeń, niestety w dół…

Nie ukrywam, że nie widzę bliskiej przyszłości polskiej gospodarki w różowych barwach, być może za mało czasu poświęcam na oglądanie telewizji publicznej. A jak faktycznie coś może pójść nie tak – mowa o twojej sytuacji finansowej – wtedy lepiej jest nie posiadać nadmiernego zadłużenia. Co zatem wtedy robić? Czy wcześniej omawiana ustawa, która weszła w życie 22 lipca 2017 roku, ochroni każdego kredytobiorcę?

Problem ze spłatą rat? Pora na antywindykatora

Prawdą jest, że ustawa o kredycie hipotecznym, w sposób istotny zabezpiecza kredytobiorców przed sytuacjami losowymi, co czyni kredyt hipoteczny znacznie bezpieczniejszym.

Jedna ważna kwestia: ustawa nie działa, jeśli kredyt hipoteczny został udzielony przed jej wejściem w życie. W szczególności – nie dotyczy kredytów „frankowych”. Jak zatem bronić się w sytuacji, kiedy w tenże toksyczny produkt się wpakowałeś – stosowne porady znajdziesz w innej mojej publikacji:

Czytaj też:
Poradnik Krzysztofa Oppenheima: Pomoc dla frankowiczów. Trzy sprawdzone metody, jak wygrać z bankiem

Jak pokazuje moja praktyka, w przypadku kiedy powstają problemy ze spłatą kredytu – szczególnie, jeśli jest zagrożenie, że mają one charakter trwały – zdecydowanie wskazane jest udanie się po poradę do wyspecjalizowanej w takich przypadkach kancelarii antywindykacyjnej.

Krzysztof Oppenheim – ekspert finansowy oraz od rynku nieruchomości, specjalizujący się m.in. w kredytach hipotecznych, związany z bankowością od 1993 r. Od lipca 2016 roku prowadzi także kancelarię antywindykacyjną, o specjalnościach: upadłość konsumencka, oddłużanie, pomoc zadłużonym przedsiębiorcom, spory „frankowe”. Więcej informacji na: www.oppen-kredyt.pl oraz www.krzysztofoppenheim.pl
Źródło: Wprost
 0

Czytaj także