Kwiatkowski zrzekł się immunitetu. Nie będzie paraliżu NIK

Kwiatkowski zrzekł się immunitetu. Nie będzie paraliżu NIK

Dodano:   /  Zmieniono: 10
Krzysztof Kwiatkowski, fot. Wprost
Krzysztof Kwiatkowski, szef NIK, zrzekł się immunitetu - podaje RMF FM.
NIK będzie działać normalnie, prezes Kwiatkowski ma przychodzić do pracy, ale zakres jego obowiązków będzie bardzo mocno ograniczony. Trzej jego zastępcy mają przejąć nadzór nad kontrolami, co stanowi 90 proc. jego działalności. Będą też chodzić zamiast Kwiatkowskiego na posiedzenia komisji sejmowych. Bez udziału prezesa będzie też działać kolegium Izby zatwierdzające najważniejsze dokumenty i rozstrzygające spory. Prezes będzie jedynie administrował instytucją na bieżąco.

Złożenie przez Kwiatkowskiego wniosku o uchylenie immunitetu do Marszałek Sejmu jest reakcją na skierowanie do Sejmu wniosków o uchylenie immunitetów prezesa NIK i szefa klubu PSL Jana Burego przez Prokuraturę Generalną.

Jak ustalili dziennikarze śledczy portalu TVN24.pl Prokuratura Apelacyjna w Katowicach w oparciu o materiału zebrane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne skierowała wniosek o odebranie immunitetów prezesowi Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofowi Kwiatkowskiemu oraz szefowi klubu parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego Janowi Buremu.

Zdaniem śledczych, szef NIK miał wpływać na wyniki konkursów na stanowiska wicedyrektora delegatury Izby w Rzeszowie oraz dyrektora delegatury w Łodzi, a także na stanowisko wicedyrektora Departamentu Środowiska w centrali NIK. Jan Bury jest podejrzewany jedynie w tej pierwszej sprawie.

Prokuratorzy zarzucają Kwiatkowskiemu również, że wpłynął na zmianę wyników kontroli zajmującej się nieprawidłowościami w budowie farmy wiatraków w Malawie i Woli Rafałowskiej. Obydwie inwestycje są prowadzone przez przyjaciół Jana Burego. Najpierw NIK odkrył nieprawidłowości, ale w ostatecznym raporcie znalazła się pozytywna ocena tych inwestycji.

Śledczy ustalili, że Bury próbował wpływać na wynik konkursu za czasów prezesa Jacka Jezierskiego, który był poprzednikiem Kwiatkowskiego. Jezierski jednak powołał nową komisję konkursową, która dokonała wyboru zgodnie z przepisami.

Bury i Kwiatkowski na celowniku prokuratury

Po objęciu w NIK stanowiska przez Krzysztofa Kwiatkowskiego, Bury miał próbować wpływać na zmianę w kierownictwie delegatury w Rzeszowie. Osoba wskazana przez Burego faktycznie wygrała ten konkurs. Śledczy z Katowic chcą postawić obu podejrzewanym zarzuty przestępstw urzędniczych. Kwiatkowski miałby usłyszeć ich cztery, Bury – trzy. Dowodami są nagrania rozmów - podsłuchanych przez CBA - Krzysztofa Kwiatkowskiego i Jana Burego oraz prezesa NIK i byłego wiceprezesa Izby.

Rzecznik CBA zapytany przez Macieja Dudę oraz Roberta Zielińskiego o sprawę odesłał do rzecznika Prokuratury Generalnej, z którym jednak nie udało się skontaktować.

Wniosek o uchylenie immunitetów trafi do marszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która skieruje je do Komisji Regulaminowej i Odpowiedzialności Poselskiej, gdzie posłowie wydadzą opinię czy immunitety odebrać czy nie.

Kwiatkowski: Jeśli będzie wniosek Prokuratora, zrzeknę się immunitetu

Krzysztof Kwiatkowski opublikował w nocy z czwartku na piątek na stronach NIK oświadczenie będące efektem ustaleń tvn24.pl dotyczących śledztwa prokuratury katowickiej. Chce ona uchylenia immunitetów zarówno Kwiatkowskiemu, jak i posłowi PSL Janowi Buremu.

"Szanując Najwyższą Izbę Kontroli, kierując się nadrzędnym interesem dobra publicznego, przekazałem nadzór nad wszystkimi kontrolami moim zastępcom. Postanowiłem też wyłączyć się z wszelkiej aktywności zewnętrznej, w tym także z uczestniczenia w posiedzeniach komisji sejmowych oraz z prac w Kolegium NIK, po to aby wyjaśniana przez prokuraturę sprawa i towarzysząca jej dyskusja nie rzutowały na codzienną pracę Najwyższej Izby Kontroli" - napisał prezes NIK w oświadczeniu opublikowanym na stronie. Dodał, że sam zrzeknie się immunitetu jeśli Prokurator Generalny złoży wniosek u Marszałka Sejmu. Zaznaczył też, że pragnie szybkiego wyjaśnienia sprawy.

W oświadczeniu Kwiatkowski podkreślił też, że nowi dyrektorzy oraz wicedyrektorzy delegatur i departamentów NIK "zwyciężyli w konkursach przeprowadzonych zgodnie z ustawą i wewnętrzną procedurą". "Wybrani zostali najlepsi kandydaci dla poszczególnych jednostek" - dodał. Prezes NIK napisał także, że kierując NIK musi rozmawiać "z różnymi osobami, z szefami klubów parlamentarnych oraz członkami komisji sejmowych, w tym zwłaszcza Sejmowej Komisji do Spraw Kontroli Państwowej". "NIK jest wszak organem Sejmowi podległym i działającym na rzecz Sejmu. Ale między rozmową a złamaniem prawa jest zasadnicza różnica. Nie odpowiadam za nadinterpretacje moich spotkań i rozmów, odpowiadam wyłącznie za swoje zachowanie. A ono było zgodne z prawem. Trzeba pamiętać, że zadaniem Prezesa NIK jest również przekonywanie posłów ze wszystkich ugrupowań do podjęcia prac nad wnioskami pokontrolnymi. W tym sensie każdy Prezes Izby musi zabiegać o poparcie parlamentu. Każda z moich rozmów z parlamentarzystami dotyczyła interesów Najwyższej Izby Kontroli, a nie moich spraw osobistych" - napisał.

RMF FM, TVN 24, Wprost.pl
 10

Czytaj także