Kluczowe wybory w kraju UE. Faworyt może zostać nowym „Orbanem”

Kluczowe wybory w kraju UE. Faworyt może zostać nowym „Orbanem”

Dodano: 
Bułgaria
Bułgaria Źródło: Shutterstock
W najbliższą niedzielę w Bułgarii odbędą się kolejne wybory parlamentarne. Obywatele wybiorą nowy rząd po raz ósmy w ciągu pięciu lat. Z czego to wynika?

19 kwietnia 240 osób będzie się ubiegać o mandaty w jednoizbowym Zgromadzeniu Narodowym kandydaci z 14 partii i 10 koalicji. Według najnowszych sondaży największe poparcie zyskuje koalicja Postępowa Bułgaria reprezentowana przez byłego prezydenta Rumena Radewa (około 30 proc.), kolejne centroprawicowa partia GERB byłego premiera Bojko Borisowa (ok. 20 proc.), a trzecie centrowa formacja Kontynuujemy Zmiany –Demokratyczna Bułgaria (ok. 10 proc.).

Ostatnie badania wykazały, że Postępowa Bułgaria nie osiągnie samodzielnej większości, jednak może kształtować przyszłą politykę, jeśli zbuduje rząd koalicyjny. Ma to też związek z ordynacją wyborczą w Bułgarii. Jedna z partii potrzebuje bowiem ponad 50 proc. głosów, aby móc rządzić samodzielnie. Teraz jest to właściwie niemożliwe.

facebook

Dlaczego dojdzie do kolejnych wyborów?

Reuters, powołując się na opinie ekspertów zwrócił uwagę, że jednym z największych problemów w Bułgarii jest korupcja. Kraj ten zajmuje 84. miejsce w Indeks Percepcji Korupcji tworzonym przez organizację Transparency International, jako kraj z najniższym wynikiem w UE.

Sergej Petrow z bułgarskiego Instytutu Nauk Politycznych wyjaśnił w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że w Bułgarii „powtarzającym się zjawiskiem jest pojawianie się nowych projektów politycznych, które równie szybko zyskują poparcie, co je później tracą”.

Natomiast „kolejne wybory prowadziły do powstania bardzo rozdrobnionych parlamentów. Uniemożliwiło to utworzenie stabilnego rządu zdolnego do dokończenia kadencji”.

– Nadchodzące wybory nie są wyjątkiem. Tym razem do wyścigu wkracza Rumen Radew, który niedawno zrezygnował z urzędu prezydenta. Jego nowy projekt, choć nosi nazwę Postępowa Bułgaria, jest skierowany przede wszystkim do wyborców protestu, części elektoratu konserwatywnego, a do pewnego stopnia także do wyborców o prorosyjskich sympatiach, mimo że (...) publicznie unika jednoznacznego pozycjonowania geopolitycznego – przekazał ekspert.

– W Bułgarii działa wiele partii, wiele z nich wchodzi do parlamentu, a nawet tworzy koalicje rządowe, by wkrótce stracić na znaczeniu lub zniknąć z życia politycznego – dodał.

Były prezydent chce dojść do władzy

Rumen Radew w styczniu zrezygnował z funkcji prezydenta, aby teraz móc startować w wyborach. Dr Spasimir Domaradzki, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, w rozmowie z „Faktem” zwrócił uwagę, że jeśli Radew wygra, „to ma potencjał, by zastąpić Viktora Orbana.

– Wtedy oczywiście Bułgaria zajęłaby bardziej asertywne stanowisko wobec Unii Europejskiej — ocenił dr Domaradzki. Dodał też, że Radew reprezentuje postawę „cicho prorosyjską”.

– Radew jest też sceptycznie nastawiony do natowskiej obecności i nie życzy sobie jej rozbudowywania. Uważa, że należy mówić o pokoju, jednocześnie zapożyczając rosyjską narrację — wskazał.

Podkreślił, że jest to „ukryta prorosyjskość, która ujawni się, jeżeli uda mu się rzeczywiście zdobyć władzę”.

— Głównym rywalem dla Radewa pozostają partie reformatorskie, jego przeciwnikiem jest też partia GERB i ugrupowanie Delana Peewskiego, którego wpływ i znaczenie w bułgarskiej polityce będą w dużym stopniu zależne od tego, jak zostaną przeprowadzone wybory — czy uda się ograniczyć manipulacje, czy jednak będą występować na dużą skalę — podsumował politolog.

Czytaj też:
Bułgarzy bali się euro jak ognia. Wiadomo już, jak to wpłynęło na ceny
Czytaj też:
Polska liderem wśród krajów UE. Są najnowsze dane

Opracowała:
Źródło: RMF 24, PAP, Reuters