Pikieta w obronie Anity Gargas

Pikieta w obronie Anity Gargas

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Ok. 30 minut trwał w czwartek protest przed siedzibą SLD przy ul. Rozbrat w Warszawie; wzięło w nim udział ok. 30 osób. Protest - pod hasłem walki z cenzurą w mediach - został zorganizowany przeciw odwołaniu z funkcji wiceszefowej telewizyjnej Jedynki Anity Gargas.
Do udziału w pikiecie wzywał m.in. warszawski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i dziennikarze "Gazety Polskiej". Wziął w niej udział m.in. redaktor naczelny tego pisma Tomasz Sakowicz.

Protestujący trzymali kartki z nazwiskami członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. Wśród zgromadzonych pojawił się także mężczyzna przebrany za sowieckiego generała. Jak mówił, przyjechał "podziękować towarzyszom z Rozbrat za sprawną akcję".

Rzecznik SLD Tomasz Kalita powiedział, że "był to protest małej, nieznaczącej grupki". "Uważamy, że materiał o gen. Jaruzelskim był materiałem politycznym i osoba, która decydowała o jego emisji, powinna ponieść za to odpowiedzialność".

Anita Gargas została odwołana z funkcji wiceszefa telewizyjnej Jedynki w ubiegłym tygodniu. Informacje o tym, że ma tak się stać, pojawiły się po tym, jak 1 lutego TVP1 wyemitowała film dokumentalny "Towarzysz generał" autorstwa Roberta Kaczmarka i Grzegorza Brauna.

Oburzony Sojusz Lewicy Demokratycznej uznał wówczas, że film jest skrajnie jednostronny i znacząco odbiega od standardów, jakimi powinna kierować się telewizja publiczna. Partia zarzucała, że film jest skonstruowany pod z góry założoną tezę, że Wojciech Jaruzelski, a także formacja polityczna, w której funkcjonował, służyła głównie interesom Związku Radzieckiego, wbrew interesom Polaków i państwa polskiego.

Sojusz domagał się, aby Rada Nadzorcza TVP wyciągnęła konsekwencje wobec odpowiedzialnych za emisję dokumentu. "Dziennik Gazeta Prawna" pisał, że Lewica domaga się w tej sytuacji dymisji wicedyrektor TVP1 Anity Gargas. W przeciwnym razie - według gazety - telewizyjny koalicjant miałby dążyć do dymisji rekomendowanego przez PiS członka zarządu TVP Przemysława Tejkowskiego.

Portal Gazeta.pl podał, że w ubiegły piątek zarząd TVP obradował w trzyosobowym składzie, bez prezesa Romualda Orła. Za odwołaniem Gargas głosowało dwóch członków zarządu z rekomendacji lewicy: Włodzimierz Ławniczak i Paweł Paluch, przeciwko był Tejkowski.

Przeciwko decyzji o odwołaniu Gargas zaprotestowało Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Centrum Monitoringu Wolności Prasy. W poniedziałek z prośbą o interwencję w tej sprawie ich szefowie Krystyna Mokrosińska i Wiktor Świetlik zwrócili się do Rzecznika Praw Obywatelskich. Janusz Kochanowski tego samego dnia wystąpił do zarządu TVP.

List otwarty do prezesa TVP Romualda Orła w środę wystosował zarząd warszawskiego oddziału SDP. Napisano w nim m.in., że sprowadzanie dziennikarzy do roli "wykonawców politycznych planów partyjnych mocodawców" jest niedopuszczalne.

W środę o reasumpcję głosowania w sprawie odwołania Gargas zaapelowała do zarządu stacji Rada Programowa TVP. Podjęta przez Radę uchwała głosi, że sposób odwołania Gargas sprawia wrażenie, iż decyzję podjęto "w trybie pozamerytorycznym, na zasadzie chwilowej większości głosów na posiedzeniu zarządu".

Jeszcze przed emisją filmu jej wstrzymania domagały się Maria Zmarz-Koczanowicz i Teresa Torańska - autorki innego filmu o Jaruzelskim - "Noc z generałem". "Autorzy filmu wycięli ujęcia z naszego filmu, wmontowali je w swój i opatrzyli własnym komentarzem niezgodnym z kontekstem, w jakim te ujęcia były przez nas filmowane, a w napisach umieścili nasze nazwiska, co sugeruje, że mieli na to naszą zgodę" - napisały autorki w piśmie skierowanym do zarządu TVP oraz do wiadomości Rad: Nadzorczej i Programowej.

PAP, mm

 3

Czytaj także