Nałęcz: jestem zażenowany, że Sikorskiego chcę uczyć dyplomacji

Nałęcz: jestem zażenowany, że Sikorskiego chcę uczyć dyplomacji

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Tomasz Nałęcz (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
- Nad grobami powstańców 1 sierpnia nie wolno dyskutować o sensowności wybuchu Powstania Warszawskiego - mówi w Polskim Radiu Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta, włączając się w dyskusję wywołaną internetową wypowiedzią Radosława Sikorskiego.
30 lipca szef MSZ zamieścił na twitterze wpis: "warto wyciągnąć lekcję także z tej narodowej katastrofy", do którego dołączył link do strony internetowej www.powstanie.pl. Autorzy tej strony nazywają się "przeciwnikami kultu sprawców Powstania Warszawskiego". Na stronie można przeczytać m.in. o "kompromitującym braku wyobraźni politycznej, nieodpowiedzialności i ignorancji zawodowej pomysłodawców Powstania". "Dowódcy Powstania poprowadzili żołnierzy AK do z góry zaplanowanej klęski".

Sikorski napisał niedyplomatycznie

Odpowiadając na te słowa Tomasz Nałęcz przekonuje, że o sensowności wybuchu Powstania nie wolno dyskutować 1 sierpnia nad grobami powstańców. - Chociażby z tego powodu, że ci ludzie żyją i oni te słowa odbierają zupełnie inaczej. Więc jestem trochę zażenowany, bo obsadziłem się w roli człowieka, który sztuki dyplomacji chce uczyć ministra spraw zagranicznych. To przecież powinno być odwrotnie i to na ogół ja korepetycje od pana ministra Sikorskiego pobieram w tej mierze - mówi Nałęcz. Jego zdaniem wpis Sikorskiego nie był dyplomatyczny.

Jednomandatowe okręgi nic nie zmienią

Ustrojowo pozycja Senatu jest u nas niewielka, nowa grupa senatorów niezwiązanych z partiami politycznymi nie zmieni realnego układu sił - przewiduje doradca prezydenta. Dziś Bronisław Komorowski ma ogłosić datę wyborów, co będzie początkiem oficjalnej kampanii wyborczej. W tym roku po raz pierwszy wybory do Senatu będą większościowe. Kraj podzielono na okręgi, z każdego do izby wyższej parlamentu wejdzie jeden senator. - To może zweryfikować teorię, na ile mamy w społeczeństwie pewną gotowość do nowych mandatów zaufania. To niezwykle ciekawe, właściwie eksperyment taki politologiczny - komentuje Nałęcz.

Jednak nawet jeśli do Senatu wejdą osoby spoza układu obecnych partii, to - twierdzi doradca Komorowskiego - realny układ władzy pozostanie bez zmian. Nałęcz ocenia, że jeśli partie przegrają w jednomandatowych okręgach, może to dać "sygnał do przemyśleń", czy nie zmienić ordynacji także w wyborach do Sejmu. W tym celu trzeba by jednak zmienić konstytucję, w której wybory do niższej izby parlamentu określone są jako proporcjonalne.

zew, Polskie Radio, PAP

 2

Czytaj także