Rapaczyńska pogrąża Rywina (aktl.)

Rapaczyńska pogrąża Rywina (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prezes Agory Wanda Rapaczyńska potwierdziła przed sądem, że w lipcu 2002 r. Lew Rywin złożył jej swą korupcyjną propozycję - jako pierwszemu przedstawicielowi wydawcy "Gazety Wyborczej".
Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoczął w piątek postępowanie dowodowe w procesie Lwa Rywina oskarżonego o płatną protekcję wobec Agory. Pierwszym świadkiem jest prezes Agory Wanda Rapaczyńska, której jako pierwszej w lipcu 2002 r. Rywin złożył swą korupcyjną propozycję.

Sąd nie pozwolił korzystać Rapaczyńskiej z  notatek, gdyż zgodnie z procedurą, świadkowie mają obowiązek zeznawać z pamięci.

Prokuratura zarzuca Rywinowi, że domagał się od wydawcy "Gazety Wyborczej" 17,5 mln dolarów w zamian za załatwienie korzystnych dla spółki zmian w rządowym projekcie nowelizacji ustawy o rtv.

We wtorek, gdy proces się zaczynał, Rywin oświadczył, że to  Rapaczyńska pierwsza zadzwoniła do niego w lipcu 2002 r. w sprawie ustawy o rtv. Zeznając kilka razy przed sejmową komisją śledczą Rapaczyńska zapewniała, że to nie od niej wyszła inicjatywa rozmów z Rywinem. To zapewnienie powtórzyła w sądzie.

Potwierdziła też, że w lipcu 2002 r. Rywin złożył jej korupcyjną propozycję. Według niej, zadzwonił 10 lipca i oświadczył, że  włącza się w prace nad nowelizacją ustawy o rtv jako doradca "grupy mającej moc sprawczą". Podczas spotkania 11 lipca mówił jej zaś, że jest nieformalnym doradcą Millera, z  którym "będzie się widział na rybach" i że w sprawie ustawy jest niezbędny kompromis. Dodał też wtedy, że to, iż Agora nie wręcza łapówek, będzie miało negatywne skutki dla spółki.

Świadek zeznała, że na następnym spotkaniu 15 lipca Rywin powiedział jej, że już rozmawiał z premierem i w zamian za  ustępstwa co do zapisów antykoncentracyjnych premier postawił warunki: "GW" nie będzie atakowała rządu, a czasem go wesprze, atakując jego przeciwników "niejako z drugiej linii"; na "konto partii premiera" Agora zapłaci 5 proc. wartości przyszłej ceny zakupu Polsatu, czyli 17,5 mln dolarów; Rywin zostanie prezesem Polsatu.

Pytana przez prokuraturę Rapaczyńska powiedziała, że według krążących od początku 2002 r. plotek, do "grupy lub też bandy czworga", która miała największy wpływ na ustawę, mieli należeć: Aleksandra Jakubowska, Włodzimierz Czarzasty, Lech Nikolski, a także - co świadek dodała później -  Robert Kwiatkowski. Zastrzegła, że ona sama nie ma dowodów, by  taka grupa istniała, a powstawanie plotek o niej wyjaśniła sytuacją, w której - jak oświadczyła - media czuły się zagrożone. Wypytywana przez sąd i prokurator Katarzynę Kwiatkowską, czy łączy tę grupę z ludźmi, którzy mieli wysłać Rywina do Agory, Rapaczyńska odparła, że nie może tego powiedzieć o całej tej grupie. Zastrzegła, że według jej spekulacji, do których - jak podkreśliła - ma prawo, Rywina do Agory mógł wysłać Kwiatkowski.

"Wtedy nie łączyłam prac nad ustawą z ofertą Lwa Rywina. A dziś mogę powiedzieć, że niczego nie można wykluczyć" - dodała.

Pytana o cel potajemnego nagrania rozmowy Michnika z Rywinem, Rapaczyńska podała, że było nim jej upublicznienie. Miała to  ustalić z Michnikiem 17 lipca 2002 r. - jeszcze przed rozmową Michnika z Rywinem z 22 lipca. Mówiła, że nie przesądzono wtedy metody tego upublicznienia.

"Dyskutowaliśmy z Heleną Łuczywo, Michnikiem i Piotrem Niemczyckim, czy po rozmowie Michnika z Rywinem od razu iść do  prokuratury, ale uległam sile argumentów moich kolegów" - zeznała. Ona sama była w tych rozmowach za tym, by o sprawie zawiadomić od razu organa ścigania, bo - jak mówiła - w USA "z  czymś takim dzwoni się od razu do FBI". Według Rapaczyńskiej, Michnik, Niemczycki i Łuczywo opowiadali się za upublicznieniem sprawy, po jej zbadaniu przez redakcję, co - zdaniem świadka -  wynikało z ich przeszłości działaczy podziemia, których zasadą było przede wszystkim upublicznianie prawdy.

Według Rapaczyńskiej, 15 lipca 2002 r., gdy Rywin złożył korupcyjną propozycję, sprawa autopoprawki rządu do ustawy o rtv była jeszcze w toku. Odpowiadając - w trakcie odczytywania zeznań ze śledztwa - na pytanie sądu, jaką korzyść biznesową dla Agory dostrzegała wtedy w propozycji Rywina, wskazała ona, że spółka uzyskałaby wpływ na kształt rządowej autopoprawki, mogącej umożliwić kupno Polsatu i utrzymanie lokalnych stacji radiowych. Według Rapaczyńskiej, ostatecznej wersji autopoprawki - korzystnej dla Agory lub nie - 15 lipca jednak jeszcze nie było.

Dodała, że propozycja Rywina wobec Agory była dla niej także dlatego nie do przyjęcia, że linia redakcyjna Polsatu -  ewentualnie kupionego przez Agorę - miałaby być pod kontrolą rządu.

W początkach 2002 r. Agora prowadziła rozmowy biznesowe z  Polsatem, które zawieszono w maju tamtego roku - przyznała Rapaczyńska. Dodała, że pamięta, iż w sprawie rozmów z Polsatem strony podpisały umowę o ich poufności. Ze względu na tajemnicę handlową nie chciała na razie ujawnić szczegółów tych negocjacji.

Po kilku godzinach, do ataku przystąpiła obrona Rywina. Mec. Piotr Rychłowski szczegółowo wypytywał Rapaczyńską o jej notatkę z rozmowy z Rywinem. Mecenas chciał m.in. wiedzieć, czy  był to zapis całej tej rozmowy, czy jedynie opis oferty Rywina i  dlaczego nie ujęła w notatce wszystkich spraw poruszanych w  rozmowie. Rapaczyńska przyznała, że - zgodnie z życzeniem Michnika - notatka zawierała tylko ofertę Rywina i że nie odnotowała w niej swoich wypowiedzi z rozmowy z Rywinem.

Zdaniem Rapaczyńskiej, w polskim biznesie możliwe jest formułowanie takich "ofert", jak Rywina wobec Agory. Spytana przez Rychłowskiego, czy uważa, że możliwa jest wpłata na fundusz jakiejś partii 17,5 mln dolarów, Rapaczyńska odparła, że nie ma  żadnych doświadczeń w tym zakresie.

Prezes "Agory" skorygowała też swoje wcześniejsze wypowiedzi o  formie transferu 17,5 mln dolarów, który był elementem oferty Rywina. Przed sejmową komisją śledczą zeznała ona, że Rywin miał proponować, aby pieniądze przekazano "z firmy do firmy" w formie fikcyjnej umowy konsultingowej. W piątek w sądzie Rapaczyńska przyznała, że Rywin nie mówił o usługach konsultingowych, a ona "dopowiedziała" to sobie, mając na uwadze, że "słyszy się, że to  najpowszechniejsza metoda". "17,5 mln dolarów to 15 lat pracy dobrego konsultanta" - zauważył mec. Rychłowski.

Na kolejne pytanie obrońcy, co do możliwego wpływania przez kogoś na linię polityczną "GW", Rapaczyńska odparła, że znając Adama Michnika, uważa to za bardziej niemożliwe, choć wyobraża sobie podejmowanie przez kogoś takich prób.

Przed godz. 16.00 sąd odroczył przesłuchanie Rapaczyńskiej do 12 grudnia. Pytania będzie wtedy kontynuować obrona. Tego samego dnia zacznie się też przesłuchanie wiceprezesa Agory Piotra Niemczyckiego.

Rywin bez emocji przyjmował zeznania Rapaczyńskiej, na którą co pewien czas spoglądał z drwiącym uśmiechem.

sg, pap

 0

Czytaj także