OSTATNI CESARZ KINA

OSTATNI CESARZ KINA

Kadr z filmu „Marzyciele” / „The Dreamers” (2015)
Kadr z filmu „Marzyciele” / „The Dreamers” (2015) / Źródło: Monolith
Śmierć Bernarda Bertolucciego 26 listopada zamyka rozdział historii kina pod nazwą „Wielcy europejscy reżyserzy”.

Seks, jedna z najważniejszych składowych filmów reżysera, stał u niego zawsze na przecięciu natury i kultury - zanurzenie w tej drugiej rozbudzało tą pierwszą. Za grę wstępną wchodzącym w dorosłość studentom z „Marzycieli” robiło czytanie książek i przebieranie się za antyczne posągi. W „Ukrytych pragnieniach” (1996) erupcja rozbudzającej się pod gorsetem konwenansów seksualności następowała, gdy bohaterka Liv Tayler próbowała doświadczyć to, o czym czytała i o co słyszała z ust włoskiej bohemy, w życiu. W debiutanckiej „Kostusze” (1962) policja musiała dociec, czy zwierzęca namiętność doprowadziła do śmierci pięknej kobiety - każdy ze świadków opowiadał o wydarzeniach swoimi słowami, a my dostaliśmy kilka zupełnie różnych wersji tej samej historii.

Wspomnienia to zresztą istotny wątek w twórczości reżysera. To coraz bardziej wyblakły portret chłopaka, w którym zakochała się przed czterema laty, napędza do działania Lucy w „Ukrytych pragnieniach”, wspomnienia są też paliwem albo traumą bohaterów „Strategii pająka” (1970) czy „Konformisty” (1970). Drugą największą moc oddziaływania na bohaterów miały słowa, których dźwięk rozbudzał nowe wizje i wyobrażenia. Sam Bertolucci też słów potrzebował, szukał dokładniejszego opisu świata przedstawionego, niż oferuje scenariusz. Chciał znać tło, lubił detal, fascynowało go zaplecze. Nic więc dziwnego, że tak chętnie sięgał po adaptacje literatury (m.in. „Konformista”, „Mały budda”, „Marzyciele”).

Więcej w nr 49 "Wprost".

Okładka tygodnika WPROST: 49/2018
Artykuł został opublikowany w 49/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także