Rano policjanci ze Słupska odnaleźli 7-letniego Michałka, który zaginął w poniedziałek po południu na terenie gminy Kobylnica. Z lekkim odmrożeniem stóp chłopiec trafił do słupskiego szpitala.
Dziecko odnaleźli słuchacze szkoły policji w Słupsku o godz. 10.05, w odległości około kilometra od miejscowości Wrząca, koło której w poniedziałek późnym popołudniem ostatni raz widziano chłopca.
Jak poinformował we wtorek PAP rzecznik słupskiej policji Jacek Bujarski, na razie nie udało się ustalić co w nocy robił Michałek. "Dziecko jest trochę wystraszone i nie bardzo chce rozmawiać" - powiedział Bujarski. Dodał, że znaleziono go w rowie, na dnie którego było trochę wody. Prawdopodobnie spędził tam całą noc.
Mieszkający we wsi Komorczyn chłopiec wyjechał w poniedziałek około godziny 13 na rowerku, by szukać swojego psa, który mu uciekł. Do domu miał wrócić o godzinie 16. Ponieważ się nie pojawił, matka zawiadomiła policję o zaginięciu dziecka.
Do akcji poszukiwania chłopca skierowano ponad stu policjantów, strażaków, funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej. W akcji uczestniczył śmigłowiec marynarki wojennej z kamerą termowizyjną. Do poszukiwań włączyli się również mieszkańcy gminy.
pap, ss
Jak poinformował we wtorek PAP rzecznik słupskiej policji Jacek Bujarski, na razie nie udało się ustalić co w nocy robił Michałek. "Dziecko jest trochę wystraszone i nie bardzo chce rozmawiać" - powiedział Bujarski. Dodał, że znaleziono go w rowie, na dnie którego było trochę wody. Prawdopodobnie spędził tam całą noc.
Mieszkający we wsi Komorczyn chłopiec wyjechał w poniedziałek około godziny 13 na rowerku, by szukać swojego psa, który mu uciekł. Do domu miał wrócić o godzinie 16. Ponieważ się nie pojawił, matka zawiadomiła policję o zaginięciu dziecka.
Do akcji poszukiwania chłopca skierowano ponad stu policjantów, strażaków, funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej. W akcji uczestniczył śmigłowiec marynarki wojennej z kamerą termowizyjną. Do poszukiwań włączyli się również mieszkańcy gminy.
pap, ss