Pożegnanie Kamili Skolimowskiej

Pożegnanie Kamili Skolimowskiej

Sportowa Polska pożegnała Kamilę Skolimowską. Urna z prochami mistrzyni olimpijskiej w rzucie młotem z Sydney, odprowadzona przez setki osób, spoczęła w Alei Zasłużonych na powązkowskim Cmentarzu Wojskowym w Warszawie.
Szymon Ziółkowski, który tak jak i Skolimowska, zdobył w 2000 roku w Sydney złoty medal, zapewnił, że "Kamila pojedzie z nami na następne zgrupowanie. To w Portugalii nie było jej ostatnim. Zabierzemy ją w naszych sercach".

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w wypełnionej po brzegi Katedrze Polowej Wojska Polskiego na Starym Mieście. Do kościoła licznie przybyli m.in. przedstawiciele policji, by pożegnać swą koleżankę. Mszy świętej koncelebrowanej przez kilku księży, m.in. kapelana polskiego sportu Edwarda Plenia, przewodniczył biskup gen. dyw. Tadeusz Płoski, który przypomniał sportową drogę zmarłej do olimpijskiego medalu, a potem do następnych sukcesów.

W homilii biskup wspomniał, że sport jest fenomenem, że jest w nim coś zdumiewającego, iż potrafi wyzwolić u ludzi ogromne emocje. Raz są to łzy radości po zwycięstwie, raz łzy rozpaczy po porażce, ale "Kamila dostarczyła nam znacznie więcej radości niż smutku".

Biskup Płoski podkreślił, że Skolimowska, wychowana w sportowej rodzinie (ojciec podnosił ciężary, matka rzucała dyskiem) była nie tylko wielkim sportowcem, ale i osobą, o wielkim sercu, zawsze chętną do pomocy tym wszystkim, którzy jej potrzebowali. Stąd też pięć lat temu zdecydowała się na pracę w policji.

"My też mamy sobie nawzajem pomagać w tym, abyśmy dotarli do mety, o której mówił Św. Paweł, i jak on mogli zawołać: W dobrych zawodach uczestniczyłem, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem, metę osiągnąłem" - zachęcał biskup.

Minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki wyraził żal, że "gwiazda Kamili już nie zabłyśnie" i nawiązał do niedawnej z nią rozmowy o planach. "Mówiła, że jeszcze powalczy i świat o niej usłyszy. Niestety, już nie zdąży... Wraz z nią odeszły nasze marzenia ... Może Bóg wybrał najlepszy moment, ale może się pomylił i wezwał ją za wcześnie?"

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotr Nurowski słowami poety "pełno nas, a jakoby nikogo nie było" odniósł się do "niesamowitego podobieństwa" - jak określił - sprzed pół wieku, kiedy to Jan Kochanowski żegnał córeczkę Urszulkę. "Ale widocznie taka była wola Boga. Dziś cała sportowa Polska, cała rodzina olimpijska pogrążona jest w żałobie". 

Już na ponad godzinę przed nabożeństwem Katedra Polowa Wojska Polskiego wypełniła się po brzegi osobami świata sportu, a także rzeszą sympatyków lekkiej atletyki, znajomych - tych bliskich i dalszych - Kamili Skolimowskiej. Przyjechali "zwykli" kibice z różnych stron kraju, pracownicy ośrodka w Spale, gdzie często mistrzyni trenowała, a także policjantki i policjanci, nie tylko z Warszawy.

Mimo chłodu i mżawki, wiele osób stało na zewnątrz zapełnionego kościoła, a potem wyruszyło w kondukcie pogrzebowym na Cmentarz Wojskowy. Na olimpijskiej fladze ustawiona została urna z prochami Kamili Skolimowskiej. Pochyliły się nad nią sztandary Komendy Stołecznej Policji, PKOl, PZLA, Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, jak również klubów, w barwach których startowała (Legia, Warszawianka, Skra, Gwardia).

Honorowy prezes PZLA Irena Szewińska podkreśliła, że "Kamila była znakomitym sportowcem, a jednocześnie wspaniałą dziewczyną, życzliwą, chętną do pomocy. I taką zachowam ją na zawsze w moim sercu".

Z kolei Szymon Ziółkowski powiedział, że Kamila była dla niego "młodszą sportową siostrą", z którą spędzał na obozach po blisko trzysta dni w roku.

Urnę z prochami mistrzyni olimpijskiej złożono do grobu przy dźwiękach granego na trąbce utworu "Cisza" i salwie policyjnej Kompanii Honorowej. Grób pokryły dziesiątki wieńców, w tym także od prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, który wcześniej przyznał Skolimowskiej pośmiertnie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. W imieniu prezydenta odznaczenie przekazał rodzinie Marek Surmacz.

"Na każdym miejscu i o każdej dobie, gdziem z Tobą płakał, gdziem się z Tobą bawił, wszędzie i zawsze będę ja przy Tobie, bom wszędzie cząstkę duszy mej zostawił (Adam Mickiewicz). Wszystkim przyjaciołom i nieznanym nam osobiście ludziom dobrego serca, którzy w chwilach dla nas najtrudniejszych okazali nam współczucie i wsparcie składamy serdeczne podziękowanie i Bóg zapłać" - przekazała za pośrednictwem PAP rodzina Skolimowskich.

26-letnia mistrzyni olimpijska zmarła 18 lutego podczas zgrupowania kadry w Portugalii. Według wstępnych wyników autopsji przyczyną śmierci był zator tętnicy płucnej.

pap, em, ab

Czytaj także

 0