Od czwartku wieczorem trwa bezterminowy strajk generalny na największym towarowym węźle kolejowym w kraju w Tarnowskich Górach (Śląskie). W obawie przed łamistrajkami, tamtejsi związkowcy spędzili noc blokując tory, obecnie zeszli z torowiska, bo nie widzą już takiego zagrożenia dla akcji.
PKP próbowało organizować objazdy, ale przyznało, że protest znacznie utrudnił ruch kolejowy w regionie. "Przy tej skali akcji nie można normalnie podróżować po Śląsku koleją, chociaż dyspozytorzy robią wszystko, żeby umożliwić ruch. To duże utrudnienie, jest okres przedświąteczny, a protest rozpoczął się rano, kiedy ludzie dojeżdżają do pracy, do szkoły, na uczelnie" - powiedział rzecznik katowickiego oddziału Polskich Linii Kolejowych w Katowicach, Włodzimierz Leski. Przyznał on, że PKP starało się zastępować strajkujących osobami, które podejmowały normalną pracę. "Zapewnienie normalnego ruchu to nasz obowiązek" - podkreślił.
Protestujący domagają się przywrócenia poprzedniego rozkładu jazdy pociągów oraz spełnienia innych postulatów Krajowego Komitetu Strajkowego Kolejarzy, w tym: programu restrukturyzacji PKP oraz zagwarantowania pieniędzy na pasażerskie przewozy regionalne.
Czytaj też: Wesołych świąt - życzy kolejarz
oraz
Kolejne pół miliarda dla kolei
sg, pap