W oknie życia znaleziono dziecko. Kuria ukrywała tę informację od ubiegłego roku

W oknie życia znaleziono dziecko. Kuria ukrywała tę informację od ubiegłego roku

Okno życia w Łomży
Okno życia w Łomży Źródło: duszpasterstworodzin.lomza.pl
Dziewczynka trafiła do okna życia w ubiegłym roku. Łomżyńska kuria poinformowała o tym dopiero dzisiaj. Teraz tłumaczy.

Łomżyńskim oknem życia opiekują się siostry benedyktynki. Choć dziecko trafiło tam w grudniu ubiegłego roku, to kuria łomżyńska zdecydowała, że nie poinformuje o tym od razu. Jak zwykle w takim przypadku, dziecko zostało przebadane przez lekarzy, a o sprawie poinformowano policję. Później ruszyła procedura ustalania jej tożsamości, a następnie – adopcji.

Dlaczego nie poinformowano o znalezieniu dziecka w łomżyńskim oknie życia? Sytuację tłumaczył na antenie Radia Białystok ksiądz Jacek Kotowski. Duchowny przyznał, że działania te związane były z dobrem dziecka, a konkretnie – z jego anonimowością.

– Rozumiem ból i trud tej matki, bo na pewno nie jest to łatwa decyzja. Ale za to, że to dziecko zostawiła w oknie życia, że w tej chwili jest ono w kochającej rodzinie, otoczone miłością, troską, ma zabezpieczone wszystkie potrzeby, chciałbym właśnie za pośrednictwem radia tej mamie podziękować. Uspokoić jej sumienie, ale także jej taką niepewność i powiedzieć: dziecko jest bezpieczne, otoczone szacunkiem i troską – podkreślił ksiądz.

Okno życia – jak działa?

Ideą okna życia jest możliwość anonimowego pozostawienia noworodka w specjalnie przygotowanym miejscu. „To miejsce, gdzie matki mogą zostawić swoje nowo narodzone dzieci, którymi z różnych przyczyn nie mogą się zaopiekować. To miejsce, które umożliwia kobietom oddanie dziecka w bezpieczne ręce. Nikt z otoczenia nie musi o tym wiedzieć” – podkreśla Caritas.

W Zielonej Górze okno otwiera się z zewnątrz. Po umieszczeniu dziecka w małym łóżeczku, które znajduje się na ogrzewanym parapecie, uruchamia się alarm, który słyszą osoby zatrudnione w domu. Alarm, który sygnalizuje obecność dziecka włącza się dopiero po dwóch minutach. „Kobieta ma czas, żeby bezpiecznie odejść i zachować anonimowość” – wyjaśnia Caritas.

Następnie noworodek zostaje przeniesiony przez do inkubatora. Tam przebywa do czasu przybycia karetki pogotowia. Po poinformowaniu pogotowia i policji, w następnej kolejności zawiadamiany jest sąd rodzinny, by można było uruchomić procedurę adopcji. Konieczne procedury trwają kilka tygodni. W tym czasie sąd musi nadać dziecku dane personalne, ustanowić dla niego opiekuna prawnego, a następnie może orzec adopcję.

Źródło: Radio Białystok