Część TVP dla PiS? Jacek Żakowski tłumaczy swoje kontrowersyjne słowa

Część TVP dla PiS? Jacek Żakowski tłumaczy swoje kontrowersyjne słowa

Jacek Żakowski
Jacek Żakowski Źródło: Shutterstock / Grand Warszawski
Jacek Żakowski ocenił, że w przypadku jego wypowiedzi ws. TVP „zadziałał głuchy telefon”. Dziennikarz wyjaśnił, że „nie chce, aby wyborcy PiS i Konfederacji czuli się tak, jak on przez dwie ostatnie kadencje”.

Jacek Żakowski podczas debaty Obywatelskiego Paktu na Rzecz Mediów Publicznych dywagował „jak podzielić się pieniędzmi, infrastrukturą, mediami, tymi które mają charakter publiczny, są finansowane ze środków publicznych, z tymi, którzy przegrali wybory w październiku”. Dziennikarz ocenił, że trzeba przygotować się na powrót PiS do władzy i już teraz przeciwdziałać ewentualnemu przejęciu całkowitej kontroli nad publicznymi mediami.

– To jest bardzo trudna sprawa. Włosi podzielili się kanałami na przykład. Czy jesteśmy gotowi pomyśleć o tym, że Dwójka będzie PiS-owska? Jeżeli nie, to oni po dojściu do władzy, a to się stanie, zabiorą sobie znowu wszystko – obawiał się Żakowski. Pomysł publicysty został skrytykowany, m.in. przez Romana Giertycha, czy Tomasza Lisa.

Jacek Żakowski tłumaczy swoje słowa ws. TVP

Żakowski wyjaśnił na łamach „Gazety Wyborczej”, o co mu chodziło. Zaprzeczył, że chodziło mu o „podział TVP między partie” i „rozważał pomysł, by pozwolić PiS zachować kontrolę nad TVP2”. Dziennikarz przekonywał, że „nie mówił, jakiej przyszłości chce dla Dwójki”. „Zadziałał ‘głuchy telefon’. To, co powiedziałem, zamieniło się w to, co kiedyś o TVP2 powiedział Jarosław Kaczyński, przeciw czemu ja aktywnie występowałem” – przekonywał Żakowski.

„Uważam jednak, że trzeba odrzucić pisowską zasadę ‘zwycięzca bierze wszystko’ i budowę polskiej demokracji po PiS oprzeć na zasadzie, że większość dzieli się tym, co publiczne (czyli państwem – nie rządem, jak kpił Roman Giertych), z mniejszością, która respektuje zasady konstytucyjne” – kontynuował publicysta. Żakowski zobrazował, że „nie chce, aby wyborcy PiS i Konfederacji czuli się tak, jak on przez dwie ostatnie kadencje”.

Andrzej Duda będzie bronił statusu quo?

Dziennikarz tłumaczył, że debata dotyczyła realizacji „Paktu dla mediów publicznych”, podpisanego przez całą opozycję w 2016 r. i przewidującego uchwalenie ustawy medialnej, która m.in. odda TVP i Polskie Radio pod kontrolę społeczeństwa obywatelskiego. Żakowski spodziewa się, że nowa ustawa medialna powstanie za miesiące lub lata i to „jest czas na myślenie”. Według publicysty Andrzej Duda będzie bronił statusu quo ws. mediów publicznych.

Żakowski ubolewał, że coraz więcej widzów nie uważa telewizje za bezstronne. „PiS zmienił nie tylko te media, które kontrolował, ale też te, które zwalczał. I – zwłaszcza – zmienił społeczeństwo. Zdecydowana większość odbiorców wybiera teraz te media, które ich zdaniem reprezentują ich polityczne sympatie, a nie te, które są w ich ocenie bezstronne” – skomentował dziennikarz. Żakowski zarzucił też stygmatyzowanie „symetrystów”.

Jak powstrzymać polaryzację w społeczeństwie?

Publicysta przypomniał swoje słowa o tym, że „ci, którzy naruszali ustawowy nakaz zrównoważonego przekazu w mediach publicznych, powinni być pociągnięci do odpowiedzialności”. „Holecka, Kurski & co powinni przynajmniej wyskoczyć z kasy, którą bezprawnie zgarniali” – stwierdził Żakowski. Dziennikarz boi się, że odpływ ludzi popierających PiS do mediów dzisiaj je popierających spowoduje jeszcze większą polaryzację w społeczeństwie.

Żakowski mówił, jakiej chciałby społeczności po drugiej stronie. „Sceptyczna wobec Unii, ale nie powtarzająca mantry ‘fuer Deutschland’; tradycyjnie katolicka, ale nie popierająca zamachu na sądy; przeciwna imigrantom, ale mitygująca rasizm; odrzucająca aborcję, ale niechętna krucjatom przeciw LGBT; niechętna liberalnym mediom, ale akceptująca ich prawo do istnienia. Czyli taka, jaki był populistyczno-konserwatywny PiS Lecha Kaczyńskiego i jaki przestał być populistyczno-autorytarny PiS Jarosława” – wymieniał.

Jakie nowe media publiczne?

Według dziennikarza podział mediów publicznych może pomóc uwolnić się części osób od „Kaczyńskiego, Ziobry, Macierewicza, Rydzyka, Brauna oraz innych wariatów, agentów i faszystów”. Zdaniem Żakowskiego polską racją stanu jest powrót autorytarnego populizmu do poziomu, który „nie będzie zagrażał konstytucyjnemu ładowi, a z czasem stanie się marginesem”.

Czytaj też:
Rewolucja w TVP. „Wiadomości” znikną z ekranu
Czytaj też:
Polscy dziennikarze są prześladowani? Lichocka: To dotyczy przede wszystkim mediów publicznych

Źródło: Gazeta Wyborcza