Palikot: boję się, że Kaczyński zostanie marszałkiem Sejmu

Palikot: boję się, że Kaczyński zostanie marszałkiem Sejmu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Janusz Palikot (fot. YouTube) 
- Wejdę do koalicji jeśli w przyszłym Sejmie powstanie koalicja na rzecz nowoczesnego państwa. Na pewno nie zrobimy koalicji z PiS - zapewnia w rozmowie z PAP Janusz Palikot. Lider Ruchu Palikota mówi też, że liczy na 11 proc. poparcia w wyborach dla swojego ugrupowania.
- Obawiam się takiego scenariusza, w którym lider PiS Jarosław Kaczyński zaproponuje prezesowi PSL Waldemarowi Pawlakowi stanowisko premiera, a  szefowi SLD Grzegorzowi Napieralskiemu wicepremiera, a sam obejmie funkcję marszałka Sejmu. To  jest do zaakceptowania dla elektoratu i PSL, i SLD, bo to nie byłby bezpośredni rząd z Kaczyńskim. A dla Kaczyńskiego to jest bezcenne, że Donald Tusk jest odsunięty od władzy - mówi Palikot. Lider Ruchu Palikota dodaje, że "w związku z tym każdy, kto nie chce powrotu PiS do władzy, a jest rozczarowany PO i SLD, powinien głosować na Ruch Palikota". Dlaczego? Ponieważ - jak zapewnia Palikot - jego ugrupowanie daje 100 proc, gwarancji, że nie wejdzie w koalicję z PiS.

A z kim partia Palikota mogłaby stworzyć koalicję? - Wszystko wskazuje na to, że może być albo koalicja z SLD, PO oraz Ruchem Palikota, albo opozycja. Taka koalicja modernizacyjna właśnie z udziałem Ruchu, PO i SLD to jest koalicja, która by trochę odpowiadała pulsowi dzisiejszych nastrojów społecznych, które się zdecydowanie przesuwają na lewą stronę - przekonuje były poseł PO.

Palikot deklaruje, że - jeśli wejdzie do rządu - może "objąć najgorszy resort". - Jest mi to obojętne, bo to wszystko polega na dobrym zarządzaniu. Na umiejętności zbudowania zespołu, dobraniu niepartyjnych fachowców i determinacji we wprowadzeniu rozwiązań w  życie - podkreśla. - Nie wejdę do koalicji, w której nie będę mógł dokonać żadnych zmian w Ministerstwie Edukacji Narodowej oraz która nie  przestawi polskiej gospodarki na eksport. To są bezwzględne warunki - zaznacza jednocześnie. Dodaje, że w kwestii postulatów światopoglądowych swojego ruchu "może pohandlować" z koalicjantami. - W tej kwestii pewnym wzmocnieniem byłaby obecność w koalicji SLD, bo to zmusiłoby PO do tego typu zmian - ocenia lider Ruchu Palikota.

Były poseł Platformy zapewnia też, że z Andrzejem Lepperem - do którego jest porównywany - nie ma nic wspólnego. - Ja i Andrzej Lepper to dwa światy. Przeciwnicy nas tak etykietują, żeby pokazać, że  jesteśmy czymś okropnym, obrzydliwym i nie na miejscu. Ale w sensie energii społecznej, przeciwstawienia się establishmentowi - przy wszystkich zasadniczych różnicach w języku, retoryce, wizji państwa, drodze życiowej - jest coś wspólnego na tym poziomie - przyznaje. I dodaje, cytując Leppera, że jeśli Ruch Palikota wejdzie do Sejmu to "Wersalu na pewno nie będzie".

PAP, arb