Nieprzypadkowy chłód od Wschodu?

Nieprzypadkowy chłód od Wschodu?

Pogorszenie stosunków Warszawa-Moskwa może być "celowym działaniem", zmierzającym do ograniczenia roli Polski w kształtowaniu polityki UE wobec Rosji - uważa szef MSZ Adam Daniel Rotfeld.
Uroczystości 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej w Moskwie doprowadziły do ochłodzenia stosunków polsko-rosyjskich - powiedział minister Rotfeld na konferencji prasowej podsumowującej politykę zagraniczną rządu Marka Belki. "Nie chcę wnikać w tej chwili, dlaczego i czy tak się musiało stać, czy też jest to przejaw szerszego zjawiska" - powiedział minister. Możliwości zmiany tego stanu rzeczy przez Polskę uznał za "dosyć ograniczone". W tym kontekście podkreślił rolę prasy w  "odpowiedzialnym" kształtowaniu stosunków między Polską a Rosją. "Powinniśmy mieć wszyscy poczucie odpowiedzialności" - zaapelował.

Rotfeld nie wykluczył, że pogorszenie stosunków Warszawa-Moskwa to "celowe działanie", które zmierza do ograniczenia roli Polski w  kształtowaniu polityki Unii Europejskiej wobec Rosji. Nie  powiedział jednak, czyje miałoby to być działanie.

"Być może ta teza nie jest do końca uprawniona, ale faktem jest, że taka opinia pojawiła się w wielu miejscach. Nasz wpływ na  kształtowanie polityki zagranicznej (UE), zwłaszcza w stosunku do  sąsiadów wschodnich (...), nie przez wszystkich jest traktowany jako uprawniony" - przyznał minister.

Zwróciła za to uwagę na dobre stosunki gospodarcze z Rosją. "Rozwijają się one nieporównanie lepiej, niż to wynika z tego, co  czytamy o ochłodzeniu w stosunkach politycznych. Jest znaczny wzrost obrotów - powiedział. - Oceniam tę współpracę jako dobrą, a  czasami wręcz wyśmienitą".

Minister Rotfeld oświadczyl też, że wybierając się do Moskwy na obchody generał Jaruzelski nie konsultował tego z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. "Ale też nie ma on takiego obowiązku". Tego, czy wyjechać czy nie wyjechać za granicę, nigdy nie konsultuje z MSZ także drugi były prezydent RP, Lech Wałęsa.

Bilans roku polskiego członkostwa w UE Rotfeld uznał za  "znakomity". "Wyniki były lepsze, niż oczekiwaliśmy" - powiedział. "Nastąpiła radykalna jakościowa poprawa stosunków z Francją i Niemcami" - podkreślił. Jego zdaniem spory z 2003 roku na tle konstytucji UE albo polskiej obecności w Iraku należą już do przeszłości. "Dzisiaj nasze relacje są doskonałe" - zaznaczył.

Dowodem na to mają być dwustronne spotkania, do jakich doszło w  ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, w tym wspólne posiedzenia rządów - z Niemcami w Krakowie i z Francją w Arras. 19 maja odbędzie się w Nancy na północy Francji kolejny szczyt Trójkąta Weimarskiego. "Udało się przezwyciężyć napięcie i nadać stosunkom z Francją i Niemcami wymiar instytucjonalny" - dodał.

Stosunki ze Stanami Zjednoczonymi są, zdaniem Rotfelda, "najlepsze w historii". Minister podkreślił istnienie "polsko- amerykańskiego dialogu strategicznego"; tego rodzaju uprzywilejowane więzi łączą USA jeszcze tylko z Wielką Brytanią, Australią, Japonią i Izraelem.

Zdaniem Rotfelda, "w naszym regionie zyskaliśmy autorytet. (...) Jesteśmy traktowani jako kraj ważny". "Podniesieniem prestiżu w świecie" zaowocowała także polska misja w Iraku. Wkład Polski w zapobieżenie przelewowi krwi na Ukrainie podczas zeszłorocznego kryzysu wyborczego minister uznał za "spektakularny sukces".

"Trzeba mieć świadomość, że Polska nie inspirowała przemian na  Ukrainie. To jest zasługa społeczeństwa ukraińskiego, to jest ich rewolucja, ich dzieło. My odegraliśmy ważną rolę w tym, żeby przebieg wydarzeń, który stawał się coraz bardziej dramatyczny, zakończył się w sposób pokojowy" - powiedział.

em, pap

Czytaj także

 0