Natalia Szroeder: Krzyczano na mnie, posługiwano się epitetami

Natalia Szroeder: Krzyczano na mnie, posługiwano się epitetami

Natalia Szroeder
Natalia Szroeder Źródło: Zuza Krajewska
To, że teraz nie boję się nikogo, z kim pracuję, jest dla mnie całkowitą nowością. I niezmiennie robi to na mnie wielkie wrażenie. Wcześniejsze doświadczenia mocno mnie przeczołgały i w końcu nadszedł moment buntu – mówi „Wprost” Natalia Szroeder, piosenkarka, autorka tekstów i kompozytorka.

Katarzyna Burzyńska-Sychowicz, „Wprost”: Spełniłaś już swoje marzenia?

Natalia Szroeder: Mam takie wrażenie, że jestem w procesie spełniania marzeń, jestem w trakcie. Faktycznie wiele z tych, które wydawały mi się bardzo śmiałe i myślałam, że będę mogła po nie sięgnąć dużo później, spełniły się w tym roku. Kolejna część właśnie się spełnia.

Chyba zawsze marzyłam odważnie, ale ten rok sprawił, że ośmieliłam się jeszcze bardziej; tak więc moja lista jest długa i w trakcie realizacji.

Czuję, że mogę być z siebie dumna i to uczucie jest wspaniałe. Od dziecka otaczała mnie kultura i muzyka – taka mocno alternatywna, z głębokiego offu, bo mój tata był zaangażowany w takie projekty. Gdy przyjeżdżałam do domu i tam zjeżdżali się poważni artyści alternatywni, których bardzo szanowałam, trochę wstydziłam się tego, co robię. Kiedy pytali, co u mnie, jak idzie, nie bardzo chciałam opowiadać. Było to dla mnie mocno niekomfortowe i był to wyraźny sygnał, że muszę pisać tak, żeby móc o tym później opowiadać z dumą i podniesioną głową. Pisać tak, jak czuję.

Z albumem „Pogłos”, napisanym i skomponowanym tak jak czujesz, realizujesz marzenie o swojej pierwszej trasie koncertowej.

Marzenie „trasowe” było jednym z moich większych i bardziej wyczekanych. Wydawniczo jestem na rynku 10 lat, bo pierwszy singiel wydałam właśnie dekadę temu. Weszłam do show-biznesu będąc nastolatką, byłam bardzo młoda i nieświadoma pewnych rzeczy. Może mogłam w tę trasę ruszyć szybciej, ale teraz, mając 27 lat i naprawdę spore doświadczenie, jestem znacznie mądrzejsza i bardziej doceniam to, że mogę grać dla swojej widowni.

Świadomość, że ci ludzie wydali pieniądze, by zobaczyć ten materiał na żywo, że mają pewnie jakieś wyobrażenia tego koncertu, z pewnością też większe oczekiwania niż ci, którzy przychodzą na otwarte koncerty, sprawia, że emocja sceniczna jest zupełnie inna.

Cały wywiad dostępny jest w 48/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także