Hanna Gronkiewicz-Waltz: powinno być jak w Wersalu

Hanna Gronkiewicz-Waltz: powinno być jak w Wersalu

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Wersal (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
- Gdybym wiedziała, co będzie, to oczywiście w ogóle bym do tego parku nie poszła - powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz, pytana w "Polityce przy kawie" w TVP1 o słynną awanturę o 5 zł.
W rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz prezydent Warszawy dodała, iż nie rozumie systemu, w którym płaci się dodatkowo za park, jeśli ma się bilet do muzeum.

- Zdziwiłam się, że 20 osób, które przede mną stoi (w kolejce - red.), ma te same problemy co ja, że tego nie rozumie, i w związku z tym odbyłam ze strażnikiem (rozmowę - red.), dlaczego tak jest, dlaczego nikt o tym nie uprzedzał - mówiła Gronkiewicz-Waltz. - Myślę, że powinno być tak jak w Wersalu - dodała prezydent oceniając, że kompleks pałacowo-parkowy powinien być udostępniany zwiedzającym w ramach jednego biletu.

Hanna Gronkiewicz-Waltz była też pytana, czy zapłaciła słynne 5 zł i czy weszła do parku. - Ja weszłam - powiedziała. - Bez zapłacenia? - dopytywała dziennikarka. - Nie nie, ja weszłam, bo przede mną moi koledzy, znajomi z Holandii, którzy nic nie rozumieją o co chodzi, jako że nie byli Polakami, ja ich dogoniłam. Ja myślę, że nie był w takim stanie pałac żeby go oglądać, myśmy po bardzo krótkiej chwili wyszli - dodała prezydent Warszawy.

Zauważyła, że taka historia jak ta z biletem za 5 zł nigdy jej się dotąd nie zdarzyła. Zwróciła uwagę, że Muzeum Pałac w Wilanowie nie podlega prezydentowi miasta lecz ministerstwu kultury.

Sprawa 5 zł wybuchła, gdy "Nasz Dziennik" napisał, iż Hanna Gronkiewicz-Waltz nie chciała zapłacić za bilet wstępu do ogrodu przy Pałacu Wilanowskim. W TV

Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent stolicy, która według relacji "Naszego Dziennika" w czasie zwiedzania Muzeum w Wilanowie nie chciała uiścić opłaty w wysokości 5 złotych za wstęp do znajdującego się przy Pałacu Wilanowskim ogrodu, na antenie TVN24 tłumaczyła, że w całej sytuacji chodziło o to "żeby jej dołożyć".

"Nasz Dziennik" relacjonował, że prezydent wdała się w kłótnię ze strażnikiem, który nie chciał jej wpuścić na teren ogrodu bez biletu. - Ja zwiedzałam z moimi znajomymi z Holandii Pałac Wilanowski i potem chcieliśmy od razu przejść do ogrodów. Tam była duża kolejka - mówiła prezydent Warszawy w TVN24. Dodała, że była zdziwiona iż za wejście do ogrodu w Wilanowie trzeba uiścić dodatkową opłatę, ponieważ "myślała, że to już jest dawno skasowane". W dodatku "ludzie stojący w kolejce zaczęli na nią patrzeć" co według Gronkiewicz-Waltz było dowodem na to, że mają do niej pretensję o konieczność uiszczania dodatkowej opłaty.

- W związku z tym poczułam się trochę dziwnie i podeszłam do strażnika, i pytam "proszę pana dlaczego tu się płaci". Strażnik powiedział, że on jest tylko od sprawdzania i mi nie może wytłumaczyć. W tym momencie moi znajomi z Holandii już polecieli dalej, bo też nie zrozumieli - jako że nie rozumieją po polsku. Ja ich dogoniłam i dlatego tego biletu nie kupiłam. Nie miałam już czasu stać w tej kolejce 20-osobowej, żeby kupić - relacjonowała.

zew, arb, "Nasz Dziennik", TVP1, TVN24
 2

Czytaj także