- Wielu moich krytyków nie ma wiedzy co do zakresu mojej odpowiedzialności i obszaru działania - skarży się Elżbieta Radziszewska, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania w rozmowie z "Super Expressem". Według niej, oponenci są zbyt leniwi by szukać informacji o wynikach jej pracy.
- Bycie "księżniczką, po którą zgłosi się piękny książę, który wciągnie ją do polityki" nie jest dobrą metodą na sukces polityczny - w taki sposób Radziszewska ocenia pomysł wprowadzenia parytetu na listach wyborczych. - Osoby tak różne jak posłanki Senyszyn z SLD i Sobecka z PiS nigdy nie narzekały, że nikt ich nie chce - argumentuje Radziszewska. W jej opinii bycie kobietą nie jest ani poglądem politycznym, ani gwarancją pracowitości czy rzetelności.
- Działaczki lewicowych organizacji udają, że nie widzą moich działań albo nie mają tej wiedzy - twierdzi pełnomocnik rządu. Radziszewska podkreśla, że ilekroć pyta o konkrety, słyszy slogan: "Radziszewska nic nie robi". - Zapraszam je do wspólnych działań, ale one odmawiają współpracy - podkreśla. W jej opinii, prawdziwym powodem niechęci lewicowych organizacji do jej osoby jest fakt, że pełnomocnik rządu nie wyznaje tej samej co one ideologii.
- Dyskryminacja kobiet jest w Polsce obecna - przyznaje Radziszewska. - Ale są kraje w Europie, w których sytuacja jest gorsza. Kobietę po powrocie do pracy przyjmuje się, po czym po chwili likwiduje jej stanowisko i młoda matka traci pracę. Wszystko niby zgodnie z prawem - zaznacza.
mb, Super Express
- Działaczki lewicowych organizacji udają, że nie widzą moich działań albo nie mają tej wiedzy - twierdzi pełnomocnik rządu. Radziszewska podkreśla, że ilekroć pyta o konkrety, słyszy slogan: "Radziszewska nic nie robi". - Zapraszam je do wspólnych działań, ale one odmawiają współpracy - podkreśla. W jej opinii, prawdziwym powodem niechęci lewicowych organizacji do jej osoby jest fakt, że pełnomocnik rządu nie wyznaje tej samej co one ideologii.
- Dyskryminacja kobiet jest w Polsce obecna - przyznaje Radziszewska. - Ale są kraje w Europie, w których sytuacja jest gorsza. Kobietę po powrocie do pracy przyjmuje się, po czym po chwili likwiduje jej stanowisko i młoda matka traci pracę. Wszystko niby zgodnie z prawem - zaznacza.
mb, Super Express
