Olejnik nie musi przepraszać Targalskiego

Olejnik nie musi przepraszać Targalskiego

Dodano:   /  Zmieniono: 4
Dziennikarka Monika Olejnik nie musi przepraszać wiceprezesa Polskiego Radia Jerzego Targalskiego za to, że w swoich programach pytała polityków o jego domniemane wypowiedzi m.in. na temat "usuwania gomułkowsko-gierkowskich złogów z Polskiego Radia".

W czwartek warszawski sąd okręgowy oddalił pozew Targalskiego w tej sprawie. W uzasadnieniu sąd stwierdził m.in., że Olejnik nie przekroczyła granic wolności prasy. Wyrok jest nieprawomocny.

"Bardzo się cieszę, że sąd zadecydował, że dziennikarz ma prawo do zadawania pytań, że jest wolność prasy i że prasa jest w swej wolności nieograniczona oczywiście poza rzetelnością" - powiedziała Olejnik.

"W moim przypadku sprawa dotyczyła tego, że zadając pytania gościowi czerpałam swoją wiedzę +Gazety Wyborczej+" - dodała.

"Sąd uznał, że wolność słowa jest ważniejsza od ochrony dóbr osobistych" - powiedział z kolei Targalski. Wiceprezes Polskiego Radia zapowiedział, że "nie ustąpi" i jeśli apelacja nie przyniesie skutku wystąpi do Trybunału w Strasburgu.

"Trudno - to spotkamy się w Strasburgu" - odpowiada Olejnik.

Targalski domagał się od Olejnik i Radia ZET przeprosin oraz 20 tys. zł. za to, że - jego zdaniem - w dwóch audycjach naruszyła jego dobra osobiste.

W pierwszej z audycji - wywiadzie z posłem Tadeuszem Cymańskim (PiS) - Olejnik powoływała się na "Gazetę Wyborczą", która przytaczała rzekome słowa Targalskiego (wiceprezes PR w osobnym procesie pozwał także gazetę). Natomiast w drugiej - niedzielnej porannej rozmowie z politykami - Olejnik nie powoływała się na gazetę.

Według "Gazety Wyborczej", Targalski miał obraźliwie wyrazić się o adoptowanych dzieciach jednej z pracownic przewidzianych do zwolnienia, lecz potem przed tym wybronionej. Wiceprezes, według gazety, miał powiedzieć, że jeśli "ktoś wziął dzieci po pijakach, to jego problem". Targalski zaprzecza, by odezwał się w ten sposób do pracownicy, przeczy też, by zwalnianej dziennikarce muzycznej powiedział, że "czyści radio ze złogów gierkowsko-gomułkowskich".

Jak zaznaczał przed sądem Targalski, w audycjach "przytoczone w +GW+ plotki Olejnik podała jako fakty". Dodał, iż w ten sposób m.in. zakwestionowano jego kwalifikacje merytoryczne do zajmowania stanowiska publicznego, ponadto zaszkodzono wizerunkowi Polskiego Radia.

Według Olejnik "zasadą pracy dziennikarskiej jest, iż rano przegląda się gazety i wybiera ciekawe artykuły, a ten artykuł był wyjątkowo bulwersujący". "Nie widziałam powodu, aby informacje z prasy konfrontować z Targalskim, tym bardziej, że dalej opisaną sprawą zajęła się Komisja Etyki Mediów" - mówiła przed sądem.

Pozew Targalskiego przeciwko Olejnik nie jest jedynym, jaki wytoczył on w obronie dóbr osobistych. Podobne pozwy skierował przeciw dziennikarzom "Gazety Wyborczej": Agnieszce Kublik, Mikołajowi Lizutowi i Wojciechowi Czuchnowskiemu oraz dziennikarce muzycznej Marii Szabłowskiej za przypisywanie mu wypowiedzi o "złogach gierkowsko-gomułkowskich" i "starych kobietach" w Polskim Radiu.

pap, em, ab
 4

Czytaj także