Wtorkowa decyzja władz obwodu lwowskiego wywołała duże zdziwienie w Polsce. Tamtejsi radni postanowili, że 2027 rok będzie poświęcony Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romanowi Szuchewyczowi oraz Ołehowi Olżyczowi, poecie i działaczowi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
Rok UPA we Lwowie. Tusk: Bardzo irytujące
Podczas obrad rady Swiatosław Szeremeta, szef komisji kultury, argumentował, że decyzja ma służyć pielęgnowaniu pamięci historycznej. – Jest to nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy w należny sposób uszanować ich pamięć — mówił. Wielu polskich polityków natychmiast nazwało tę decyzję skandaliczną.
W odpowiedzi rzecznik MSZ Maciej Wewiór podkreślał, że „gloryfikowanie UPA i postaci odpowiedzialnych za zbrodnie stoi w sprzeczności z europejskimi wartościami oraz dobrosąsiedzkimi relacjami obu państw”.
Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki już kolejnego dnia poinformował, że strona Ukraińska zablokuje szkodliwy pomysł radnych ze Lwowa. Obietnicę w tej kwestii mieli złożyć współpracownicy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
Pytany o skandal premier Donald Tusk nie gryzł się w język. – Jako premier polskiego rządu nie mam zamiaru komentować ani analizować zachowań radnych obwodu takiego czy innego w Ukrainie. To jest niemądre, to szkodzi Ukrainie, dla nas to jest oczywiście zawsze bardzo irytujące i w Polsce nie rozumiemy tego typu działań, tym bardziej, że one są przede wszystkim wbrew interesom Ukrainy – zauważał.
Rok UPA we Lwowie. Tuysk: Marnowanie naszej pracy
– Rozmawiałem o tym wcześniej z prezydentem Zełenskim i uprzedzałem go, że każdy tego typu gest, akurat nie on jest w tym przypadku za to odpowiedzialny, ale że każdy tego typu gest bardzo utrudnia przyjaciołom Ukrainy i zwolennikom jak najbliższej współpracy pracę. W takich sytuacjach zawsze Rosjanie zacierają ręce – dodawał Tusk.
– Zwracam się do wszystkich naszych partnerów, tych, którzy rozumieją, jak ważne są takie dobre relacje i sojusznicza współpraca między Polską i Ukrainą, tam, w Kijowie. To jest wasza odpowiedzialność, żeby tego typu rzeczy nie miały miejsca. Tego typu demonstracje szkodzą wyłącznie Ukrainie i bardzo pomagają tym wszystkim, którzy źle życzą Ukrainie – mówił polityk.
Zauważył, że zdarzenie ze Lwowa może być np. pretekstem dla przeciwników wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej. – Powiedzieć, że kompletnie nie rozumiem takiej samobójczej taktyki, to nic nie powiedzieć – ocenił.
– Dużo pracy włożyłem wspólnie z prezydentem Zełenskim, żeby to, co się da naprawić, ponaprawiać. Też po tym kryzysie związanym z... kryzysem orderów, jak to nazywamy i tego typu zdarzenia, tego typu działania powodują, że taka praca idzie na marne – zaznaczał.
– Jeszcze raz powtórzę: To nie jest problem dla nas, to jest problem dla Ukrainy – podsumował szef rządu.
Czytaj też:
Sikorski nie wytrzymał po decyzji władz Lwowa. Stanowcza reakcja MSZ Czytaj też:
Trump chce pokoju za wszelką cenę. Polska może za to słono zapłacić
