W sprawie trzech posłów PiS, którzy udali się na Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (ZPRE) samolotem, choć zadeklarowali podróż samochodem, wypowiedział się przewodniczący Delegacji Parlamentarnej do ZPRE, Andrzej Halicki. Stwierdził, że o sytuacji dowiedział się z mediów w środę, zaś później tego dnia dostał odręczne, "naprędce napisane oświadczenie" posła Kamińskiego, w którym informował o zmianie środka transportu. Zapowiedział także rozliczenie wyjazdu. Dokument nie był datowany.
Posłowie twierdzą, że złożyli je w biurze Halickiego 3 listopada (poniedziałek) o godz. 9 rano. - Lot był zdaje się 2 (listopada - red.), jeśli pamiętam te daty. Widać informacja już się rozeszła, że ten lot nie był spokojny - powiedział przewodniczący, zaznaczając, że nie potrafi jednoznacznie stwierdzić, kiedy pismo wpłynęło.
Podkreślił, że do 6 listopada żaden z posłów się z nim nie kontaktował. - Świat jest dzisiaj dość dobrze zorganizowany. Są telefony, faksy, różnego rodzaju narzędzia do komunikacji. Chyba nie byłoby z tym kłopotu, gdyby ktoś wcześniej po prostu poinformował, że jest taki kłopot - powiedział Halicki.
Halicki relacjonował, że jeszcze w środę kontaktował z sekretarzem generalnym Rady Europy Wojciechem Sawickim. Ten odpisał, że posłowie nie uczestniczyli we wszystkich zebraniach: Kamiński był obecny tylko pierwszego dnia rano, a Hofman i Rogacki podpisali listę na spotkaniu późnym popołudniem, około 16.45, ale odmówili przyjęcia materiałów dotyczących tego spotkania oferowanych przez sekretariat i opuścili budynek parlamentu, nie wchodząc do sali spotkań.
TVN24
Podkreślił, że do 6 listopada żaden z posłów się z nim nie kontaktował. - Świat jest dzisiaj dość dobrze zorganizowany. Są telefony, faksy, różnego rodzaju narzędzia do komunikacji. Chyba nie byłoby z tym kłopotu, gdyby ktoś wcześniej po prostu poinformował, że jest taki kłopot - powiedział Halicki.
Halicki relacjonował, że jeszcze w środę kontaktował z sekretarzem generalnym Rady Europy Wojciechem Sawickim. Ten odpisał, że posłowie nie uczestniczyli we wszystkich zebraniach: Kamiński był obecny tylko pierwszego dnia rano, a Hofman i Rogacki podpisali listę na spotkaniu późnym popołudniem, około 16.45, ale odmówili przyjęcia materiałów dotyczących tego spotkania oferowanych przez sekretariat i opuścili budynek parlamentu, nie wchodząc do sali spotkań.
TVN24
