Ministerstwo Zdrowia wzywa lekarzy do opamiętania

Ministerstwo Zdrowia wzywa lekarzy do opamiętania

Dodano:   /  Zmieniono: 18
Wiceminister zdrowia Krzysztof Grzegorek zaapelował do lekarzy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, aby w swoich żądaniach podwyżek "opamiętali się".

"Wasza sytuacja finansowa nie jest tragiczna. Ja nie wiem, czy ci pacjenci wywożeni dzisiaj z Radomia mają świadomość, że odchodzący od łóżek lekarze są w stanie w tym szpitalu zarobić 10, 12 i 14 tys. zł miesięcznie" - powiedział Grzegorek na konferencji prasowej w Warszawie.

Wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk podkreślił z kolei, że likwidacja oddziałów i miejsc pracy lekarzy nastąpiła na "ich własne życzenie". "To koledzy zdecydowali. Na spotkaniu w ministerstwie we wtorek zostali uprzedzeni, że wojewoda ma obowiązek zlikwidowania oddziałów, gdy nie jest w stanie zabezpieczyć pacjentów. A taka sytuacja ma miejsce, gdy na oddziale nie ma lekarzy" - powiedział Włodarczyk.

Grzegorek podkreślił, że zamknięcie oddziałów nie jest "dyscyplinowaniem lekarzy", tylko koniecznością. Poinformował, że minister zdrowia może uchylić taką decyzję jedynie, gdy ma do niej zastrzeżenia ze strony formalno-prawnej.

Dodał, że to pierwszy taki przypadek w Polsce, by lekarze odeszli od łóżek pacjentów. "Dzisiaj mamy sytuację, jakiej do tej pory nie było - lekarze zlikwidowali swoje miejsce pracy. Zostawili chorych, żądając zapłaty za czas wolny po dyżurach" - mówił wiceminister.

"10 tys. zł zarobku miesięcznego (razem z dyżurami) w jednym miejscu pracy to naprawdę nie jest mało. My nie mówimy dzisiaj o tym, że większość lekarzy ma również gabinety prywatne i może zarobić jeszcze większe pieniądze. Dzisiaj koledzy, którzy odeszli od łóżek, to nie jest najgorzej uposażona grupa zawodowa w Polsce" - powiedział Grzegorek. Zwrócił uwagę, że podczas zeszłorocznych strajków lekarze zarabiali o połowę mniej, a jednak nie zostawili pacjentów.

Przypomniał również, że państwo nie ma obecnie możliwości, aby te zarobki zwiększyć. "Premier zadeklarował, iż w 2009 będzie wzrost nakładów na opiekę zdrowotną o blisko 5 mld zł, w 2010 - zwiększenie składki o 1 proc. Prosiliśmy: dajcie nam czas, poczekajmy na efekty reform. Żadne argumenty do kolegów, niestety, nie docierają" - powiedział wiceminister zdrowia.

W czwartek wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski wykreślił z rejestru ZOZ-ów oddział onkologiczny i chirurgiczny radomskiego szpitala, ponieważ w ostatnim czasie zaprzestały one działalności -  bez jego zgody - i nie przyjmowały nowych chorych. Jedenastu pacjentów przeniesiono na inne oddziały lub wywieziono do szpitali w innych miastach.

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu Luiza Staszewska zapowiedziała w piątek, że w szpitalu możliwa jest ewakuacja oddziału internistycznego, jeśli w najbliższych godzinach nie dojdzie do ugody z lekarzami. Jak poinformował prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jacek Paszkiewicz, w efekcie rozwiązania kontraktu na dwa oddziały: chirurgii i onkologii, szpital straci ponad 4 mln zł. Jeśli dojdzie do zamknięcia innych oddziałów, szpital może stracić kolejne 9 mln zł.

Lekarze z radomskich szpitali nie zgadzają się na podpisanie klauzuli opt-out, czyli zgody na pracę ponad 48 godzin tygodniowo. Ponieważ wypracowali już trzymiesięczną normę, nie muszą przychodzić do pracy do końca marca. W szpitalu z dnia na dzień ubywa lekarzy.

ab, pap

 18

Czytaj także