„Mój anioł stróż nigdy się nie nudzi”. Růžičková przetrwała piekło trzech obozów koncentracyjnych

„Mój anioł stróż nigdy się nie nudzi”. Růžičková przetrwała piekło trzech obozów koncentracyjnych

Zuzana Růžičková wiele razy w czasie swojego 90-letniego życia otarła się o śmierć. – Jeśli o czymś marzę, to o świecie bez nienawiści i zawiści. Nienawiść i zawiść napełniają mnie rozpaczą i przygnębiającym poczuciem, że ludzkość krąży w kółko i wraca do punktu wyjścia, a agresji nie ma końca – powiedziała uznana klawesynistka.

Zuzana Růžičková to klawesynistka, która – jak sama podkreślała – dzięki muzyce przetrwała piekło trzech obozów koncentracyjnych. Od czasów drugiej wojny światowej nie odrzuciła prawie żadnej prośby o wywiad. „Moje życie pełne cudów” to książka, w której zapisy z różnych rozmów, zostały zebrane przez Wendy Holden. Autorka spotkała się z Růžičkovą dwa tygodnie przed jej śmiercią.

Powiedzieć, że muzyka wypełniała życie Zuzany Růžičkovej – to jak nie powiedzieć nic. Kobieta, która pałała niezwykłą miłością do twórczości Bacha, twierdziła, że to muzyka była lekarstwem na czasy i zdarzenia, przepełnione okrucieństwem, na którego opisanie nie sposób znaleźć odpowiedni przymiotnik. Wendy Holden skonstruowała książkę w taki sposób, że czytelnik poznaje cały przekrój życia kobiety. Jednocześnie autorka łamie barierę czasu, ponieważ opowieść nie jest prowadzona chronologicznie.

instagram

„Nienawidząc kogoś innego, człowiek zatruwa siebie”

Dużo o roli, którą muzyka odegrała w życiu Růžičkovej, mówi pewien wręcz symboliczny fakt z jej dzieciństwa. Jej matka świadoma wrażliwości dziecka na dźwięki, którą wykazywało już od najmłodszych lat, gdy szukała opiekunki, zaznaczyła w ogłoszeniu, że kandydatka na stanowisko musi dobrze śpiewać. Růžičková opisywała więź ze swoimi rodzicami i to, że pozostawiali jej wolną drogę przy dokonywaniu życiowych wyborów. Po latach stwierdziła, że z dzieciństwa pozostały jej same pozytywne wspomnienia.

Zuzana Růžičková nagrała ponad sto albumów, koncertowała w wielu krajach i została cenionym wykładowcą Akademii Praskiej. Jednak droga na szczyt nie była prosta. Upokorzenia, dojmujący głód, i piekło, którego doznała z powodu żydowskiego pochodzenia w niemieckich, nazistowskich obozach w Terezinie, Auschwitz i Bergen-Belsen, na zawsze naznaczyły jej życie.

„Sądzę, że Niemcy naprawdę usiłują przetrawić jakoś swoją przeszłość, i uważam, że to dobrze. Nie szukam zemsty, nie czuję nienawiści, bo one ranią głównie tego, kto nienawidzi. Jak powiedział w Terezine ojciec mojej matce: zemsta to sprawa boska. Do dziś uważam, że nienawidząc kogoś innego, człowiek zatruwa siebie” – czytamy we fragmencie „Moje życie pełne cudów”.

„Jeśli o czymś marzę, to o świecie bez nienawiści i zawiści”

Walka o przetrwanie, nieustanny strach i lęk o kolejny dzień – to emocje, z którymi na co dzień musiała się mierzyć Zuzana Růžičková. Ze szczegółami opisywała zwierzęce zachowania oprawców, którzy nadali sobie prawo do decydowania o życiu innych. Odczłowieczanie ofiar poprzez nadanie im numerów, poniżające traktowanie, zapędzanie do komór gazowych, okrucieństwo, podłość, „doskonała organizacja”, a także widmo śmierci, które unosiło się nad ofiarami to tylko część wspomnień Zuzany Růžičkovej. Po latach podkreśliła, że „jej anioł stróż nigdy się nie nudzi”, bo sytuacji, w których śmierć zaglądała jej w oczy, było wiele.

Wendy Holden opisuje historię Zuzany Růžičkovej, uwzględniając polityczne przemiany. Na łamach książki „Moje życie pełne cudów” pojawiają się migawki z Czechosłowacji lat 30., obrazy z drugiej wojny światowej oraz wspomnienia dotyczące aksamitnej rewolucji. Książka jest mocno osadzona w realiach politycznych, które rzutowały na pracę zawodową i życie prywatne Růžičkovej.

„Jeśli o czymś marzę, to o świecie bez nienawiści i zawiści. Nienawiść i zawiść napełniają mnie rozpaczą i przygnębiającym poczuciem, że ludzkość krąży w kółko i wraca do punktu wyjścia, a agresji nie ma końca. To bardzo pesymistyczny pogląd i przedmiot wielu dyskusji toczonych z Viktorem, który nie wierzył, że skłonność do agresji leży w ludzkiej naturze. Uważał, że skłonność do stawiania oporu złu w innych lub w sobie to kwestia całkowicie indywidualna. Ja takiej pewności nie mam. Nadal drzemią w nas zwierzęce instynkty, a że nie mamy wrogów w przyrodzie, zarzynamy siebie nawzajem” – czytamy we fragmencie „Moje życie pełne cudów”.

Czytaj też:
„Nie wierzę w to, że wszystko było już”. Najkrótsza poetycka biografia Agnieszki Osieckiej

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także