W sprawie Blidy było "zielone światło z samej góry"

W sprawie Blidy było "zielone światło z samej góry"

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Mężczyznę, który we wrześniu 2007 roku był przypadkowym świadkiem rozmowy agentów ABW na temat próby zatrzymania Barbary Blidy, przesłuchała w środę sejmowa komisja śledcza badająca okoliczności śmierci byłej posłanki.

Świadek zeznał m.in., że według jego pamięci agenci mieli powiedzieć, iż w sprawie Blidy "było zielone światło z samej góry".

"A co to miało oznaczać" - dopytywała Danuta Pietraszewska (PO). Ryszard O. odpowiedział, że "jest zielone światło na wszystko, a państwo lepiej wiedzą, co to znaczy wszystko (...) to może być zgoda ministra, premiera". "Prezydenta?" - dopowiedział Wojciech Szarama (PiS). Ryszard O. odpowiedział posłowi: "pan wie swoje, ja swoje, wiem co słyszałem".

W sierpniu i wrześniu media donosiły, iż przesłuchany przez komisję w środę Ryszard O. - podejrzany o przestępstwa gospodarcze - miał we wrześniu 2007 roku przypadkowo podsłuchać rozmowę funkcjonariuszy ABW na temat próby zatrzymania Blidy w kwietniu 2007 roku. Na temat podsłuchanej rozmowy złożył on też zeznania przed łódzkimi prokuratorami badającymi okoliczności próby zatrzymania i śmierci byłej posłanki.

Ryszard O. został zatrzymany we wrześniu 2007 roku pod zarzutem płatnej protekcji, w areszcie spędził dwa lata. Nie przyznaje się do winy. Nigdy nie miał żadnych związków ze sprawami nieprawidłowości w handlu węglem. 27 września 2007 roku był przewożony przez agentów ABW z Bydgoszczy do Katowic, gdyż tamtejsza prokuratura zajmowała się jego sprawą.

Jak zeznał świadek, spośród czterech agentów, którzy z nim jechali, dwóch prowadziło rozmowę na różne tematy. Jak wyjaśnił "przed Częstochową" agenci poruszyli temat realizacji w domu Blidów. Dialog dotyczący tej kwestii, według świadka, miał trwać około godziny. "Myślę, że agenci mogli brać pod uwagę, że śpię" - zaznaczył Ryszard O.

Dodał, że agenci poruszyli też temat roli funkcjonariuszki z grupy realizacyjnej, która wkroczyła do domu Blidów. "Mówili, że ona (funkcjonariuszka - PAP) miała polecenie z góry, żeby wywrzeć na Blidę psychiczny nacisk i zobrazować jej tło więzienia w najgorszym świetle" - zaznaczył. Dodał także, iż według rozmawiających funkcjonariuszy agentka ta przed realizacją miała odbyć rozmowę ze swoim naczelnikiem.

Ponadto, według świadka, z rozmowy miało wynikać, że funkcjonariusze przed realizacją u Blidów mogli wiedzieć, że w domu jest broń. Dodał, że rozmawiający nie wspominali jednak, skąd mają wiedzę na temat sprawy Blidy.

Ryszard O. sam zgłosił się do komisji śledczej wkrótce po jej powstaniu, później również o treści rozmowy, którą miał słyszeć, poinformował prokuraturę. "Z treści rozmowy funkcjonariuszy wnioskowałem, że jest ona istotna dla sprawy" - zaznaczył.

Przewodniczący komisji Ryszard Kalisz (Lewica) powiedział, że po dyskusji wśród członków komisji uznano, iż świadek powinien być przesłuchany. Zdaniem Szaramy przesłuchanie było jednak prowadzone w sposób tendencyjny, a ewentualne późniejsze zeznania przed komisją funkcjonariuszy ABW, którzy konwojowali świadka już nie przedostaną się do opinii publicznej. "Funkcjonariusze ABW są słuchani w Sądzie Najwyższym z zachowaniem zasad anonimizacji, ale w sposób jawny" - odpowiedział Kalisz. Na koniec posiedzenia Szarama złożył wniosek o wezwanie na świadków tych funkcjonariuszy. Zostanie on rozpoznany na kolejnym posiedzeniu komisji 7 października.

Komisja wezwała też na świadka mec. Marka Lesiaka, który był adwokatem Barbary K. - "śląskiej Alexis". Jak podawały media, miał zeznać w lutym w prokuraturze, że był nakłaniany przez prokuraturę w 2006 roku, aby złamał tajemnicę adwokacką i opowiedział o związkach Blidy z K. Wstępnie przesłuchanie to zaplanowano na 16 października. Dzień wcześniej komisja ma przesłuchać byłego szefa ABW Witolda Marczuka i byłego wiceszefa tej agencji Marka Wachnika.

pap, keb

 1

Czytaj także