Marcin Przydacz dla „Wprost”: W naszym interesie jest mitygowanie napięć

Marcin Przydacz dla „Wprost”: W naszym interesie jest mitygowanie napięć

Dodano: 
Marcin Przydacz
Marcin Przydacz Źródło: Shutterstock / Alexandros Michailidis
– W sytuacji, w której toczy się wojnę i to wojnę egzystencjalną, lepszą strategią jest zjednywanie sobie partnerów i sojuszników, niż wchodzenie z nimi w publiczne potyczki. Zwłaszcza że pomiędzy prezydentem Trumpem a prezydentem Zełenskim nie ma przesadnej chemii. Historia różnych napięć pomiędzy nimi rozpoczęła się na długo przed wybuchem wojny – mówi Marcin Przydacz, prezydencki minister ds. zagranicznych.

Eliza Olczyk, „Wprost”: Donald Trump powiedział niedawno, że z Wołodymyrem Zełenskim trudniej się dogadać niż z Władimirem Putinem. Amerykanie zaczęli znosić sankcje na Rosję. Była nawet informacja o wstrzymaniu informacji wywiadowczych dla Ukrainy. Jak Pałac Prezydencki patrzy na ten zwrot prezydenta Trumpa w kierunku Rosji?

Marcin Przydacz, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP i szef Biura Polityki Międzynarodowej: Jak słyszymy, wymiana informacji pomiędzy USA a Ukrainą będzie kontynuowana, bo jest niezwykle ważna z punktu widzenia Ukrainy, ale też z perspektywy interesu bezpieczeństwa całej Europy Środkowej i Wschodniej. Amerykanie mają takie instrumenty wywiadowcze, jakich nie mają inni partnerzy Ukrainy. Według mnie celem Białego Domu jest przyciągniecie jednej i drugiej strony do negocjacji pokojowych. W moim przekonaniu presja powinna być jednak kierowana na Moskwę, a nie na Kijów.

Rozumiem chęć zakończenia wojny. Taka była w kampanii obietnica prezydenta Trumpa, a miejmy świadomość, że w Stanach Zjednoczonych właśnie trwa druga kampania – przed tzw. wyborami połówkowymi. Obawiam się jednak, że Amerykanie nie chcą widzieć braku realnej gotowości Putina do negocjacji w dobrej wierze. Układ dotyczący dostaw rosyjskiego diesla do Ameryki ani nie wpłynie pozytywnie na ceny energii, ani nie zbliży nas do zakończenia wojny. Cel, jakim są negocjacje, może być słuszny, ale narzędzia dobrane przez Amerykanów mogą nie doprowadzić do tego celu.

Zatem po co ten deal został zawarty?

USA mówi o chęci obniżenia cen energii na rynku amerykańskim. Ja takiej możliwości nie widzę. To niewiele zmienia, poza wyjściem Putina spod izolacji. Prezydent Nawrocki uważa, że politykę sankcji wobec Rosji należy nie tylko kontynuować, ale nawet ją zaostrzać. Waszyngton, gdyby tylko chciał wsłuchać się w naszą poradę, wiedziałby, że presję należy wywierać na agresora, a nie na państwo napadnięte, czyli Ukrainę.

To właśnie stwierdził Radosław Sikorski, szef naszego MSZ-u, w sporze z amerykańską kongresmenką.

Od wielu miesięcy powtarzamy, że presję należy wywierać przede wszystkim na Moskwę, nie na Kijów, choć rozumiemy, że Ukraina i ukraińskie władze potrafią czasami swoimi nieprzemyślanymi komentarzami wywołać pewne emocje w opinii publicznej, także i w Polsce. Polacy pamiętają wiele komentarzy, które padały z ust prezydenta Zełenskiego i innych polityków ukraińskich. W sytuacji, w której toczy się wojnę i to wojnę egzystencjalną, lepszą strategią jest zjednywanie sobie partnerów i sojuszników, niż wchodzenie z nimi w publiczne potyczki. Zwłaszcza że pomiędzy prezydentem Trumpem a prezydentem Zełenskim nie ma przesadnej chemii. Historia różnych napięć pomiędzy nimi rozpoczęła się na długo przed wybuchem wojny.

Pamiętamy historię z gabinetu owalnego, kiedy to pan prezydent Zełenski został skarcony za wykłócanie się z wiceprezydentem J.D. Vancem.

To prawda. I w następstwie tego wydarzenia prezydent Załenski zmienił taktykę rozmów ze stroną amerykańską, bo tamta przynosiła Ukraińcom więcej szkody niż korzyści. Prezydent Zełenski, żeby osiągnąć swoje cele, mógłby skorzystać z doświadczenia prezydenta Karola Nawrockiego. Bo Karol Nawrocki stara się utrzymywać dobre relacje z prezydentem Stanów Zjednoczonych, które przekładają się na bardzo konkretne decyzje, np. tę o ulokowaniu stałej bazy amerykańskiej w Polsce czy zaproszenie naszego kraju przez prezydenta Trumpa do grupy G20. Prezydent Nawrocki patrzy na politykę międzynarodową przez pryzmat interesów Rzeczypospolitej. A w naszym interesie jest mitygowanie napięć euroatlantyckich, prowokowanych przez niektórych polityków europejskich i w drugą stronę, przez polityków amerykańskich.

W interesie Polski jest zwiększanie obecności wojsk amerykańskich w Polsce, ale o tej bazie na razie tylko słyszymy. Czy może się okazać, że jeżeli prezydent Trump uzna, że interesy z Rosją są ważniejsze, żadnej bazy u nas nie będzie?

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.