Samobójstwo zabójcy Dębskiego (aktl.)

Samobójstwo zabójcy Dębskiego (aktl.)

Podejrzany o zabójstwo Jacka Dębskiego Tadeusz M. popełnił w areszcie samobójstwo. Zarzut popełnienie zabójstwa ministra przedstawiono mu we wtorek.
Tadeusz M. powiesił się w celi na sznurze z prześcieradła, zawieszonym na rurze od sanitariatów. Był w celi sam, samobójstwo popełnił w środę ok. godz. 9.40. M. był podejrzany o to, że w kwietniu ubiegłego roku zastrzelił w Warszawie b. ministra sportu, Jacka Dębskiego. Został kilka miesięcy temu zatrzymany na południu Polski i aresztowany za inne - mniejszej wagi - przestępstwa.
Oburzeni brakiem kontroli ze strony służby więziennej nad M. są policjanci, którzy pracują nad sprawą zabójstwa b. ministra. "Co oni robią w takim areszcie? Łapiemy +dużego gościa+, z powiązaniami, z wiadomościami, a w areszcie pozwala mu się odebrać sobie życie" - powiedział jeden z policjantów CBŚ. Tadeusz M. dużo wiedział na temat powiązań, kontaktów i struktury gangu pruszkowskiego - mówią policjanci i  prokuratorzy. "Zabrał ją do grobu".
Policjanci dziwią się, że w celi M. miał "jakiś kocyk, czy prześcieradło", z którego można było zrobić na tyle mocny sznur, żeby można się było na nim powiesić.
M. znalazł się w areszcie na początku tygodnia, bowiem jako zabójcę wskazała go podczas przesłuchań kobieta, która w noc zabójstwa była najpierw z Dębskim, a później uciekła z zabójcą.
Podejrzanego o zlecenie M. zabójstwa Dębskiego - Jeremiasza B. pseud. Baranina - zatrzymano w Wiedniu jeszcze w ubiegłym roku. Będzie on sądzony w Austrii, bowiem na terenie tego kraju dopuścił się przestępstwa - czyli zlecenia zabójstwa Dębskiego, ponadto przyjął obywatelstwo austriackie, zrzekając się przy tym polskiego. Prasa spekulowała, że "Baranina" był już wcześniej znany austriackiej policji m.in. z handlu narkotykami. W zamian jednak za współpracę z organami ścigania i przekazywanie im informacji miały one "przymykać oczy" na jego działalność.
"Jest to o tyle niepokojąca wiadomość, że może się okazać praktycznie niemożliwe pełne wyjaśnienie sprawy (zabójstwa Dębskiego), a dotychczas prokuratorzy włożyli bardzo dużo wysiłku, aby wyjaśnić wiele wątków tej sprawy" - powiedziała minister sprawiedliwości Barbara Piwnik na wieść o samobójczej śmierci gangstera.
Minister Piwnik, której podlega służba więzienna, zapowiedziała, że zostaną zbadane wszystkie okoliczności samobójstwa M. i jeśli nastąpiło zaniedbanie, to wobec odpowiedzialnych za nie zostaną wyciągnięte konsekwencje.

"Nie wierzę w samobójstwo. Najpierw człowieka przewozi się z  wielkim hukiem do więzienia, następnie w kilka dni później on nie  żyje" - powiedział były minister sprawiedliwości, a obecnie prezes Prawa i Sprawiedliwości Lech Kaczyński. "Myślę, że tu znów chodziło o  to, żeby się nie okazały takie czy inne powiązania".

Nawet jeżeli Tadeusz M. popełnił samobójstwo, to samo pozostawienie w celi przedmiotów umożliwiających mu powieszenie się "wygląda tak, jakby ktoś tego bardzo chciał". Samobójstwo Tadeusza M. kojarzy się z faktem wypuszczenia Edwarda M., ucieczką "Jędrzeja" i Ryszarda Niemczyka. "Razem składa się to na obraz wyjątkowo ponury", ocenia Kaczyński.

Były szef Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki Jacek Dębski został zastrzelony w nocy z 11 na 12 kwietnia 2001 r. na warszawskiej Saskiej Kępie. Odnaleziony na ulicy w pobliżu Mostu Poniatowskiego przez przechodnia, trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie i zmarł po kilku godzinach.
Przed śmiercią Dębski wyszedł z Haliną G. z restauracji, w której spędzał swój ostatni wieczór. Według policji, G. była z Dębskim w momencie zabójstwa. Kobieta jest w areszcie. Prokuratura postawiła jej zarzut pomocnictwa w zabójstwie byłego ministra. Właśnie ona miała zeznać niedawno, że to Tadeusz M. strzelał do Dębskiego.
Krótko po zabójstwie policja wykluczyła polityczny i towarzysko-obyczajowy motyw zabójstwa. W śledztwie brana pod uwagę była głównie wersja, że Dębski został zastrzelony, bo nie spełnił obietnic danych światu zorganizowanej przestępczości.
"Dębski dużo obiecywał przestępcom - zwłaszcza z +Pruszkowa+. Powoływał się na swoje kontakty w administracji państwowej, mówił, że nie ma dla niego spraw nie do załatwienia. Brał duże zaliczki, które wydawał na wystawne życie" - mówił dzień po zabójstwie pragnący zachować anonimowość informator związany z organami ścigania.
Jeremiasz Barański pseud. Baranina był, jak podejrzewają policjanci, rezydentem gangu pruszkowskiego w Wiedniu. Prasa spekulowała, że na zlecenie "Baraniny" znalezieniem zabójcy, który wykonał wyrok na byłym ministrze, miał się zająć Ryszard Niemczyk. Niemczyk jest podejrzany m.in. o zastrzelenie w Zakopanem Andrzeja Kolikowskiego, pseud. Pershing, jednego z szefów "Pruszkowa" (Niemczyk w październiku 2000 roku uciekł z więzienia w Wadowicach).
nat, pap
Czytaj też: Śledztwo prowadzone od tyłu

Czytaj także

 0