Z ustaleń Onetu wynika, że przed laty zamieszany w aferę podsłuchową Krzysztof Sz. nawiązywał relacje towarzyskie i zawodowe z najbardziej wpływowymi przedstawicielami PiS-u. Później te znajomości miał wykorzystywać do własnych celów. Chodziło m.in. o pomoc w uzyskaniu polskiego obywatelstwa, ułaskawienia u prezydenta czy kasację u Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO).
Kontakty z przedstawicielami PiS-u
Z ustaleń Onetu wynika, że były detektyw dzięki znajomości m.in. z byłym wiceministrem energii w rządzie PiS Grzegorzem Tobiszowskim zyskał kontakt do polityków partii, którzy byli wówczas u władzy. Wśród nich mieli być m.in. wiceministra sportu Anna Krupka, wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak czy posłanka PiS Bernadeta Krynicka i były premierem PiS Kazimierz Marcinkiewicz.
W 2020 roku Krzysztof Sz., według Onetu, pomagał obcokrajowcom w uzyskaniu polskiego obywatelstwa. W sprawę miała być zaangażowana Tatiana A., partnerka Grzegorza Tobiszowskiego, która pracowała niegdyś w TVP oraz w Wojskowym Przedsiębiorstwie Handlowym.
Według serwisu kobieta miała dostęp do wielu najważniejszych wówczas polityków PiS-u. Z ustaleń śledczych wynikało, że za pomoc w zyskaniu polskiego obywatelstwa miała się domagać 30 tys. zł. Zaprzeczyła jednak takim doniesieniom. To ona miała też przekazać Krzysztofowi Sz. bezpośredni numer do Andrzeja Dudy. W 2022 r. kobieta została zatrzymana przez CBŚP pod zarzutem płatnej protekcji. Wyszła z aresztu w 2023 roku po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 150 tys. zł, które wpłacił Grzegorz Tobiszowski.
Za prawie 50 tys. zł Krzysztof Sz. miał się z kolei podjąć próby uzyskania prezydenckiego ułaskawienia dla mężczyzny, który w 2014 r. został skazany za udział w wyłudzeniu ponad 700 tys. zł z polis AC i OC.
„300 tys. zł — to była cena dla grupy warszawskich biznesmenów za pomoc w ukrywaniu się przed organami ścigania. Niemal 50 tys. zł — tyle kosztowało uzyskanie prezydenckiego ułaskawienia od Andrzeja Dudy. 5 tys. zł — taki był koszt załatwienia polskiego obywatelstwa w Kancelarii Prezydenta RP. A za określony procent zainteresowani mogli zdobyć dofinansowanie z Ministerstwa Sportu” – wynika z ustaleń Onetu.
Politycy PiS-u nie chcą mówić o znajomości z Krzysztofem Sz.
„W pierwszym kwartale br. do warszawskiego sądu trafił akt oskarżenia, w którym Krzysztof Sz. ma aż 14 zarzutów. Dotyczą głównie płatnej protekcji, łapownictwa, fałszowania dokumentów i faktur, wyłudzeń, prania pieniędzy oraz pomocy przy wymuszeniu rozbójniczym. Grozi mu do 10 lat więzienia” – przekazał Onet.
Mężczyzna „miał przyznać się do większości zarzucanych mu czynów i wnioskował o dobrowolne poddanie się karze”.
Onet zapytał m.in. sędziego Łukasza Piebiaka o szczegóły znajomości z byłym detektywem. Członek Krajowej Rady Sądownictwa nie chciał jednak udzielić szczegółowej odpowiedzi, jednak potwierdził, że zna mężczyznę. Według niego znajomość została zainicjowana przez Tatianę A.
W rozmowie z Onetem Krzysztof Sz. przyznał, że „dobrze zna 'Anię Krupkę', obecną wiceprezeskę PiS”. Miał jej wysłać „CV sportowca — syna swojego kolegi — w sprawie dofinansowania jego startów w wysokości ok. 10 tys. zł. Przyznaje, że miał bezpośredni numer do prezydenta Andrzeja Dudy i uważa, że liczne znajomości z politykami różnych opcji nie są zbrodnią” – czytamy w serwisie.
Czytaj też:
Operacja CBA o kryptonimie „Chryzantema”. Wraca proces krewnego Przemysława Czarnka Czytaj też:
Będą kolejne zarzuty ws. Collegium Humanum? Wiadomo, kto jest podejrzany
