Ktoś włamał się na konto Michała Boniego? Niechciane zdjęcia wciąż tam są

Ktoś włamał się na konto Michała Boniego? Niechciane zdjęcia wciąż tam są

Michał Boni (fot.Вени Марковски (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons)
Były minister cyfryzacji opublikował wpis na platformie X, w którym wyjaśnia, że ktoś włamał się na jego konto. Jednak niechciane zdjęcia wciąż widnieją na jego profilu.

„Ktoś się włamał na konto i pokazały się jakieś zdjęcia – to nie moje!!!!!” – zapewnia Michał Boni. Pod postem pojawiło się już ponad tysiąc komentarzy, nierzadko złośliwych. „Zauważyliśmy, że to nie pan jest na zdjęciach” – pisze jeden z internautów.

Chodzi o dwie fotografie młodej kobiety, które z pewnością nie powinny pojawić się na koncie polityka. Użytkownicy platformy X radzą, by ten jak najszybciej zmienił hasło i starał się lepiej zabezpieczać w przyszłości. Na niektóre z rad Boni odpowiada informując, że zrobił to, co mu rekomendowano.

Niecodzienne zdjęcia na profilu byłego ministra cyfryzacji. „To nie moje!”

„Tylko winny się tłumaczy” – pisze kolejny internauta. „Nie tłumaczę się, tylko wyjaśniam” – odpowiada Boni.

twitter

Zastanawiający pozostaje fakt, że były minister cyfryzacji nie zdecydował się usunąć zdjęć ze swojego profilu. „Oto nasza hipoteza, dlaczego retwity wciąż nie zostały przez Michała Boniego usunięte, chociaż ma on dostęp do swojego konta. Otóż… po najechaniu na właściwości posta, nie ma opcji „Usuń”. Aby usunąć retwit czyjegoś posta, trzeba jeszcze raz nacisnąć na przycisk retwitu (takie to właśnie intuicyjne…). Dopiero wtedy widać opcję „cofnięcia” retwitu. Nie ma za co, Panie Ministrze:)” – napisała redakcja portalu niebezpiecznik.pl.

Zwrócono też uwagę, że są tylko trzy opcje przejęcia czyjegoś konta na platformie X. Phishing, czyli wyłudzenie hasła, atak na konto pracownika wsparcia technicznego platformy lub jego bunt, bądź malware, czyli infekcja złośliwym oprogramowaniem.

„Obstawiamy, że niedawno pan minister albo doinstalował do przeglądarki internetowej jakieś rozszerzenie (plugin, dodatek), które miało uprawnienia do odczytywania ciastek z domeny Twittera albo zalogował się Twitterem do jakiejś „przydatnej” aplikacji korzystającej z API Twittera” – przekazano.

Czytaj też:
Kto rozsiewa plotki o Tusku? W PO przeprowadzono śledztwo. „Wyborcy poczuliby się oszukani”
Czytaj też:
PiS obawia się komisji śledczych? Były rzecznik Andrzeja Dudy: To wyrywa ze strefy komfortu

Opracował:
Źródło: WPROST.pl / niebezpiecznik.pl