Błochowiak: obrona bez argumentów (aktl.)

Błochowiak: obrona bez argumentów (aktl.)

Anita Błochowiak (SLD) zwołała konferencję prasową, by oznajmić, że nigdy nie uległa lobbystom i nie jest autorką poprawki do ustawy o grach losowych. Nie przedstawiła jednak dowodów.
"Jestem w stanie udowodnić, że przy pracach nad ustawą o grach losowych dochowałam największej staranności, przestrzegałam norm prawnych i etycznych" - zadeklarowała Błochowiak, ale dowodów nie przedstawiła.

Podkreśliła też, że nie będzie kozłem ofiarnym ani - jak powiedziała -  publikacji dziennikarskich, ani politycznych wystąpień przedstawicieli Platformy Obywatelskiej Jana Rokity i Zbigniewa Chlebowskiego. "Jeśli będzie trzeba, to spędzę resztę życia w  sądach broniąc swojego dobrego imienia za pomówienia ze strony i  dziennikarzy i tych osób" - oświadczyła.

Przez blisko półtorej godziny Błochowiak mówiła o swojej roli w  pracach nad ustawą o grach losowych. Po raz kolejny powiedziała, że 25 września ub.r. na posiedzeniu podkomisji zajmującej się projektem ustawy nie zgłaszała poprawki obniżającej podatek od  automatów do gry z 200 do 50 euro.

Powiedziała, że podczas posiedzenia podkomisji poprawki były zgłaszane ustnie. Miała ze sobą pisemny materiał, jednak zgłosiła z niego tylko część poprawek. Powoływała się m.in. na dokumenty znajdujące się w "białej księdze", które jednak - jak twierdził we wtorek marszałek Sejmu Marek Borowski - jednoznacznie nie wskazuje autora poprawki. Odwołała się też do pisma szefa podkomisji Jana Kubika (PSL) z 2 grudnia, który informuje, że 25 września poprawkę o obniżenie podatku od automatów do gry zgłosił Chlebowski. "Żałuję, że poseł Chlebowski nie pamięta lub nie chce pamiętać" - powiedziała.

Przytoczyła też wynik głosowania, jaki sobie odnotowała - 4:0. Jak zaznaczyła, głosowała za tą poprawką, podobnie jak Chlebowski. Co do wyniku głosowania, relacje poseł Błochowiak i posła Kubika są już jednak różne. Kubik, również obecny na konferencji, powiedział, że  wynik był 4:1, bo on był przeciw. Skąd ta  rozbieżność - pytali dziennikarze. Możliwe, że głos Kubika nie został odnotowany - odpowiedziała Błochowiak.

"A co dzisiaj pamięta poseł Kubik, jaki był wynik?" - dopytywali dziennikarze. "Głosowałem za stanowiskiem rządu" (które przewidywało podatek w wys. 200 euro) - odparł, obstając przy wyniku 4:1. "Czyli ktoś się myli?" - pytali dziennikarze. "Nie. Zgadza się to, że cztery było +za+"- odpowiedziała niezrażona Błochowiak.

Błochowiak przyznała, że otrzymała z Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych pismo zawierające propozycje zmian w ustawie o grach losowych. Ten sam materiał otrzymał Chlebowski, powiedziała. Przyznała też, że  rozmawiała z przedstawicielem Izby.

"Uznałam, że złą rzeczą byłoby, gdybym zgłaszała poprawki, które przedstawiła mi ta Izba. Poprosiłam klub SLD, aby pomógł mi przez osobę prawnika, która mogłaby służyć mi pomocą w pracach komisji i  podkomisji" - powiedziała Błochowiak. Według informacji, które udało się jej uzyskać, klub zgłosił się do  jednego z profesorów, ale ten nie miał czasu i polecił swojego ucznia - mecenasa piszącego pracę doktorską - dodała.

"Przekazałam materiał z Izby panu mecenasowi. Prosiłam, aby na  podstawie tego materiału sporządził poprawki, które ewentualnie wykorzystam na posiedzeniu podkomisji". Z otrzymanym od mecenasa materiałem - podpisanym przez nią - poszła na posiedzenie podkomisji 25 września 2002 r. - powiedziała posłanka SLD. Podkreśliła, że w materiale przygotowanym dla niej przez mecenasa poprawka dotycząca obniżenia opodatkowania automatów do gry ma inną treść niż ta przyjęta w sprawozdaniu z  posiedzenia podkomisji.

Dziennikarze pytali też o dokument, poświadczony przez sejmową legislatorkę jako komplet poprawek zgłoszonych przez Błochowiak 25 września 2002 r. "Pani legislator prawdopodobnie zabrała materiały, które były na stole po posiedzeniu podkomisji, uznając te moje poprawki za poprawki pisemne" - oceniła posłanka.

***

Argumentację Błochowiak wsparł prezes Izby Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych Stanisław Matuszewski. Powiedział on Radiu RMF FM, że pamięta, iż to poseł Platformy Obywatelskiej Zbigniew Chlebowski zgłosił ustnie poprawkę zmniejszającą opodatkowanie automatów do gry. Jak twierdzi, brał udział we wszystkich posiedzenia sejmowej podkomisji, a także komisji zajmujących się zmianami w  ustawie o grach losowych.

Według niego, Chlebowski miał motywować to m.in. tym, że "Platforma jest zawsze za obniżeniem podatku" oraz likwidacją szarej strefy.

Jak podkreślił, uczestnicząc we wszystkich posiedzeniach podkomisji i komisji nie zauważył "specjalnego lobbingu robionego w  tę czy w inną grę". Nie wierzy też w doniesienia prasy o wręczeniu 10-milionowej łapówki w zamian za korzystne zapisy w ustawie. "10 milionów dolarów to jest warty cały hazard w Polsce ze wszystkimi urządzeniami". "To jest chore. Nie wierzę, że (Holender Arno van Dorst - lobbysta związany z producentami automatów do gier) w ogóle coś wręczał, a taka suma jest astronomiczna" - powiedział.

"Rzeczpospolita" podała, że były poseł Samoobrony Zbigniew Nowak oraz antyklerykalne pismo "Fakty i Mity", które publikowało jego rewelacje, utrzymuje, że "wiarygodna i ciesząca się wysoką pozycją społeczną osoba" była świadkiem rozmowy między van Dorstem, a  prokuratorem Andrzejem Kauczem, byłym szefem Prokuratury Krajowej. Holender, jak pisze "Rz", miał się żalić Kauczowi, że "z ustawą nic się nie dzieje, chociaż Jaskiernia dostał 10 mln dolarów".

Szef Kancelarii Premiera Marek Wagner potwierdził w środę na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu, że w październiku ub.r. do premiera wpłynęło pismo od prezesa Polskiego Monopolu Loteryjnego Ryszarda Naleszkiewicza w sprawie ustawy o grach losowych. W piśmie tym Naleszkiewicz sygnalizuje sprawę obniżenia podatku od automatów do  gry z 200 do 50 euro.

W liście datowanym na 3 października 2002 roku Naleszkiewicz zwrócił uwagę, że prace nad nowelizacją ustawy o grach losowych przebiegają w bardzo "specyficznym" trybie, "przy okazji" wprowadzono w niej legalizację szarej strefy, a "w trakcie prac parlamentarnych +cudownie+ zmniejszono czterokrotnie ryczałt podatkowy dla niej z 200 do 50 euro za automat" do gry.

Do premiera list trafił 3 października. Leszek Miller skierował go wraz z notatką dyrektor swojego sekretariatu Barbary Pijanowskiej do Kancelarii z adnotacją: "proszę o pilne zajęcie się sprawą". Wagner zwrócił się następnie o opinię Departamentu Ekonomiczno- Społecznego, dotyczącą uwag Polskiego Monopolu Loteryjnego.

em, pap

Czytaj także

 0