Nisztor: Publikacja taśm zakończyła proceder podsłuchowy

Nisztor: Publikacja taśm zakończyła proceder podsłuchowy

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Nisztor o publikacji "Wprost", fot. sxc.hu / Źródło: FreeImages.com
Piotr Nisztor, jeden z autorów tekstu o nagraniach polityków we "Wprost", w rozmowie z "Rzeczpospolitą" zapewnia, że nie wie, kto stoi za podsłuchami. - Na pewno nie ja oraz dziennikarze tygodnika „Wprost", jak niektórzy sugerują (śmiech). Ale mówiąc poważnie, mam nadzieję, że organy ścigania, mimo kolejnych ostatnio kompromitacji, ustalą tym razem, kto nagrywał najważniejsze osoby w państwie. Mam jednak wątpliwości, czy służbom i prokuraturze w pierwszej kolejności chodzi o namierzenie tych osób i dobro państwa. Sądzę bowiem, że priorytetem jest przejęcie legendarnej już „audioteki". - Stwierdził dziennikarz.
- Nie wiem, kto i w jakich okolicznościach dokonywał tych nagrań. Nie znam Łukasza N., który został zatrzymany i któremu postawiono zarzuty. Podobnie jak nie znam osób, które w doniesieniach medialnych są określane jako gang kelnerów. - Komentował prasowe doniesienia Nisztor, który przyznał jednocześnie, że zatrzymanie we wtorek znanego biznesmena F. było dla niego sporym zaskoczeniem.

 - Podejrzewam, że działania te są związane z faktem, że w ostatnim czasie często kontaktowałem się z nim w związku z przygotowywanym dla „Pulsu Biznesu" artykułem na temat Składów Węgla. Materiał ten ukazał się zresztą na łamach gazety w poniedziałek. Jeśli prokuratura i ABW mają wątpliwości, to niech to sobie sprawdzą. Widać, że śledczy działają nerwowo i po omacku. - Stwierdził dzienikarz i dodał, że kiedy "opadną emocje" ci, którzy podejmowali decyzje w sprawie, "będą musieli się mocno tłumaczyć".

Nisztor dodaje, że nie obawia się zatrzymania przez służby. - Wszystkie moje działania były zgodne z prawem. Pracę dziennikarza śledczego wykonuję profesjonalnie i rzetelnie od wielu lat. (...) Nie mam nic na sumieniu. Nie widzę natomiast problemu, żeby na wezwanie prokuratury stawić się i powiedzieć to, co będę mógł, a co nie będzie naruszało tajemnicy dziennikarskiej. - Stwierdził.

 - Ujawnienie tych taśm przez tygodnik „Wprost" doprowadziło do zaprzestania procederu nagrywania najważniejszych osób w państwie. Gdyby nie publikacja, wówczas rozmowy ministrów, posłów i wpływowych biznesmenów w dalszym ciągu byłyby rejestrowane. - Podkreśla Nisztor.

Dziennikarz zauważa, że publikacja taśm nie była wymierzona bezpośrednio w rząd Donalda Tuska. - Chciałbym, żeby zostały podjęte merytoryczne decyzje, które pozwolą zapobiec w przyszłości podobnym sytuacjom i tym samym zwiększyć bezpieczeństwo państwa. Zostało ono ewidentnie nadszarpnięte i to nie z winy dziennikarzy tygodnika „Wprost", tylko osób, które bardzo niekompetentnie chroniły państwo przed różnego rodzaju niebezpieczeństwami. - Uważa Nisztor.
 2

Czytaj także