Coraz bliżej strajku kolei

Coraz bliżej strajku kolei

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fiaskiem zakończyły się rozmowy kolejarskiej "Solidarności" ze Śląska z przedstawicielami zarządu PKP. W piątek związkowcy mają zdecydować, czy dojdzie do strajku na kolei.
Związkowcy chcą m.in. zwiększenia budżetowych dopłat do  regionalnych przewozów PKP oraz środków na infrastrukturę kolejową, a także refundacji przewoźnikowi ustawowych ulg na  przejazdy kolejowe.

Pierwsza tura rozmów odbyła się w piątek. Uczestniczył w niej m.in. wiceminister infrastruktury Mieczysław Muszyński. Związkowcy oczekiwali, że w środę przedstawi on osobiście konkretne rządowe propozycje realizacji postulatów "S". Tymczasem wiceminister nie  przyjechał na rozmowy, a swoje propozycje przysłał faksem.

Na rozmowy do Katowic przyjechał natomiast prezes PKP, ale - jak sam powiedział - zarząd firmy nie jest stroną związkowych postulatów, ponieważ nie ma wpływu na wysokość środków budżetowych dla PKP.

"Nie ma żadnych konkretów, jedynie gołosłowne deklaracje. Ze strony rządowej widzimy pełną ignorancję. Przedstawiciel rządu nawet nie przyjechał na rozmowy, nie mówiąc o przedstawieniu jakichkolwiek konkretnych propozycji. Traktujemy to jako prowokowanie nas do strajku" - ocenił po rozmowach szef kolejarskiej "S" na Śląsku Henryk Grymel.

Dodał, że w piątek na nadzwyczajnym posiedzeniu spotka się zarząd śląsko-dąbrowskiej "S", który wraz z działaczami największych w regionie branż - m.in. kolei i górnictwa - ma  podjąć decyzję w sprawie ewentualnego strajku. Jeżeli do niego dojdzie, związkowcy najpierw chcą zatrzymać pociągi towarowe, a  jeżeli i to nie przyniesie efektów, również osobowe.

"Wszystkie nasze postulaty mają na celu obronę miejsc pracy. Mniejsze środki na przewozy kolejowe oznaczają likwidację kolejnych linii i zmniejszanie liczby pociągów. A to wszystko przekłada się na miejsca pracy. Zatrudnienie może stracić ok. 17 tys. kolejarzy" - powiedział Grymel.

Najważniejszym postulatem związkowców jest zwiększenie dopłat do regionalnych przewozów pasażerskich PKP do wysokości 800 mln zł  - jak wcześniej zakładano - a nie 300 mln zł, jak zapisano w  budżecie na przyszły rok. Chcą też zwiększenia dotacji na  inwestycje w infrastrukturę kolejową - do 570, a nie 180 mln zł, jak przewiduje budżet. Wyliczyli, że przewoźnikom kolejowym należy się 440 mln zł, a nie 170 mln zł zwrotu kosztów ustawowych ulg przejazdowych.

sg, pap