Twórcy Amber Gold nie doszli do porozumienia ws. zwrotu dworku

Twórcy Amber Gold nie doszli do porozumienia ws. zwrotu dworku

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Były pracownik Amber Gold mógł rozrzucić dokumenty w kamienicy (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Byli właściciele Amber Gold, Katarzyna i Marcin P., nie doszli do porozumienia ws. zwrotu prawowitemu właścicielowi zabytkowego dworku w Rusocinie - informuje portal tvn24.pl.
Katarzyna i Marcin P. dworek w Rusocinie (gmina Pruszcz Gdański) wzięli w użytkowanie wieczyste na 99 lat. W ramach umowy z gminą zobowiązali się do remontu posiadłości m.in. do końca 2013 r. mieli odtworzyć ogrodzenie. Ponieważ w międzyczasie piramida finansowa Amber Gold runęła, dlatego też gmina rozwiązała umowę. Właściciele domagali się, by oddała im pieniądze za budynki, jednak gmina może uniknąć dodatkowych kosztów.

Argumentem przemawiającym za gminą jest fakt, że to małżeństwo P. nie wywiązało się z umowy, oraz, że to ich działania doprowadziły do fatalnego stanu budynku (runęła w nim część sklepień w stajni).

Nie ma porozumienia

Do porozumienia między gminą a P. nie doszło jednak, gdyż pełnomocnik Marcina P. nie stawił się w sądzie. - Prokuratura nie wyraziła też zgody na doprowadzenie na posiedzenie Marcina P. Brak stawiennictwa pełnomocnika strony poskutkowało, że do ugody nie doszło - mówiła Agnieszka Gieral–Siewelec, sędzia Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe.

Pełnomocnik gminy Pruszcz Gdański Robert Dargiewicz powiedział, że doszło już do porozumień między małżeństwem P. i gminą, ale musi to odbyć się formalnie, przed sądem.

- Teraz najprawdopodobniej możemy wyłączyć powództwo. To jest jedyna możliwość, żeby sprawa zakończyła się wyrokiem bez stawiennictwa drugiej strony - powiedział Dargiewicz i dodał, że nie wie, czy gmina będzie jeszcze próbowała pójść na ugodę.

Afera Amber Gold

Przypomnijmy, że Amber Gold, założone w 2009 roku w Gdańsku przez małżeństwo Marcina i Katarzynę P., doprowadziło ponad 11 tys. klientów spółki do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości ok. 668 mln zł. Mężczyzna jest podejrzany o 17 przestępstw, zaś jego żona – o 12.
 1

Czytaj także