PO pragnie się objawić elektoratowi jako nowy Front Jedności Narodu - pisze na blogu eurodeputowana SLD Joanna Senyszyn. "Agenci do specjalnych poruczeń wyszukują z prawa i lewa sfrustrowanych polityków" - kpi europosłanka nawiązując do ostatnich transferów politycznych w wykonaniu Platformy Obywatelskiej.
"Niektórzy politycy, nie mogąc się doczekać platformerskich zalotów, sami rozpoczynają umizgi. Tym intensywniejsze, im słabiej oceniają własne szanse wyborcze z list dotychczasowych partii" - odnotowuje eurodeputowana. Dodaje, że taka strategia nie zawsze się sprawdza. "Premier Tusk, jak każdy rasowy samiec, najbardziej jest zainteresowany podrywem tych, których musi zdobywać" - zauważa Senyszyn.
Przykładem osoby, która starała się "zalecać" do PO jest - według Senyszyn - Izabella Sierakowska. Kandydatka na senatora "wierząc w prawdziwość plotek, że także PO poprze ją w wyborach do Senatu, 23 czerwca 2011 ogłosiła urbi et orbi, że choć jest lewicowa z krwi i kości, >obecnie politycznie bliżej jest jej do premiera Donalda Tuska niż do agresywnego SLD Grzegorza Napieralskiego<" - wypomina posłance Senyszyn. "Ta odważna, ideowa deklaracja nie spotkała się z oczekiwanym przez posłankę odzewem. Najwyraźniej Tuskowi do Sierakowskiej dalej niż do własnego kandydata. Bolesna asymetria uczuć" - ironizuje eurodeputowana.
Przykładem osoby, która starała się "zalecać" do PO jest - według Senyszyn - Izabella Sierakowska. Kandydatka na senatora "wierząc w prawdziwość plotek, że także PO poprze ją w wyborach do Senatu, 23 czerwca 2011 ogłosiła urbi et orbi, że choć jest lewicowa z krwi i kości, >obecnie politycznie bliżej jest jej do premiera Donalda Tuska niż do agresywnego SLD Grzegorza Napieralskiego<" - wypomina posłance Senyszyn. "Ta odważna, ideowa deklaracja nie spotkała się z oczekiwanym przez posłankę odzewem. Najwyraźniej Tuskowi do Sierakowskiej dalej niż do własnego kandydata. Bolesna asymetria uczuć" - ironizuje eurodeputowana.
arb
