SLD: teczki do Internetu

SLD: teczki do Internetu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Sojusz Lewicy Demokratycznej chce, by w Internecie pojawiły się wszystkie teczki SB. Zostałyby z nich usunięte tylko tzw. wrażliwe dane, czyli informacje o chorobach, nałogach lub preferencjach seksualnych osób inwigilowanych przez służby specjalne PRL. Żadna grupa zawodowa nie byłaby chroniona przed lustracją.

-Nie ma sensu utajniać niczyich teczek, bo one tak czy inaczej wyciekną do mediów - uważa Wojciech Olejniczak, szef Sojuszu.

SLD proponuje, aby w momencie wejścia w życie ustawy każdy mógł przeglądać dowolną teczkę z zasobów IPN. Instytut ze swoje strony sukcesywnie umieszczałby w Internecie teczki będące w jego dyspozycji. Każdy obywatel mógłby złożyć wyjaśnienia do informacji zawartych w jego teczce.

-Chodzi o to, żeby osoba pozyskana przez SB na tajnego współpracownika mogła przedstawić okoliczności, które do tego doprowadziły, np., że podpisała zobowiązanie do współpracy, wyjeżdżając za granicę, a po powrocie napisała tylko jeden raport i na tym jej współpraca się zakończyła - tłumaczy szef Sojuszu.

Każdy, kto nie zgadzałby się z informacjami zawartymi w archiwach IPN, mógłby przed sądem dowodzić, że nie współpracował z SB.

Lewica chce znieść obowiązek składania oświadczeń lustracyjnych, bo -jej zdaniem - przy pełnej jawności akt nie miałyby one sensu. Zamierza też odebrać Instytutowi Pamięci Narodowej uprawnienia prokuratorskie. Pion śledczy IPN zostałby przeniesiony do ogólnej prokuratury. W takim przypadku IPN zostałby sprowadzony do roli dysponenta archiwami. I lider Sojuszu nie ukrywa, że o to właśnie chodzi. 

rzeczpospolita